REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Kaukaz » Gruzja

Gruzja

Chaos w mieście Gori

Jerzy Haszczyński 11-08-2008, ostatnia aktualizacja 12-08-2008 03:54

Rosja odrzuciła unijny plan pokojowy. I zrzuciła całą winę na Gruzję, która – jak twierdzi – nadal prowadzi działania wojenne przeciwko Osetii Południowej - pisze Jerzy Haszczyński z Gori i Tbilisi.

Gruziński prezydent Micheil Saakaszwili i szef francuskiego MSZ Bernard Kouchner, którzy wczoraj odwiedzili zbombardowane w piątek miasto Gori, przeżyli chwile grozy. O 14.39 zza zniszczonych bloków dobiegł dźwięk silników samolotów. Wśród ochroniarzy, żołnierzy i policjantów wybuchła panika. Przewyższający prawie wszystkich wzrostem Saakaszwili, w cętkowanej kamizelce kuloodpornej założonej na białą koszulę, zaczął biec. Za nim jego ochrona. Ochroniarze dogonili prezydenta koło czarnego jeepa i przykryli go własnymi ciałami.

Żołnierze, policjanci i liczni dziennikarze szukali schronienia w zaułkach i domach. Pod nogami chrzęściły odłamki szkła, pozostałość po piątkowych bombardowaniach. Znalazłem się wśród przerażonych żołnierzy, którzy jednocześnie szukali schronienia i wznosili w powietrze lufy karabinów.

Czy to był zamach

Zapanował chaos. Już wcześniej ochronie nie udawało się zapanować nad tłumem. Koło gruzińskiego prezydenta i francuskiego ministra tłoczyły się tiry, których ruchu nie zatrzymano, samochody osobowe i autobusy. Od Gori, 80-tysięcznego miasta znanego głównie z tego, że tu urodził się Józef Stalin, do granicy separatystycznej republiki Osetii Południowej jest zaledwie kilkanaście kilometrów.

Nie wiadomo, czy rosyjskie samoloty rzeczywiście szykowały się do ataku na głowę państwa i jego gościa. Żaden nie wyleciał znad pokrytych wyschniętą trawą wzgórz. Francuz, wyraźnie wstrząśnięty, oglądał zniszczenia, wypalone dziury w blokach.

Udało mi się na chwilę przerwać kordon ochrony. Zapytałem Kouchnera, jaka powinna być reakcja kierowanej obecnie przez Francję Unii na rosyjski atak na cywilów. – Powinna być ostra i taka, która doprowadzi do pokoju – odpowiedział. Kilkanaście minut później pojawił się Saakaszwili. Do niego też udało się przedrzeć. Na podobne pytanie odpowiedział: „No właśnie”, i się odwrócił. Kouchner przyleciał do Gruzji ze wstępnym, unijnym planem zawieszenia broni. Prezydent Gruzji go zaakceptował. Moskwa odrzuciła.

Czołgi pod pomnikiem Stalina

– Kto może przewidzieć, co zrobią Rosjanie. Są tak blisko – mówi Wladimir Wardzelaszwili, gubernator prowincji Szida Kartli, której stolicą jest Gori. Rozmawiamy pod wielkim pomnikiem Stalina na głównym placu miasta. Młodziutki gubernator (29 lat, do lutego był wiceministrem kultury i sportu) nerwowo poprawia pistolet, który trzyma za pasem. Od południa czekał pod pomnikiem na Saakaszwilego i Bernarda Kouchnera, którzy ostatecznie nie dojechali do centrum miasta.

Po ewakuacji prezydenta do Gori zaczęły wjeżdżać gruzińskie czołgi. Więcej wojsk i policji widać też było przy głównej drodze omijającej miasto, która łączy Tbilisi z wybrzeżem Morza Czarnego. Za drzewami przy drodze stały trzy ciężarówki z godłem rosyjskich tzw. sił pokojowych (z literkami MS), prawdopodobnie zdobyte przez gruzińskie wojska.

– Samoloty wysoko i szybko latają, zwłaszcza rosyjskie, a wcześniej radzieckie migi. Już Stalin mówił: nasze samoloty są najszybsze na świecie – opowiada „Rz” znany politolog, profesor Aleksander Rondeli. Jego zdaniem Rosjanie za wszelką cenę chcą odsunąć od władzy prezydenta Saakaszwilego. – Władimir Putin wierzy, że Saakaszwili robi to, co mu każą Amerykanie, i że teraz rozkażą mu oddać władzę – mówi profesor Rondeli i podkreśla, że te nadzieje są płonne, bo „naród stoi za swym prezydentem”, nawet nienawidząca go opozycja oficjalnie go w tej chwili nie krytykuje. Rzeczywiście opozycjoniści odmawiają wypowiedzi na temat działań Saakaszwilego. – Nie będzie żadnych komentarzy, dopóki sytuacja się nie uspokoi – usłyszałem w centrali jednej z partii opozycyjnych. – Moskwa chce znowu mieć kontrolę nad Gruzją, a Saakaszwili im w tym przeszkadza, nie daje się kupić – podkreśla Rondeli.

Bomby spadają na lotniska i porty

Celami nalotów rosyjskiego lotnictwa są zazwyczaj obiekty militarne i gospodarcze. Atakują okolice lotnisk, w tym lotniska cywilnego w Tbilisi, gdzie w poniedziałek wczesnym rankiem znowu spadły bomby. Bombardowane były zakłady lotnicze, port, gdzie przeładowywana jest kaspijska ropa, bazy wojskowe. Ale także cele cywilne. Według niektórych źródeł zaatakowany został teren – opustoszałego na szczęście – obozu młodzieżowego pod stolicą

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Kaukaz, Zugdidi, gruzja, osetia, rosja, wojna

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Gruzja zaczyna tracić sojuszników w USA

Amerykański Kongres zajmie się projektem uchwały potępiającej prezydenta Gruzji za łamanie standardów demokracji - pisze Bartosz Węglarczyk >>