Plus Minus
Skandaloholizm Rymkiewicza
Pisanie o ostatnich dwóch książkach Jarosława Marka Rymkiewicza przychodzi mi z trudem. Po pierwsze dlatego, że cenię sobie jego poezję, zarówno tę dawniejszą, jak i nowszą, dla której swoistą cezurą jest chyba tomik „Ulica Mandelsztama”, a wreszcie jedną z najważniejszych polskich książek poetyckich drugiej połowy XX wieku – „Moje dzieło pośmiertne”.
JMR dokonał wiele dla polskiej literatury. Jego koncepcja klasycyzmu funkcjonuje już na prawach klasyki. Jego dawniejsza eseistyka – oszałamiające „Aleksander Fredro jest w złym humorze” oraz „Juliusz Słowacki pyta o godzinę” – to też dziś obowiązkowa lektura dla kogoś, komu bliskie są przygody polskiego pisarstwa. Jestem admiratorem tych dwóch książek i to jest drugi powód, dla którego z niechęcią (ale i powodowany dziwną, lecz uwierającą koniecznością) zabieram się do skreślenia kilku zdań o „Wieszaniu” i „Kinderszenen”.















