Biura Podróży
„Greckie" statystyki pod znakiem zapytania
PZOT ogłosił „rewolucyjny raport o turystyce wyjazdowej Polaków". Czy dokument ten jest rzeczywiście godny zaufania? - ekspert od rynku turystycznego Andrzej Betlej polemizuje z prezesem Krzysztofem Piątkiem
Polski Związek Organizatorów Turystyki (PZOT) przygotował „rewolucyjny raport o turystyce wyjazdowej Polaków". „ – Dajemy touroperatorom i agentom narzędzie do planowania biznesu, jakiego jeszcze nie mieli" - mówi portalowi Turystyka.rp.pl prezes PZOT Krzysztof Piątek - czytam w tekście. ("Wyjazdy Polaków bez tajemnic").
Jak pisze portal, raporty powstają na podstawie danych z systemu rezerwacyjnego Merlin.X, używanego przez ponad połowę agentów sprzedających wyjazdy touroperatorów. "A dane tej firmy to narzędzie, które w pracy touroperatora jest nie do przecenienia. - Dzięki nim można patrzeć w przód. Analizując co było, planować, co będzie – mówi z entuzjazmem Piątek". Czy tak jest rzeczywiście?
Merlin zniekształca
Pełny obraz rynku to całość transakcji sprzedaży produktów turystycznych dokonywanych zarówno poprzez własne systemy rezerwacyjne touroperatorów (często we własnych i franczyzowych sieciach sprzedaży) oraz poprzez systemy używane przez agencyjne biura sprzedaży, czyli pośredników, takie jak Merlin.X, BlueVendo czy TOM.
Wśród nich Merlin.X jest rzeczywiście najpowszechniejszy, choć nie najnowocześniejszy i prawdopodobnie dlatego stopniowo traci na znaczeniu na rzecz innych.
Największą zaletą Merlin.X jest właśnie jego powszechność, pozwalająca na wykorzystywanie go przez agentów jako najbardziej kompletnej porównywarki, co w konsekwencji sprzyja jego wykorzystywaniu do dokonywania rezerwacji. Nie jest to jednak system typu online, a jest to spora wada przy dokonywaniu sprzedaży last minute.
Wypierają go więc systemy nowocześniejsze. Obecne szacunki mówią, że przechodzi przez niego najwyżej 40 - 45 proc. transakcji dokonywanych na rynku. Mogłoby się wydawać, że to i tak dostatecznie dużo, aby gwarantować obiektywność oferowanych danych statystycznych.
Wątpię w to. Z wyjątkiem Itaki, Merlin.X „nie widzi" bowiem znacznej części sprzedaży największych touroperatorów dystrybuujących sporą część produktów (najczęściej około 40 proc.) we własnych sieciach, także części sprzedaży agentów używających kilku systemów.
Ponieważ duzi touroperatorzy mają znacznie zdywersyfikowaną ofertę, to jej część, wypadając poza statystyki Merlin.X, niestety znacząco je zniekształca. Jest tak dlatego, że w Merlin.X przeważa udział pojedynczych, zwykle niedużych touroperatorów "bezsieciowych", a tacy często sprzedają ofertę północnoafrykańską i turecką, a nie ofertę statystycznie przeciętną. Dodatkowo oferta ta, jako tańsza, realizowana jest w większym stopniu w mniejszych miastach, gdzie agenci jeszcze często używają Merlin.X jako jedynego lub podstawowego systemu.
Są to zapewne przyczyny, dla których np. zmiany proporcji poszczególnych destynacji w statystykach podawane przez Merlina, w zestawieniu z danymi udostępnianymi przez spółkę Enovatis (właściciel portali Easygo.pl i Wakacje.pl) znacząco się od siebie różnią.
To dlatego po niepokojach w Afryce Północnej w statystykach Merlin.X za 2011 r. ("Turystyka nie zaznała kryzysu") nastąpił znacznie głębszy spadek udziału Egiptu i Tunezji aniżeli w statystykach Enovatisu, a jednocześnie odpowiednio większy wzrost udziału np. Hiszpanii.
Jest to zapewne rezultat energicznej dywersyfikacji dokonywanej przez niektórych touroperatorów w reakcji na utratę części rynku w północnej Afryce, a których udział w statystykach Merlin.X jest właśnie zawyżony.
Pod tym względem dane Enovatisu wydają się wiarygodniejsze, choć one z kolei kształtowane są częściowo poprzez warunki (wysokość otrzymywanej prowizji od sprzedaży) stosowane w relacjach handlowych portalu z touroperatorami.
Krok dobry, ale za mały
Nawet te przytoczone argumenty (a jest jeszcze cały szereg innych) wskazują, że statystyki Merlin.X mogą być wyraźnie zniekształcone i dlatego sugerują odbiorcom obraz rynku, jaki w rzeczywistości nie istnieje.
















