REKLAMA

Australia

Canberra – stolica pachnąca eukaliptusem

Małgorzata Krakowiak 01-03-2010, ostatnia aktualizacja 01-03-2010 17:46
Widok z Mt Majura
autor: Małgorzata Krakowiak
źródło: archiwum prywatne
Widok z Mt Majura
Canberra
autor: Małgorzata Krakowiak
źródło: archiwum prywatne
Canberra
Gmach australijskiego parlamentu
autor: Małgorzata Krakowiak
źródło: archiwum prywatne
Gmach australijskiego parlamentu

Sydney, Melbourne - z ulokowaniem tych miast na mapie świata nie ma problemów. Z Canberrą byłoby już trudniej, mimo że to stolica Australii. Tylko dlaczego?

Stolica to pojęcie, które przywołuje skojarzenia z długą historią, nierzadko przecinaną dramatycznymi, ważnymi dla narodu wydarzeniami, a także okresami świetności - politycznej, architektonicznej czy kulturalnej. Canberra jest dokładnym zaprzeczeniem takiej koncepcji. Formalnie spełnia swoją funkcję zaledwie od roku 1913. A jej powstanie kojarzy się raczej ze, znanym bardziej z bajek i legend niż z rzeczywistości, zakładaniem grodu. O wyborze miejsca na przyszłą stolicę zadecydowały bowiem sprzyjające warunki geograficzne, takie jak czyste powietrze, odpowiednie zasoby wodne i sprzyjający klimat. I w ten oto sposób ogromną, pustą przestrzeń stopniowo wypełniać zaczęło miasto - w znacznym stopniu zaplanowane. Symetria, zwłaszcza w reprezentacyjnej jego części - zgodnie z koncepcją architektów konstruujących miasto od zera - miała odzwierciedlać uporządkowanie systemu politycznego młodej demokracji australijskiej.

Stolica, która na początku XX wieku była jeszcze wielką dziką przestrzenią pokrytą łąkami i lasami, musi posiadać swój niepowtarzalny charakter. Cicha, wypełniona bardziej przyrodą niż betonem Canberra w niczym nie przypomina metropolitarnych miast ani swoich znanych sąsiadów - Sydney i Melbourne. Dla wielu jest to właśnie powód, aby nie uwzględniać Canberry w swoich planach podróży. Nawet książę William, który w styczniu odwiedził podległą panowaniu swej babci Australię, nie zawitał do stolicy.

Miasto-ogród

Nic bardziej błędnego. Nie oceniając decyzji przyszłego następcy brytyjskiej królowej, zapewniam, że powodów, aby zobaczyć miasto jest co najmniej kilka. Jednym z najważniejszych jest to, iż Canberra jest miejscem oryginalnym, które już niemalże od pierwszej chwili pobytu zmusza do porzucenia wszelkich przyzwyczajeń i stereotypów związanych z wyobrażeniem stolicy. Bo zamiast hałasu, korków, ciasnoty otaczać nas będą malownicze krajobrazy i powietrze przesiąknięte aromatyczną wonią eukaliptusa. I nawet nie będzie potrzebna nam odrobina szczęścia, aby spotkać zwierzęta, o które trudno w polskim ZOO.

Jeśli ktoś jednak uparłby się, aby odkrywać ślady przeszłości tego miejsca, to będą to właśnie pozostałości lasów z unikatowymi, objętymi ochroną gatunkami drzew eukaliptusowych. W wielu miejscach przeplatają się one z otwartymi, trawiastymi przestrzeniami, na których odnajdziemy gatunki roślin charakterystyczne bardziej dla dzikiej przyrody niż środowiska miejskiego, a dodatkowo w okresie kwitnienia ozdabianych przez różne gatunki kwiatów. W takich warunkach nie tylko człowiek czuje się dobrze - poza populacją ludzką Canberrę zamieszkują między innymi papugi, oposy, wombaty, no i rzecz jasna kangury. Dlatego trudno oprzeć się wrażeniu, że rozpościerająca się na 814 km² Canberra to raczej wielki ogród niż stołeczne miasto.

W krajobraz miasta-ogrodu doskonale wpisują się jego malownicze wzgórza. Najwyższe wzniesienie - Majura – ma wysokość 888 m n.p.m. Większość pagórków to doskonały cel pieszych wędrówek. Ale nie tylko - na niektóre z nich prowadzą także ścieżki rowerowe i konne, a ze szczytów rozpościerają się wspaniałe widoki na miasto i jego okolice. Aby zachować tę unikatową przyrodę, w granicach miasta został utworzony Naturalny Park, który dzieli się na, bagatela, aż 33 obszary chronione. Czyż to nie imponujący wynik jak na stolicę?

Parlament nad wodą

Prawie doskonałej naturze pomógł człowiek - w samym środku miasta rozpościera się sztuczne jezioro, Burley-Griffin (nazwa pochodzi od nazwiska głównego architekta miasta). Pomimo, że sztuczne, wycieczka wokół niego - na przykład ścieżką rowerową - to fantastyczna trasa widokowa. Mijamy bowiem urokliwe zatoki, małe przystanie żeglarskie, zaciszne i malownicze miejsca doskonałe na piknik. Przejeżdżamy także obok najważniejszych instytucji państwa australijskiego, wśród których odnajdziemy prawdziwie architektoniczne prowokacje.

Na południowym brzegu jeziora skumulowane zostały obok siebie takie obiekty jak: siedziba starego (relatywnie, bo pochodzącego z 1927 roku) budynku parlamentu, w którym dziś mieści się Muzeum Australijskiej Demokracji, Galeria Narodowa, Biblioteka Narodowa. Dosłowny punkt szczytowy strefy historyczno-politycznej stanowi ulokowana na wzgórzu i spektakularna w swej formie nowa siedziba Parlamentu. Widoczny z daleka, symbolicznie wznoszący się nad miastem parlament, pełni swoją funkcję od 1988 roku. Pracę australijskich posłów można śledzić bez większych ograniczeń, co ma być dowodem na dobrą kondycję tutejszej demokracji.

Poprzednia
1 2
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Mini w piątek obowiązkowa

Jeśli Australia - ten odległy kontynent-wyspa - kojarzy się tylko z operą w Sydney, Aborygenami i kangurami, to tkwimy w błędzie >>