REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Świat » Afryka

Maroko

Powrót do przeszłości

Jarosław Murawski 28-10-2011, ostatnia aktualizacja 28-10-2011 00:42
W garbarni Szawara jak przed wiekami stosuje się naturalne barwniki
autor: Jarosław Murawski
źródło: Rzeczpospolita
W garbarni Szawara jak przed wiekami stosuje się naturalne barwniki
Na starówce w Fezie pracuje ponad 35 tys. rzemieślników
autor: Jarosław Murawski
źródło: Rzeczpospolita
Na starówce w Fezie pracuje ponad 35 tys. rzemieślników
źródło: Rzeczpospolita

Maroko. Konia z rzędem temu, kto wszedłszy w labirynt uliczek medyny, wyjdzie z niej tą samą bramą. Ale w średniowiecznej części Fezu najlepsze, co można zrobić, to się zgubić

W zasadzie zamiast o koniu, lepiej byłoby wspomnieć o mule, bo to ciągle, jak przed wiekami, najlepszy środek transportu w najstarszej dzielnicy Fezu, zwanej el Bali. Nic innego nie jest w stanie wjechać z towarem między uliczki, których ściany dzieli nieraz mniej niż metr. Każdego dnia pracuje tu prawie półtora tysiąca mułów i osłów. Przenoszą na swoich grzbietach skóry, tkaniny, naczynia, chleby, a czasem piramidy skrzynek z wodą i colą. Za nimi podążają właściciele, po uliczkach kręcą się handlarze, mieszkańcy oraz grupki nieco zlęknionych turystów, na których spieszący się w interesach miejscowi co rusz pokrzykują: „Balek, balek!", czyli „z drogi!".

Bo medyna – czyli arabska starówka – w Fezie to nie jest wyłączona z życia dzielnica, pielęgnowana na potrzeby turystów. To otoczone murami, ciasne, kipiące życiem miasto w mieście, jakby żywcem przeniesione ze średniowiecza. To istniejący od ponad tysiąca lat ogromny warsztat, w którym od świtu do zmierzchu pracuje ponad 35 tys. rzemieślników.

Miętowa herbata

Można doń wejść przez jedną z kilku bram, np. słynną Bou Jeloud, a potem dać się ponieść ludzkiemu nurtowi. Będą na nas patrzeć zaciekawione oczy dzieci i mężczyzn, sączących mocno posłodzoną herbatę z miętą, narodowy napój marokański. Ale przede wszystkim będziemy nieustannie zachęcani, namawiani i nagabywani do zrobienia zakupów w każdym z tysięcy stoisk kryjącego się w uliczkach medyny wielkiego bazaru. Trzeba albo oddać się szałowi zakupów, co z przyjemnością czyni wielu przybyszy z Europy, albo nauczyć się odmawiać w uprzejmy, acz zdecydowany sposób.

To trudna sztuka, bo jest na czym oko zawiesić – stoiska tekstylne mienią się różnokolorowymi wzorami chust i dżelab (tradycyjnych strojów wierzchnich dla obu płci), półki połyskują kolorowymi bamboszami w wersji damskiej i męskiej, ze stoisk z lokalnymi kosmetykami unosi się zapach olejku pomarańczowego, arganowego i piżma. Handlujący przyprawami natychmiast budzą zainteresowanie każdego, kto spędził choćby kilka godzin w kuchni. Do tego dochodzą stoiska z ceramiką, z której słynie Fez.

Króluje tażin, czyli tradycyjne arabskie naczynie z pokrywą w kształcie stożka, służące do pieczenia mięs na rozżarzonym węglu, występujące na bazarach w wersji użytkowej, ale coraz częściej w formie ozdobnych miniatur dla turystów.

Tażin to także nazwa potrawy z mięsa lub warzyw przygotowanej w tym naczyniu, która jest tym dla Marokańczyków, czym schabowy dla Polaków. Można jej spróbować w większości stoisk gastronomicznych rozlokowanych w medynie.

Mieszanka zapachów

Intensywność zapachów to nieodłączny składnik marokańskiej (i w ogóle arabskiej) rzeczywistości. Przez wąskie uliczki medyny (jest ich w el Bali – uwaga – dziewięć tysięcy) zapach poprowadzić nas może do małej piekarni, gdzie w tradycyjnym piecu wyrabia się chleby, na targ rybny (silne wrażenia gwarantowane) lub owocowy, gdzie odurzają dojrzałe melony.

Po zapachu możemy też trafić do słynnych garbarni, gdzie skóry poddaje się obróbce w sposób, w jaki robiło się to w czasach, kiedy Polska była rządzona przez Piastów. Mniej więcej w centrum medyny znajdują się słynne garbarnie Chouwara (Szawara). Trudno je dostrzec z poziomu ulicy, bo wciśnięte są między domy, dlatego najlepiej spojrzeć na nie z góry, z jednego z otaczających garbarnię sklepów z gotowymi wyrobami skórzanymi. Już okoliczni sprzedawcy postarają się, byśmy do nich trafili.

Garbarnia Szawara wygląda z lotu ptaka jak gigantyczna paleta malarza. Bosostopi robotnicy balansują na krawędziach kadzi z barwnikami, taplając w nich płaty skór, a następnie suszą je na słońcu.

Jak przed wiekami kolory uzyskuje się tu z naturalnych substancji: pomarańczowy to henna, niebieski – indygo, zielony z mięty, a żółty, najdroższy, z szafranu. Liście mięty pełnią też w garbarniach inną funkcję – podsuwa się je pod nos turystom, których zwala z nóg unoszący się nad garbarnią silny zapach amoniaku, stosowanego do usuwania włosów ze skór.

Życiowa konieczność

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Egipt wciąż czeka na turystów

Branża turystyczna liczy, że wybory prezydenckie pozwolą jej wydobyć się z najgorszej od 30 lat zapaści >>