Wydarzenia dnia
Czy jest dziś w Polsce prawica?
Polski system wyborczy wprowadził mur chroniący interesy partyjnych central przed oddziaływaniem opinii publicznej. Społeczeństwu pozostaje rola kibiców – pisze były marszałek Sejmu
Większość komentatorów, niezależnie od zadowolenia z wyniku wyborów, widzi w nim jeden pożytek – uporządkowanie sceny politycznej. Czy jednak „uporządkowanie sceny” przyniesie porządek w polskim życiu publicznym?
Karuzela tematów zastępczych
Na razie obie wielkie partie zaserwowały społeczeństwu cały serial awantur proceduralnych i konfliktów personalnych. Mocno musieli się zawieść ci, którzy liczyli, że nie będą się powtarzać działania z czasów rządów PiS, takie jak próba unieważnienia wyniku wyborów samorządowych na dziesiątej części terytorium kraju (bo mąż prezydent Warszawy spóźnił się parę godzin z oświadczeniem majątkowym), jak odrzucenie przez PO propozycji kompromisu na rzecz bardziej zrównoważonego i lepszego składu KRRiT, a także jak irracjonalne referendum wojewódzkie w sprawie Rospudy.
Nie minął miesiąc od wyborów, a już oglądaliśmy ataki na Stefana Niesiołowskiego przy obejmowaniu przezeń funkcji wicemarszałka i – odwrotnie – zablokowanie kandydatury Zbigniewa Romaszewskiego na analogiczne stanowisko w Senacie, demonstracyjną nieobecność Jarosława Kaczyńskiego na ceremonii przekazania władzy Donaldowi Tuskowi i próbę odebrania Janowi Ołdakowskiemu kierownictwa Muzeum Powstania Warszawskiego (którego Ołdakowski był organizatorem i twórcą), a wreszcie marginalizację PiS w sejmowej komisji nadzorującej służby specjalne.
Przy całej emocjonalnej atmosferze tych konfliktów trudno je uznać za wyraz realnych problemów Polski, a właśnie tego wykładnikiem powinien być pluralizm partii politycznych. Powstaje pytanie: czy karuzela PO – PiS kręci się tylko po to, by pokazywać polskiej opinii tematy zastępcze? Pytanie o tyle niepokojące, że ciągle mnożące się konflikty kryją zasadnicze podobieństwo obu czysto wyborczych partii, które nawet kooperację potrafiły podjąć tylko tam, gdzie w istocie również chodziło o działania destrukcyjne.
Tak było bowiem przy blokowaniu prac konstytucyjnych nad potwierdzeniem prawa do życia (którego przełomowym momentem była podjęta przez PiS i PO – po czterech miesiącach prac – próba zmiany składu Komisji Konstytucyjnej), również wtedy, gdy obie wielkie partie przeszły na pozycje LiD w sprawie traktatu konstytucyjnego, czy w końcu skutecznie przeprowadzone porozumienie obu partii co do przerwania kadencji Sejmu.
Czy w polityce potrzebne są idee?
Każda partia polityczna musi prowadzić swą działalność przez dobrze funkcjonujące państwo i w dialogu z opinią publiczną, którą przekonuje do swych wartości, propozycji i ocen, i której oczekiwania podejmuje w swej polityce. Bez tego polityka staje się kompletnie wyobcowana albo popada w populizm w najgorszym znaczeniu tego słowa.
Ale właśnie w ramach tak rozumianej polityki prawica, troszcząc się o sprawy elementarne – pracę, bezpieczeństwo i przedsiębiorczość – ma zadania szczególne. W świecie partykularnych interesów i partyjnych namiętności (które zawsze będą obecne w wolnym społeczeństwie) sensem politycznej prawicy jest świadome zaangażowanie na rzecz ładu moralnego, narodowej racji stanu (do której realizacji przekonywać powinna społeczeństwo), wartości republikańskich, a więc znaczenia przekonań i osobistej odpowiedzialności w polityce.
Dziś te sprawy konkretyzują się w paru najważniejszych problemach. Kryzys demograficzny wynika z problemów kulturowych i społecznych, ale jest też ilustracją zjawisk o wiele szerszych, np. złej struktury społecznej – efektu ułomnego rozwoju gospodarczego. Kazimierz Marcinkiewicz był pierwszym premierem, który w tej kwestii złożył poważne deklaracje polityczne. Ale, niestety, nie poszły za tym realne działania rządu, a te, które podjął parlament (zmniejszenie podatków bezpośrednich dla rodzin wychowujących dzieci, zasiłki porodowe), zostały przeprowadzone w poważnej kontrowersji z rządem.
Tymczasem chodzi tu nie o ukontentowanie chrześcijańsko-konserwatywnych wyborców, ale po prostu o przyszłość Polski: o sprawiedliwość podatkową i poziom życia rodzin z dziećmi, o ciągłość pokoleń, o zachowanie bezpieczeństwa na rynku ubezpieczeń, o nieotwieranie luki demograficznej z jej wszystkimi konsekwencjami dla bezpieczeństwa, szkolnictwa, polityki społecznej i kulturalnej, znanymi z Niemiec i Francji.













