REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Świat » Afryka

Afryka

Plaża miłości morskich słoni

Wojciech Dąbrowski 18-02-2011, ostatnia aktualizacja 18-02-2011 01:15
Tysiące królewskich pingwinów.  Te brązowe nie zdążyły się opierzyć
autor: Wojciech Dąbrowski
źródło: Fotorzepa
Tysiące królewskich pingwinów. Te brązowe nie zdążyły się opierzyć
źródło: Rzeczpospolita
Te ciekawskie ptaki nigdy nie widziały człowieka
autor: Wojciech Dąbrowski
źródło: Fotorzepa
Te ciekawskie ptaki nigdy nie widziały człowieka

Kiedy idę po plaży, ciekawe pingwiny podchodzą i skubią moje nogawki. Słonie morskie ledwie podnoszą łby

Przez pierwsze dwa dni żeglugi po wyjściu z tropikalnego Reunionu niebo nad statkiem było prawie bezchmurne, a ocean wokół spokojny i błękitny. Każdy następny dzień był już chłodniejszy, niebo coraz bardziej zasnute, a morze rozkołysane. Płynęliśmy na południe – ku Antarktydzie. Gdy w końcu szóstego dnia na horyzoncie pojawił się ląd, termometry pokazywały zaledwie 3 stopnie, a smagany lodowatym wiatrem statek co chwilę rył dziobem w wysokiej fali. Byliśmy w obszarze „ryczących czterdziestek”, a ląd na horyzoncie to wyspa Possession – największa w odosobnionym Archipelagu Crozeta. Na wyspach położonych na Oceanie Indyjskim ponad 2 tysiące kilometrów od Reunion i Przylądka Dobrej Nadziei – w subpolarnym przedsionku Antarktydy – deszcz pada przez 300 dni w roku, a dni z wiatrem o prędkości ponad 100 km/godz. jest około 100.

Morska pustelnia

Na archipelagu nie ma żadnego lotniska, można tu dotrzeć jedynie drogą morską. Tylko cztery razy w roku statek ekspedycyjny „Marion Dufresne” dostarcza z Reunion do francuskiej bazy naukowej zaopatrzenie i nową zmianę personelu. W każdy rejs zabiera także 15 – 20 turystów, którzy nie bacząc na trudy podróży, pragną dotrzeć do niegościnnych wysp. Mimo wysokiej ceny (kilka tysięcy euro) chętnych do uczestniczenia w czterotygodniowej ekspedycji jest tak wielu, że miejsca wyprzedane są na dwa lata naprzód. Miałem szczęście: doceniając mój podróżniczy i dziennikarski dorobek, organizatorzy zaproponowali mi miejsce na specjalnych warunkach – poza kolejnością i znacznie taniej.

Pierwszym Europejczykiem, który trafił w te strony w 1772 roku, był francuski odkrywca i kupiec Marion Dufresne. Nazwa archipelagu pochodzi od nazwiska drugiego oficera na jego statku „Mascarin” Juliena Crozeta. Zaledwie cztery lata po Francuzach na wyspy zawitał angielski żeglarz kapitan James Cook. W tamtych czasach trwała rywalizacja między kolonialnymi mocarstwami – każde dążyło do tego, by jako pierwsze odkryć i zagarnąć nowe, bogate terytoria. Ale tych wysp wichrów i chłodów jakoś nikt nie chciał. Dopiero w 1960 roku Francuzi założyli tu stałą bazę naukową Alfred Faure, której załoga zajmuje się badaniem miejscowej fauny, zwłaszcza ptaków, a także badaniami meteorologicznymi i geologicznymi.

Helikopterem na ląd

Gdy docieramy do zatoki, z której otwiera się widok na bazę, potwierdza się informacja, że nie ma tu żadnego portu. Nasz statek kotwiczy około 200 metrów od skalistego brzegu. Zaopatrzenie przewozi się na ląd niewielkim pontonem. Ludzi – małym helikopterem będącym na wyposażeniu statku. Jakże miło ponownie mieć pod nogami twardą ziemię!

Latem w bazie mieszka 45 osób, na ciemną i ponurą zimę zostaje niewiele ponad 20. Mają wszystko, co jest potrzebne, by przetrwać – nawet mały szpitalik. Jest też urząd pocztowy stemplujący listy cenionym przez kolekcjonerów stemplem. W przytulnej stołówce z rozwieszonymi fotografiami tych, którzy byli tu wcześniej, gospodarze podejmują nas posiłkiem – można wybierać między pizzą i daniami z miejscowych ryb a francuskim winem.

Najciekawszą budowlą bazy wydaje się maleńka kaplica Notre Dame des Oiseaux – Matki Bożej Patronki Ptaków. Skąd ta nazwa? Nadali ją budowniczowie kaplicy, nawiązując do mnogości ptactwa – Archipelag Crozeta jest podobno największym na świecie rezerwatem ptaków. Ich liczbę szacuje się na 25 milionów! Śmigają nad nami od czasu rzucenia kotwicy.

Po obiedzie ornitolog prowadzi nas słabo przetartą ścieżką na nieodległy klif, gdzie gniazdują najwspanialsze morskie ptaki – wędrowne albatrosy. Na tarasie klifu znajdujemy jednak tylko siedzące na kopczykowatych gniazdach pisklęta. Choć są wielkie jak gęsi, to wciąż jeszcze bardzo nieporadne, całkowicie zależne od rodziców przynoszących im pożywienie. Niektóre pokryte młodzieńczym puchem – okres od wyklucia do całkowitego opierzenia albatrosa trwa prawie rok. Wiele miesięcy jeszcze minie, zanim rozepną imponujące, szerokie na ponad 3 metry skrzydła i poszybują nad oceanem. Poza albatrosami najliczniej występują tu petrele, skuły żywiące się chętnie pingwinią padliną, kormorany i kilka gatunków mew.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Egipt wciąż czeka na turystów

Branża turystyczna liczy, że wybory prezydenckie pozwolą jej wydobyć się z najgorszej od 30 lat zapaści >>