REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Ekonomia » Rolnictwo

Rolnictwo

Rośliny modyfikowane genetycznie podbijają wieś

Magdalena Kozmana 13-09-2008, ostatnia aktualizacja 13-09-2008 01:04

Firmy biotechnologiczne sprzedały do Polski kilkakrotnie więcej nasion zmodyfikowanych genetycznie niż przed rokiem

Zakaz sprzedaży genetycznie modyfikowanego materiału siewnego, który obowiązuje od dwóch lat, nie przyniósł zamierzonego rezultatu. Polscy rolnicy bardzo szybko przekonali się do korzyści, jakie daje odporna na szkodniki kukurydza modyfikowana genetycznie (GMO). Jej nasiona kupują za granicą.

– Nasza firma sprzedała w tym roku w Polsce znacznie więcej nasion, niż potrzeba do obsiania całej powierzchni, jaka w ubiegłym roku była w kraju pod uprawami GMO – mówi nasz rozmówca z jednej z globalnych firm biotechnologicznych.

W Europie produkcją i sprzedażą genetycznie modyfikowanych nasion zajmuje się kilkanaście firm. W katalogu unijnym zarejestrowanych jest 61 odmian modyfikowanej kukurydzy Bt – odpornej na omacnicę prosowiankę. Ten powszechnie występujący na południu Polski szkodnik niszczy zasiewy. Koszt zakupu nasion genetycznie modyfikowanej kukurydzy to dla rolnika wydatek dodatkowych 150 zł na hektar, a korzyści wynikające z wyższych plonów sięgają 400 – 1500 zł. – Rolnicy na południu Polski mają do wyboru: albo niższe plony, albo uprawę kukurydzy GMO, i bardzo wielu wybiera tę druga opcję – tłumaczy prof. Tadeusz Michalski, prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.

Kukurydzę GMO uprawiają nie tylko duże gospodarstwa, ale nawet małe i średnie. Właścicielowi kilkunastu hektarów ziemi bardziej opłaca się zainwestować dodatkowe 2 – 3 tys. zł w nasiona GMO, niż kupić opryskiwacz, na który musiałby wydać kilkaset tysięcy złotych. – To naturalne, że rolnicy przekonują się do nowych technologii i szybko zwiększają uprawy GMO. Podobne zjawisko wystąpiło wcześniej np. w Czechach – dodaje Robert Gabarkiewicz.

W tym roku powierzchnia upraw GMO w Czechach wzrosła z 5 do 8 tys. ha. Ale we Francji, która wiosną ogłosiła memorandum na stosowanie transgenicznej kukurydzy MON 810, powierzchnia upraw spadła do zera, choć w 2007 roku przekraczała 21 tys. ha.

W Polsce także, przynajmniej teoretycznie, nie powinno być transgenicznych upraw. Uchwalona w 2006 r. zmiana ustawy o nasiennictwie oraz ustawy o ochronie roślin wprowadziła zakaz obrotu materiałem siewnym odmian roślin GMO.

Komisja Europejska uznała ją za niezgodną z unijnym prawem i nakazała zmianę. Polski rząd nie przedstawił jednak żadnej rozsądnej propozycji zmiany przepisów i KE skierowała przeciwko Polsce wniosek do ETS.

Sprawą zajęło się także Ministerstwo Środowiska, które przygotowało projekt nowelizacji ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Wprowadza on obostrzenia w zakresie zakładania plantacji GMO – m.in. samorząd województwa będzie mógł wyznaczyć strefy wolne od GMO. Projekt jest po konsultacjach społecznych i w ciągu dwóch tygodni powinien zająć się nim rząd. Rolnicy są podzieleni – część chce liberalizacji przepisów o GMO, ale inni – zwłaszcza właściciele gospodarstw ekologicznych – są temu przeciwni.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zboże ze Wschodu zaleje rynek

Deszcze psują żniwa w Polsce i na zachodzie Europy. Firmy robią więc zakupy na Ukrainie, Litwie i w Rosji >>