Obyczaje
Mini barek na wynos
Coraz więcej Polaków podróżuje, a tym samym uważa się za światowców. Tyle że, nawet jeśli się z tym zgodzimy, wyjątki potwierdzające regułę ciągle się zdarzają.
Nie każdy turysta wpadnie choćby na to, że aby uruchomić w hotelowym pokoju elektryczność, trzeba włożyć w fotokomórkę klucz w postaci karty magnetycznej. Nagminne jest też, że wielu osobom bidet myli się z muszlą klozetową.
Ciekawych doświadczeń dostarczają płatne kanały telewizyjne. – No wie pani! Przecież ja nie oglądam filmów erotycznych! Poszedłem się kąpać i nie patrzyłem co jest na ekranie... – to najczęstsze tłumaczenie turysty, który dostaje rachunek z oglądanie płatnego kanału. Z rachunku wynika, że spędził pod prysznicem półtorej godziny.
Największą niespodzianką były dla mnie jednak dwie, skądinąd bardzo miłe, panie, które jak się okazało, nie uregulowały rachunku za korzystanie z mini baru w pokoju hotelowym. Kiedy po monicie z recepcji delikatnie im o tym przypomniałam, zaskoczone turystki spojrzały najpierw na mnie, potem na siebie, a na końcu na mocno wypchaną, pobrzękującą szkłem reklamówkę. – Myślałyśmy, że to prezent od firmy – wyznały szczerze.
Monika Witkowska,
podróżniczka, pilotka wycieczek, dziennikarka
Masz podobne anegdoty z podróży? Podziel się z nami: turystyka@rp.pl
















