Piękna choroba Jarosława Marka Rymkiewicza

Krzysztof Masłoń 13-06-2009, ostatnia aktualizacja 13-06-2009 14:00

Pisarz zwraca się do rozmówcy idealnego – do Polski. Pyta – jak w „Rozmowach polskich latem roku 1983” – czego ty właściwie od nas chcesz, czego żądasz? I czego, Polsko, my od ciebie chcemy?

W ostatnich latach nazywano go: faszystą, ojcem ideowym skinów, zaślepionym nacjonalistą, ksenofobem, nienawistnikiem, a najdelikatniej: szaleńcem, piewcą polskiego zaścianka, maniakiem polskości. Czy nie bezpodstawnie? „... ciągle tylko mamy w głowie naszą polską polskość, polską polskość, i nic nas więcej nie obchodzi, przynajmniej ja, pan Mareczek, niczego więcej w głowie już nie mam, wszystko z głowy wymiotłem, wszystko mi z głowy wymiotło, ten czas mi wymiótł, dzieje mi wymiotły, i nic mnie nie obchodzi poza moją polską polskością, polską polskością, polskością” – pisał Jarosław Marek Rymkiewicz w jednej ze swoich najgłośniejszych książek – „Rozmowach polskich latem roku 1983”.

Aby przeczytać cały artykuł, musisz się zalogować.
Niektóre serwisy wymagają opłacenia abonamentu lub wykupienia dostępu przez sms.
Uwaga Od 20 kwietnia ulegają zmianie zasady dostępu do Serwisów „Rzeczpospolitej” przez sms. Wejdź sprawdzić na www.rp.pl/dostepsms
Rzeczpospolita