REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Nauka » Ekologia

Ekologia

Bakterie pożerają plamę ropy

ap, Piotr Kościelniak 08-09-2010, ostatnia aktualizacja 08-09-2010 20:37
źródło: AFP
Redakcja poleca:

Mamy szczęście w nieszczęściu — mówią naukowcy o działaniu mikrobów rozkładających ropę w skażonej Zatoce Meksykańskiej

To główny wniosek z liczącego 95 stron raportu przygotowanego przez rządowy zespół badający skutki katastrofy ekologicznej po awarii platformy BP. Według autorów dokumentu bakterie rozkładają ropę, a jednocześnie nie powodują powstawania beztlenowych tzw. stref śmierci. A tego najbardziej obawiali się naukowcy — w takich rejonach morza życie zamiera. Na podstawie obserwacji prowadzonej przez dziewięć statków w 419 miejscach zatoki działanie bakterii obniżyło poziom tlenu o zaledwie 20 proc. A z tym natura sobie poradzi.

- Czy udało nam się osiągnąć równowagę? Bez wątpienia. Czy stało się to dzięki starannemu planowaniu? Częściowo — mówi Steve Murawski z amerykańskiej National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA). To on kierował zespołem naukowców, którzy stworzyli opublikowany we wtorek raport.

Biolodzy morscy obawiali się stref śmierci ponieważ już obecnie Zatoka Meksykańska jest na ten problem narażona. W tym roku z powodu zanieczyszczeń płynących z pól rzeką Missisipi strefa bez życia ma obszar stanu Massachusetts — poinformował Murawski. To efekt napędzanego nawozami rozrostu alg. Gdyby na to nałożyły się problemy wywołane wyciekiem ropy i działaniem bakterii ją rozkładających, straty dla przyrody byłyby ogromne.

W federalnym raporcie naukowcy chwalą decyzję BP o użyciu wielkich ilości środków rozbijających plamę ropy na maleńkie drobiny. Koncern wlał do morza blisko 3 mln litrów tych środków chemicznych. I to nie na powierzchni, ale na głębokości ok. 2 km. Miało to ułatwić pracę bakteriom.

Ta decyzja początkowo wywoływała spore kontrowersje. Z jednej strony środki chemiczne zabezpieczały przed ropą wybrzeża. Z drugiej — mogły „ukryć” plamę ropy pod powierzchnią. Nieznane są też długoterminowe efekty działania tych substancji na żywe organizmy.

Specjalnie powołany zespół 50 ekspertów miał doradzać rządowi w sprawie użycia tak ogromnej ilości środków chemicznych do walki z ropą. Badacze — choć początkowo skłóceni, w końcu jednogłośnie poparli stosowanie tej metody. Strategia się opłaciła.

- Teraz to wygląda na nieprawdopodobnie dobry pomysł — mówi agencji AP Ed Overton z Uniwersytetu Stanowego Luizjany, który należał do tej grupy ekspertów. — To było ryzykowne, ale konieczne.

Ale nawet Overton przyznaje, że miną lata zanim naukowcy ustalą jaki wpływ miały te środki chemiczne na biologię roślin i zwierząt zamieszkujących Zatokę Meksykańską.

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Detergent z magnesem

Nowa substancja zrewolucjonizuje usuwanie zanieczyszczeń z powierzchni oceanu >>