REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Plus Minus

Plus Minus

Złamiemy wszystkie tabu

Robert Mazurek 17-12-2011, ostatnia aktualizacja 17-12-2011 00:00
17 grudnia 2011
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
17 grudnia 2011

Rozmowa Mazurka: Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota

"Rz": Co to jest Klub Wałdajski?

Andrzej Rozenek:
Doroczne spotkanie ludzi zainteresowanych Rosją organizowane przez rosyjski MSZ.

Wizyta na daczy u Putina, zaproszeni ministrowie, byli premierzy i absolutny top możnych tego świata. Kto z Polski?


Były tam trzy osoby: Leszek Miller, Adam Michnik i ja. Jestem zaszczycony, że mogłem się znaleźć w takim gronie. Przez dziewięć dni rozmawialiśmy o Rosji, jej kontaktach z Unią Europejską, ze światem. Bardzo ciekawe rzeczy.

Jak pan tam trafił?


Dostałem zaproszenie.

Z całym szacunkiem, ale dlaczego pan?


Uczciwie mówiąc, nie wiem. Sam się nad tym zastanawiam.

I do jakich wniosków pan dochodzi?


Że od zawsze mówię o konieczności bardzo bliskich kontaktów między Polską a Rosją, uważam, że te stosunki powinny być jak najbardziej przyjazne. I być może któraś z tych odpowiedzi dotarła do organizatorów...

I minister Ławrow podumał, podumał i powiedział: „Zaprośmy tego Rozenka"?

Nie wiem, ale bardzo się cieszę, że zostałem doceniony. Gotów jestem też uwierzyć, że to wyróżnienie spadło na mnie dlatego, że byłem wicenaczelnym „Nie", którego prorosyjska linia jest znana. A ponieważ wiadomo, że Urban nigdzie nie jeździ, to zaproszono mnie. Ale klucz, z którego zapraszano gości, zna pewnie tylko Siergiej Ławrow, proszę jego pytać.

Ma pan jego numer? Zadzwonię.

Nie mam, ale chcę panu powiedzieć, że na spotkania Klubu Wałdajskiego jeżdżą bardzo różni ludzie. Był na przykład prof. Richard Pipes, doradca Reagana, znany z krytycznych wypowiedzi na temat Rosji. Więc to naprawdę nie jest jakiś zjazd ruskich agentów.

A pan jest agentem służb specjalnych?

Nie, ani rosyjskich, ani polskich, żadnych. Zresztą złożyłem oświadczenie lustracyjne, że nie współpracowałem ze służbami.

Nie pytam o SB. Jeśli już, to jest pan podejrzewany o współpracę ze służbami współczesnymi.

Zupełnie niesłusznie. To takie pisowskie myślenie.

Oj, zdziwiłby się pan, jak wielu posłów i dziennikarzy w Sejmie padło w takim razie ofiarą tej zarazy.

Zapewniam pana, że nie mam nic wspólnego z żadnymi, byłymi lub obecnymi, służbami specjalnymi.

A skąd tak głęboka wiedza na ich temat?

Jak się jest przez kilkanaście lat dziennikarzem śledczym, to się wie dużo na ten temat, bardzo dużo.

To niech się pan nie dziwi krążącym po Sejmie podejrzeniom.

To obelżywe sugestie.

Wieloletni wicenaczelny „Nie" powinien mieć jednak ciut grubsza skórę.

Dobrze, wyjaśniam raz jeszcze: wiedzę mam z pracy dziennikarskiej. A podejrzenia biorą się z tego, że ludzie pewnych rzeczy nie rozumieją, a zamiast zapytać wolą coś sobie wymyślać.

Gdybym był agentem, tobym się do tego przyznał?

Pewnie nie.

Toteż ludzie nie pytają, bo nie wierzą w szczerość odpowiedzi.

Więc niech nie pytają o współpracę ze służbami, ale o konkretne sytuacje, których nie rozumieją, choćby o moją obecność w Klubie Wałdajskim. Pan spytał, wyjaśniłem i wszystko jasne, prawda?

I przekonujące jak cholera.

To możemy dalej wyjaśniać.

Nie, dzięki. A gdyby jakiś poseł współpracował...

Mamy taki przykład. Przecież w PiS jest agent „Tomek".

Kto taki?

Pan poseł agent „Tomek".

Mówiąc o agentach SB w Sejmie, też nie posługuje się pan nazwiskami, tylko pseudonimami? Mówi pan o ministrze „Znaku"?

Wie pan, ci ludzie z SB przynajmniej nie udzielali wywiadów rzek i nie sprzedawali swej twarzy kolorowym pismom. Agent „Tomek" sam sobie na to zapracował.

Nie znam posła Kaczmarka...

... ja też nie i nie mam zamiaru go poznawać.

Poprzednia
1 2 3 4 5 6

Przeczytaj więcej o:  Klub Wałdajski, defekacja, morderstwo ks.Popiełuszki, putin, radio maryja, sutenerstwo, służby specjalne, urban

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Nie uwierzyłbym we własny życiorys

- W SB byli bardzo różni ludzie: karierowicze, zimne dranie, kretyni – mało, bo mało, ale tacy też byli – i wreszcie posłuszni, którym to zresztą zwisało - mówi Robertowi Mazurkowi Aleksander Gawronik, były senator RP i więzień >>