Społeczeństwo

ABW szuka wandali, którzy zniszczyli pomnik w Jedwabnem

Pomnik w Jedwabnem, na którym wymalowano rasistowskie hasła, został odsłonięty w 60. rocznicę pogromu Żydów (10 lipca 2001 r.)
Fotorzepa, Bogusław Florian Skok Bogusław Florian Skok
Po skandalu w Jedwabnem burmistrz uważa, że pomnika nie zbezcześcili mieszkańcy. – U nas takiego durnia nie ma - mówi
– Jak to zobaczyłem, zdębiałem – opowiada Krzysztof Moenke, burmistrz Jedwabnego. W środę patrolujący okolicę policjant zauważył zbezczeszczony pomnik upamiętniający Żydów spalonych tam w 1941 r. przez grupę polskich mieszkańców inspirowanych przez Niemców.
– Namalowane były na nim symbole faszystowskie: swastyka i znak SS – relacjonuje Andrzej Baranowski, rzecznik podlaskiej policji. Na elementach wokół obelisku pojawiły się napisy „Nie przepraszam za Jedwabne" i „Byli łatwopalni". – Ktoś, kto to zrobił, doskonale wiedział, po co tu przyjechał – mówi burmistrz. Jest przekonany, że sprawcami nie są mieszkańcy okolicy. – Dziesięć lat pomnik stoi i nigdy czegoś takiego nie było – tłumaczy. – Jestem pewien, że u nas takiego durnia nie ma.
Sprawa trafiła do powołanego w ubiegłym tygodniu przez wojewodę podlaskiego Macieja Żywnę zespołu złożonego z przedstawicieli Komendy Wojewódzkiej Policji, ABW i Straży Granicznej. Grupa wyjaśnia już okoliczności zniszczenia tablic drogowych z litewskimi nazwami miejscowości w gminie Puńsk oraz pomników związanych z kulturą litewską w okolicy Puńska i Sejn. Wcześniej na Podlasiu doszło też do podpalenia Centrum Kultury Muzułmańskiej w Białymstoku, zamalowania hasłami rasistowskimi synagogi w Orli, a w pobliżu synagogi w Krynkach ktoś umieścił neofaszystowskie symbole. – W przypadku Puńska i okolic mniej było nienawiści, więcej wandalizmu – mówi Joanna Gaweł, rzeczniczka Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku. – Ale określanie tego, co stało się w Jedwabnem, chuligaństwem wydaje się zbyt łagodne. Poseł Marek Ast (PiS), szef Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych: – Wydarzenia, z którymi mieliśmy ostatnio do czynienia na Podlasiu, są absolutnie godne potępienia. O ile incydenty w gminie Puńsk można było tłumaczyć reakcją na traktowanie Polaków na Litwie, o tyle w przypadku Jedwabnego widać podteksty nacjonalistyczne czy wręcz rasistowskie. Dlatego trzeba znaleźć i ukarać sprawców. – Dokładamy starań, by wyjaśnić te sprawy jak najszybciej – zapewnia Baranowski. W całym województwie podlaskim ma się pojawić większa liczba patroli w miejscach kultu mniejszości narodowych. Wzmożoną czujność zlecił też straży miejskiej prezydent Białegostoku. Wojewoda podlaski zaapelował do mieszkańców, by zwracali uwagę na podejrzane osoby, grupy czy sytuacje i jak najszybciej sygnalizowali to służbom. – Nie da się w każdym takim miejscu postawić policjantów i kazać im przez całą dobę czuwać. Dlatego liczymy na pomoc ludności – tłumaczy Joanna Gaweł. Oburzenie incydentami wyrazili przedstawiciele organizacji żydowskich w Polsce. „Rasiści podnoszą głowy (...). Ma miejsce eskalacja rasowej nienawiści" – czytamy w oświadczeniu, podpisanym m.in. przez przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych w Polsce Piotra Kadlcika. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich zaapelował o „prawdziwy głos Polski walczącej przeciwko swastyce, walczącej o wolność i kraj wolny od nienawiści i antysemityzmu". Głosy oburzenia płyną też zza oceanu. Międzynarodowa organizacja żydowska Liga przeciwko Zniesławieniu (ADL) wezwała Bronisława Komorowskiego, aby stanowczo wypowiedział się w sprawie incydentu w Jedwabnem. Jej dyrektor Abraham Foxman zaapelował do prezydenta Polski, by ten pokazał, „że w polskim społeczeństwie nie ma miejsca na antysemityzm, a każdy kto [antysemityzm] popiera lub go wyraża okrywa się hańbą". – Widać, że działania w Jedwabnem nie były przypadkowe – uważa Marcin Kornak, prezes antyrasistowskiego Stowarzyszenia Nigdy Więcej, które od lat dokumentuje incydenty na tle rasistowskim. Jedną z opisanych spraw była działalność Czwartej Edycji, istniejącej kilka lat temu w Białymstoku grupy naziskinów, którzy m.in. na żydowskim cmentarzu wymalowali hasła „Jude raus". – Co z tego, że ci ludzie przyznali się do popełnienia przestępstwa motywowanego ideologią faszystowską, skoro sąd ostatecznie odmówił uznania Czwartej Edycji za zorganizowaną grupę przestępczą – mówi Kornak. – W Polsce wiele się mówi o zwalczaniu rasizmu, ale za tymi deklaracjami nie idą realne i skuteczne działania, czego efektem jest legalna działalność takich organizacji, jak Narodowe Odrodzenie Polski i Obóz Narodowo-Radykalny, które otwarcie propagują rasizm, antysemityzm i odwołują się do wzorów faszystowskich. Jacek Przybylski z Waszyngtonu
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL