Europa
Mołdawia – zapomniany kawałek Europy
Jakie skojarzenie może przyjść do głowy turyście, gdy słyszy o Mołdawii? Przed wyjazdem nie wiedziałam nawet, gdzie ona jest. Kojarzyłam, że gdzieś na wschodzie, ale bez pomocy Google Earth się nie obyło.
Mołdawia mimo że znajduje się całkiem blisko tzw. Zachodniej Europy jest krajem w tejże prawie wcale nieznanym. Dopiero usiłuje wkraczać na arenę turystyczną, jest dla Europejczyka białą kartą, którą on może sobie zapisać jak chce.
Republika Mołdawska - bo tak brzmi pełna nazwa leży w Południowo-Wschodniej Europie miedzy rzekami Prut i Dniestr, pomiędzy Ukrainą i Rumunią, i jest niemal dziesięć razy mniejsza od Polski. Kraina na pierwszy rzut oka niezamieszkała. Jadąc drogą krajową mija się pola, łagodne, obsadzone winnicami wzgórza, natomiast prawie nie widać miast ani wsi.
Tam, gdzie drogi są gorsze niż w Polsce
Wzdłuż dróg, po obydwu stronach ciągną się szpalery drzew orzechów włoskich z pniami pomalowanymi na biało. Zadziwiło mnie to, bo ile osób potrzeba aby wymalować setki kilometrów pni? Sama jazda po drogach mołdawskich budzi mocne przeżycia. Drogi krajowe są pełne dziur, na których powstają kolejne - nie da się tego w żaden sposób ominąć.
Mam wrażenie, że większość kierowców to złote rączki, które same swoje auto składają i rozkładają, a nawet dorabiają części
Zdecydowanie polecam wyprawę autem terenowym, które wreszcie pokaże, do czego zostało stworzone. Zdumienie budzą już od granicy lokalne samochody, w większości modele i roczniki zasługujące na miano zabytków motoryzacji, trudno uwierzyć że wciąż są na chodzie. Mam wrażenie, że większość kierowców to złote rączki, które same swoje auto składają i rozkładają, a nawet dorabiają części.
Malownicza przyroda i wielka bieda
Mołdawia na pierwszy rzut oka serwuje piękne widoki przyrody i biedy. Ta druga wcale nie jest piękna. Kraj znajduje się w trudnej sytuacji gospodarczej, teoretycznie niezależny, ale wciąż kontrolowany przez Rosję, która łatwo nie oddaje swoich historycznych zdobyczy i ogranicza ich rozwój. Wewnątrz Republiki Mołdawskiej wyodrębniają się mniejszości narodowe, silnie szukająca przyjaciół w Europie i Turcji Autonomiczna Republika Gagauzji oraz orbitująca wyraźnie na wschód Naddniestrzańska Republika Mołdawska.
Z wizytą u prezydenta
Mimo że te dążenia do odrębności są zupełnie nieopłacalne z gospodarczego punktu widzenia, to dla nas są zrozumiałe. Podczas pobytu w Republice Gagauzji mamy okazję gościć u Başkana (odpowiednik prezydenta) Mihaila Formuzala. Tuż przed samym wyjazdem z Polski otrzymaliśmy wiadomość, że jesteśmy do niego zaproszeni. Zupełnie nie wiem, skąd się o nas dowiedział. Podobno nawet z tego powodu odwołał posiedzenie tamtejszego parlamentu. Nie powiem, robi to na nas wrażenie.
Prezydent przedstawia nam możliwości jakimi dysponuje jego Republika i zachęca do inwestowania, obiecując liczne ulgi dla biznesmenów. Na spotkaniu są także dziennikarze prasowi i radiowi. Nasz ukraiński kierowca, który traktuje nas z pewną rezerwą i chwilami wręcz nieprzychylnością, po wysłuchaniu wywiadu popada w coś na kształt chwilowego szoku i niezrozumienia, kogo on właściwie wozi. Przez resztę podróży jest grzeczny i nawet chwilami wykazuje chęć pomocy. Moc czwartej władzy.
Mołdawskie skarby: ziemia i winorośle
Mołdawskie możliwości są zupełnie inne od naszych. Także w dziedzinie gospodarki. Kraj nie posiada przemysłu ani bogactw naturalnych, a jedyną wartością jest czara ziemia, pokrywająca większość kraju. Gdy jedzie się i na nią patrzy, to trudno pozbyć się przekonania że to leżący odłogiem spichlerz Europy.
W Cricovej nieopodal Kiszyniowa można odwiedzić imponującą, wykutą w skale wytwórnię win i oddać się degustacji
W drodze na południe widać coraz więcej winorośli. Jest to towar, który łatwo jest przetworzyć i sprzedać. W Cricovej nieopodal Kiszyniowa można odwiedzić imponującą, wykutą w skale wytwórnię win i oddać się degustacji. Gwarantuje niezapomniane przeżycie i problemy z opuszczeniem tego miejsca.















