Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Rymy, których politycy słuchać nie lubiš

ROL
"Wrzucasz kartkę i wybierasz drób" œpiewa Lady Pank o wyborach. "Nie wierzę w drugš Irlandię" rapuje Peja. Nie wszyscy artyœci chwalš władzę
"Szczerze nie wierzę w drugš Irlandię premierze,/bo wybrałem na zasadzie mniejszego zła przecież./Ci ludzie, których mijam na chodnikach, spotykam/grzebišcych po œmietnikach, czy to już ta Ameryka?" – rapuje Peja w utworze "Dzieci gorszego boga" na najnowszej płycie "Reedukacja" grupy Slums Attack. Nie pierwszy raz hiphopowiec recenzuje poczynania rzšdzšcych. Pięć lat temu w albumie "Szacunek ludzi ulicy" krytykował rzšdy PiS: "nie wystarczy palnšć pięœciš w stół" i "wypowiadać wœciekle tysięcy słów". – Muzyka powinna mieć więcej przekazu. Dlatego twórca powinien mówić o rzeczach ważnych – wyjaœnia "Rz" Peja. Choć jego albumy œwietnie się sprzedajš, a "Reedukacja" już pięć dni po premierze zyskała status płyty platynowej, zabarwione politycznie utwory rapera trudno usłyszeć w mediach. Zdaniem muzyków stacje emitujš takie piosenki niechętnie, bo obawiajš się reakcji polityków.

Lady Pank i władza drobiu

– Kapela nie zaistnieje bez dobrych tekstów. Dlatego nigdy nie unikaliœmy zahaczania o politykę – mówi wokalista Lady Pank Janusz Panasewicz. W pierwszej połowie 2007 r. hitem była jego piosenka "Strach się bać".
W PRL Lady Pank słynšł z subtelnych aluzji do rzeczywistoœci politycznej. Tym razem nie pozostawił słuchaczom złudzeń, o kim jest tekst: "Wolne wybory, chyba to znasz/Co cztery lata do urny gnasz/Aż ze zdziwienia mięknie ci dziób/Wrzucasz kartkę i wybierasz drób". Płyta ukazała się w okresie, gdy koalicja PiS z Samoobronš i LPR Ÿle się układała, a niedługo póŸniej wybuchła afera zwišzana z akcjš CBA w resorcie rolnictwa, po której posadę stracił wicepremier Andrzej Lepper. Mówiło się o przyœpieszonych wyborach. Być może dlatego utwór Lady Pank zdecydowały się emitować tylko niektóre stacje. – W tym tekœcie było sporo aluzji politycznych. Nie były jednak aż tak dosłowne. Gdyby nie to, być może tej piosenki w ogóle nie udałoby się usłyszeć w radiu – uważa Panasewicz. Niemal zupełnego medialnego bojkotu doœwiadczył rok wczeœniej Big Cyc, równie chętnie nawišzujšcy do polityki. – Gdy tylko ukazał się nasz album "Moherowe berety", zaczęły się problemy – wspomina wokalista i tekœciarz kapeli Krzysztof Skiba. – "Moherowych beretów" nie grały żadne stacje oprócz Antyradia. A od wydawców "Teleexpressu" dowiedzieliœmy się, że możemy powiedzieć o nowej płycie, ale bez podania jej tytułu. Lider Big Cyca dodaje, że podobne problemy zespół miał wczeœniej z promocjš piosenki "Złoty warkocz" o byłej posłance Samoobrony Renacie Beger. – Jeœli jakaœ telewizja zdecyduje się pokazać piosenkę tego typu, to co najwyżej w politycznym programie publicystycznym. "Złoty warkocz" wykonaliœmy przed Renatš Beger w Polsacie u Krzysztofa Skowrońskiego – opowiada.

Wałęsa jako Superman

Inaczej sytuacja wyglšdała w pierwszej połowie lat 90. Piosenki o polityce miały wtedy w repertuarze niemal wszystkie najważniejsze zespoły rockowe. W 1991 r. ukazała się płyta Big Cyca "Nie wierzcie elektrykom", na okładce której umieszczono wizerunek Lecha Wałęsy w koszulce Supermana i ze znaczkiem "Playboya" w klapie. Muniek Staszczyk z T. Love po wyborach prezydenckich w 1995 r. nagrał piosenkę, w której nazwał Aleksandra Kwaœniewskiego leszczem. Artystš, który aluzjami do polityki zasłynšł najbardziej, był jednak Kazik Staszewski. Na Festiwalu w Sopocie w 1992 r. zaœpiewał utwór "100 000 000", będšcy aluzjš do niespełnionych obietnic Lecha Wałęsy. Prezydent zobowišzał się dać Polakom po 100 mln starych złotych, czyli 10 tys. dzisiejszych: "Obiecałeœ sto milionów, wyraŸnie słyszałem/I minęło tyle czasu, ja nic nie dostałem (...) Wałęsa, dawaj moje sto milionów". Adresat piosenki siedział na widowni i skomentował występ: – Ja chciałem dać, tylko mi nie pozwalajš, a ja nie mam mocy wykonawczej. Niech więc ten piosenkarz, którego uważam za jednego z inteligentniejszych, ostatniš zwrotkę zaœpiewa: "Pomóżmy Wałęsie to zrealizować". Kazik na propozycję nie przystał, ale nagrał kontynuację piosenki: "300 000 000". W innej, "Panie Waldku, pan się nie boi", odniósł się do tzw. nocy teczek, obalenia rzšdu Jana Olszewskiego i wyboru na premiera Waldemar Pawlaka. Z kolei wizytę premiera Józefa Oleksego w Rosji z okazji 50. rocznicy zakończenia II wojny œwiatowej, która zbiegła się z pacyfikacjš Czeczenii, skrytykował w utworze "Łysy jedzie do Moskwy". Gdy lider Samoobrony bez zgody Kazika wykorzystał w kampanii wyborczej utwór "100 000 000", piosenkarz nagrał piosenkę o tytule "Pier... lę Pera". – Publiczne wulgaryzmy nie œwiadczš dobrze o poziomie. Ja nie przeklinam nawet w domu – mówi dziœ Andrzej Lepper. – Jednak nigdy z żadnym artystš nie poszedłbym do sšdu.

Piosenka w prokuraturze

Na poczštku lat 90. takie przypadki się jednak zdarzały. W 1992 r. senator ZChN Jan Szafraniec zawiadomił prokuraturę o znieważeniu symboli narodowych w zwišzku z piosenkš Kazika "Jeszcze Polska", której refren brzmiał: "Coœcie sk... ny uczynili z tš krainš". Prokuratura Kazika przesłuchała i sprawę umorzyła. Wczeœniej odniósł się do niej Wałęsa, znów krytykujšc piosenkarza: – Mam nadzieję, że ten człowiek postara się trochę więcej zrozumieć. W tym samym czasie prokuratura, też po zawiadomieniu jej przez ZChN, badała piosenkę zespołu Piersi, którego liderem jest Paweł Kukiz. Utwór "ZChN zbliża się" był pastiszem znanej pieœni religijnej. Tekst opowiadał o księdzu rozbijajšcym po pijaku toyotę. Œledczy i tym razem umorzyli postępowanie, a obawiajšc się kolejnych problemów, Kukiz zachęcał podczas koncertów publicznoœć, by œpiewała piosenkę zamiast niego. W 1993 r. zespół Big Cyc miał problemy z powodu płyty "Wojna plemników", na której okładce zakonnica suszyła prezerwatywy. Tytuł nawišzywał do toczšcej się wtedy debaty aborcyjnej. – Na plakacie promujšcym płytę widniało logo starajšcej się o koncesję stacji RMF FM. Dla ówczesnego członka KRRiT, a obecnie senatora PiS Ryszarda Bendera było to wystarczajšcym argumentem, że temu radiu koncesja się nie należy. Ostatecznie koncesję przyznano – wspomina Skiba. Jego zdaniem przepychanki z politykami doprowadziły do tego, że w połowie lat 90. piosenki na ich temat na dobre zniknęły z anten. – Dziœ w radiu nie ma miejsca na teksty zaangażowane. To dlatego szans na emisję nie miały wymierzone w SLD piosenki z wydanej w 2004 r. "Płyty pirackiej" zespołu Piersi – wyjaœnia Skiba. – Zupełnie inaczej jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie radiostacje lansowały piosenkę zespołu Green Day "American Idiot" o prezydencie George'u W. Bushu.

Zarzuty wobec poetów

Z podobnymi problemami borykajš się poeci. Choć nikt nie zabrania im publikować zaangażowanych wierszy, sš często oskarżani o sprzyjanie okreœlonej opcji politycznej. Spotkało to Marcina Wolskiego, który po katastrofie smoleńskiej opublikował w "Gazecie Polskiej" wiersz "Na œmierć prezydenta Kaczyńskiego" nawišzujšcy do "Pogrzebu prezydenta Narutowicza" Juliana Tuwima. Wolski zadedykował utwór mediom: "Prawdę majšc na ustach, a kłamstwo w kieszeni,/będšc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,/dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,/jeœli chcecie coœ zrobić, to przynajmniej milczcie!". – Wiersz napisałem w reakcji na postawę byłych przeciwników prezydenta, którzy zaczęli nagle ronić łzy. Gdybym wiedział, że ta przemiana będzie aż tak krótka, nie prosiłbym o minutę ciszy, bo wiedziałbym, że to apel skazany na przegranš – wyjaœnia Wolski. Po publikacji na jego głowę spadły gromy. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz w blogu nazwał poetę uzurpatorem i jedynš wyroczniš w sprawach moralnych. "Gazeta Wyborcza" napisała, że Wolski "wali na odlew". Niewiele lepsza atmosfera towarzyszyła publikacji w tym samym okresie w "Rz" wiersza Jarosława Marka Rymkiewicza "Do Jarosława Kaczyńskiego", który miał zachęcić prezesa PiS do startu w wyborach prezydenckich. Zarzucanie poetom, że stajš po okreœlonej stronie politycznej, nie jest niczym nowym. Spotykało to twórców o wydawałoby się niepodważalnym autorytecie. W 1992 r., po nocy teczek, w trakcie której Antoni Macierewicz przedstawił w Sejmie listę agentów SB, Wisława Szymborska wysłała do "Gazety Wyborczej" wiersz "Nienawiœć". Pojawiły się wtedy głosy, że poetka niepotrzebnie staje po stronie lustrowanych. Z kolei Józef Oleksy do dziœ ma żal do Zbigniewa Herberta za wiersz "Bezradnoœć", który w 1995 r. ten wysłał do "Tygodnika Solidarnoœć". Wiersz był reakcjš na tzw. aferę Olina, która wybuchła, gdy szef MSW Andrzej Milczanowski z trybuny sejmowej oskarżył Oleksego o współpracę z KGB. Herbert próbował wyjaœnić powody rzekomej zdrady szefa rzšdu. Jako jednš z hipotez przyjšł słowotok: "Może Premier ma logoreę/to znaczy bez ustanku mówi/sam nie wiedzšc do kogo/to bardzo przykra neuroza/nie wolno karać chorego". – Ten wiersz został napisany pod niemałym wpływem propagandy. Szkoda, że Herbert nie poczekał na wyjaœnienia i nie napisał dalszego cišgu – mówi dziœ Józef Oleksy. – Od artystów oczekuję zresztš czegoœ więcej niż tylko ustawienia się po jednej ze stron.

Hip-hop o Smoleńsku

Zdaniem Wolskiego artysta ma prawo wyrażać swoje poglšdy polityczne. – Jeœli literatura ma być jakaœ, to poeta nie powinien uœredniać opinii – mówi. Podobnie uważa Peja, który zapowiada nagranie utworu poœwięconego kondycji polskiego społeczeństwa po katastrofie smoleńskiej. – Twórca ze swoim przekazem ma trafiać w potrzeby emocjonalne zwykłych ludzi. A potrzeby polityków? Oni sami œwietnie potrafiš o siebie zadbać – mówi. Sš jednak i tacy, którzy przepychanek z politykami majš doœć. Na najnowszej płycie Lady Pank "Maraton" tekstów o polityce już nie ma. – Doszedłem do wniosku, że wolę œpiewać o ładnych cyckach fajnej dziewczyny niż o głupim polityku – mówi Janusz Panasewicz.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL