Plus Minus
Hipopotam nie odpuszcza
Co roku na początku stycznia kilka tysięcy ludzi gotowych pocić się w dzień i marznąć w nocy w tuareskich namiotach rozbija obóz na pustynnych wydmach, by wziąć udział w wielkiej muzycznej fecie
To nieprawda, że Timbuktu jest zapyziałą dziurą na końcu świata. Zachodnie przewodniki tak piszą po to, by podkreślić, jak okazałe było to miasto w przeszłości i jak nisko upadło. Owszem, nie ma tu już 100 tysięcy mieszkańców jak jeszcze pięć wieków temu, tylko niecałe 20. W barach nie tłoczą się gromady kupców z Trypolisu i Maroka, którzy od XIII wieku przybywali do Timbuktu kupować złoto i niewolników w zamian za produkowane w Europie tkaniny, konie i sól przywożoną po drodze przez pustynię. Nie ma wspaniałych bibliotek wypełnionych arcydziełami islamskiej literatury, nie ma tysięcy naukowców, którzy uczyli studentów przybywających z miejsc tak odległych jak Mekka czy Bagdad.















