REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Świat » Azja

Izrael

Galilea – kraina z Ewangelii

Regina Skibińska 24-02-2010, ostatnia aktualizacja 24-02-2010 15:57
Ruiny synagogi w Kafarnaum
autor: Regina Skibińska
źródło: rp.pl
Ruiny synagogi w Kafarnaum
autor: Regina Skibińska
źródło: rp.pl
Na górze Tabor
autor: Regina Skibińska
źródło: rp.pl
Na górze Tabor

Łagodne, zielone wzgórza odbijają się w szaroniebieskich wodach jeziora Genezaret. Kafarnaum, Nazaret, góra Tabor – w Galilei leżą miejsca znane z kart Ewangelii.

Zobacz zdjęcia

Głównym miastem Galilei jest Tyberiada. Nazwane na cześć cesarza Tyberiusza miasto wita klockami blokowisk. Pierwsze wrażenie nie jest najlepsze. Przy bliższym poznaniu miasto nieznacznie zyskuje, choć i tak dziwi mnie to, że uchodzi za modny kurort. Tyberiada jest najlepszą bazą wypadową do wszystkich miejsc w Galilei, chcąc nie chcąc nie chcąc więc zatrzymuję się tu na kilka dni.

Atrakcją miasta gorące źródła o właściwościach leczniczych i Jezioro Tyberiadzkie, zwane też jeziorem Genezaret. Jezioro leży 200 m. poniżej poziomu morza, cały rok jest tu ciepło, do Tyberiady przybywają więc wczasowicze, nie zrażeni blokowiskami hoteli, schodzącymi niemal do samego jeziora. Wzdłuż brzegu jeziora ciągnie się promenada, przy której skupiły się sklepiki z pamiątkami i liczne knajpki, serwujące tutejszą specjalność – rybę św. Piotra, czyli popularną w wodach Genezaret tilapię.

Zabytków w Tyberiadzie nie ma dużo. Zachowały się pozostałości cytadeli krzyżowców i fragmenty murów miejskich, a także mozaiki w ruinach synagogi z IV w. Jest tu też grobowiec wybitnego średniowiecznego żydowskiego filozofa Majmonidesa.

Zachodzę do niedużego kościoła pw. św. Piotra, zbudowanego przez krzyżowców w kształcie łodzi. Na dziedzińcu polski akcent – biały pomnik autorstwa żołnierzy polskich z II korpusu z rzeźbionymi herbami miast: Warszawy, Krakowa, Poznania, Wilna, Lwowa, polskie napisy – na dalekiej ziemi Polacy sugestywnie w ten sposób tęsknotę za krajem. W czasie II wojny światowej do Galilei trafili polscy żołnierze, a także uchodźcy.

Wokół jeziora Genezaret

- Pokażesz, gdzie wysiąść w Tabgha? – przy wejściu do autobusu zagaduje mnie niewysoka Murzynka z setkami warkoczyków na głowie, ubrana w grube podkolanówki i trzy swetry; widać, że 18 stopni Celsjusza to dla niej lodówka. Murzynka próbuje równocześnie nucić pieśni religijne i zajmować mnie rozmową. Dowiaduję się, że przybyła tu z RPA w intencji swojej rodziny. Słuchając jednym uchem ekspresyjnej towarzyszki podróży próbuję obserwować świat za oknami autobusu.

Z jednej strony są łagodne wzgórza, z drugiej spokojne szaroniebieskie wody jeziora, za którymi z lekkiej mgły wynurzają się Wzgórza Golan, a za nimi zaśnieżona góra Hermon. Dziwnie tu zielono jak na zdominowany przez pustynie Bliski Wschód. Gdyby nie palmy, figowce i bananowce, można by pomyśleć, że jesteśmy na Suwalszczyźnie.

Jezioro Genezaret to jedyny duży zbiornik słodkiej wody w Izraelu. Zasilane jest przez rzekę Jordan – głównego dostawcę wody w tym państwie. Jezioro często pojawia się na kartach Ewangelii, tu Jezus głosił kazania, stąd wywodzili się apostołowie, a na brzegach jeziora znajduje się wiele miejsc upamiętniających wydarzenia biblijne. Jednym z nich jest położona nad samym jeziorem Tabgha - miejsce, gdzie miało nastąpić cudowne wykarmienie 5 tysięcy ludzi 2 rybami i 5 bochenkami chleba. Cud upamiętnia Kościół Rozmnożenia Chleba i Ryb z ciekawymi pozostałościami mozaik z V wieku. Przed świątynią jest sadzawka, w której pływają symbole cudu – kolorowe ryby.

Gdyby nie palmy, figowce i bananowce, można by pomyśleć, że jesteśmy na Suwalszczyźnie

Znad jeziora polną ścieżką idę na niewysoką Górę Błogosławieństw. Cisza, spokój, a dookoła pola i gaje oliwne. Tłumy pątników wszystkich nacji przemieszczają się autokarami od kościoła do kościoła, na szczęście polne ścieżki uchroniły się od turystyczno-pielgrzymkowego oblężenia, rzadko można spotkać grupki modlących się w skupieniu ludzi. Spod sanktuarium na górze rozpościera się piękny widok na jezioro.

- Do Kafarnaum trzeba skręcić w prawo, potem w lewo, kawałek prosto, znowu w prawo - szybko gubię się po tych wskazówkach otrzymanych od sympatycznego ogrodnika. Schodzę w dół poprzez sad figowy, potem bananowy, znowu figowy, w końcu ścieżka niknie pośród dojrzewających bananów poowijanych w niebieską folię – uświadamiam sobie, że bananów w czasach Chrystusa tu nie było.

Poprzednia
1 2 3
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Klejnot Morza Egejskiego

Dziś niewiele widać tu śladów antycznej, świetnej przeszłości. Ale te, które pozostały, przypominają o czasach Aleksandra Wielkiego, gdy miasto było najważniejszym portem Morza Egejskiego >>