Podwójna kasa w GUS za spis powszechny

aktualizacja: 31.01.2011, 01:29
Urzędnicy GUS m.in. za nadzór nad ubiegłorocznym spisem rolnym dostawa...
Urzędnicy GUS m.in. za nadzór nad ubiegłorocznym spisem rolnym dostawali dodatkowo po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na zdjęciu rachmistrz z urządzeniem do przeprowadzenia ankiet. fot. Tomasz Wojtasik
Foto: PAP

Premier kontroluje Główny Urząd Statystyczny. I składa doniesienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego

131 tys. zł na umowie-zleceniu za nadzór nad przygotowaniem do dwóch spisów powszechnych otrzymał Janusz Dygaszewicz, dyrektor Departamentu Programowania i Koordynacji Badań GUS oraz szef Centralnego Biura Spisowego. Oprócz tego brał normalną pensję.
„Rz” dotarła do szokujących wyników kontroli w GUS przeprowadzonej przez Kancelarię Premiera. Ujawniliśmy je [link=http://www.rp.pl/artykul/601966.html]w sobotę na stronie internetowej[/link].
[srodtytul]Ekstrapieniądze[/srodtytul]
„Skala i kwoty, na które zostały zawarte umowy na prace spisowe, jest wyjątkowa” – czytamy w raporcie z kontroli. W ciągu trzech miesięcy 2010 r. GUS podpisał umowy-zlecenia z 357 pracownikami na kwotę ponad 3,5 mln zł, z czego 67 pracowników otrzymało w sumie dodatkowo ponad 2,3 mln zł. Na przykład naczelnik Wydziału ds. Organizacji Spisów Powszechnych otrzymał dodatkowo prawie 100 tys. zł, a niektórzy jego zastępcy – po prawie 40 tys. zł.
W 2010 r. płacono w ten sposób za prace przy spisie rolnym, w tym za przygotowania do Narodowego Spisu Powszechnego, który rozpocznie się 1 kwietnia.
Według informacji „Rz” Kancelaria Premiera skontrolowała GUS, bo docierały do niej skargi informujące o nieprawidłowościach w urzędzie. – Kontrola potwierdziła w dużej mierze te informacje – mówi nam jeden z urzędników premiera.
Podwójne opłacanie etatowych pracowników poprzez umowy-zlecenia to niejedyne nadużycie finansowe, które wykazała kontrola. Niektórzy pracownicy dostawali jeszcze specjalny dodatek spisowy: od 1,6 do 12 tys. zł.
Za ewidentny konflikt interesów kontrolerzy uznali zatwierdzenie wypłaty 24 tys. zł samemu sobie przez Tomasza Białasa. Gdy zawierał umowę, był dyrektorem biura dyrektora generalnego, a gdy zatwierdzał rachunek – osobą zastępującą dyrektora generalnego GUS.
W raporcie skrytykowano też wypłatę dodatkowego wynagrodzenia rzecznikowi prasowemu Wiesławowi Łagodzińskiemu. Od marca 2009 r. do czerwca 2010 r. miał umowę-zlecenie m.in. na organizowanie konferencji prasowych GUS czy udzielanie informacji dziennikarzom w sprawie spisów. Takie same zadania powinien wykonywać jako rzecznik prasowy. Dzięki umowie zarobił dodatkowe 60 tys. zł. Łagodziński został zatrudniony przez prezesa GUS także na stanowisku radcy generalnego.
Kontrolerzy zakwestionowali też przyznanie nagród 20 osobom zajmującym kierownicze stanowiska. W sumie dostali 130 tys. zł. Nagrody albo w ogóle nie miały uzasadnienia, albo było to lakoniczne zdanie: „za szczególne osiągnięcia w realizacji zadań dodatkowych”. Na dodatek pięć osób, w tym prezes GUS, otrzymało nagrody wyższe, niż przewidywały przepisy.
Jak GUS tłumaczył się z zarzutów? Według dyrektora generalnego urzędu „spis to przedsięwzięcie nadzwyczajne” i dlatego należy pracownikom płacić za pracę ekstra. Kontrolerzy wyjaśnienia składane przez pracowników GUS uznali za nieracjonalne i wzajemnie sprzeczne. „Świadczą o niskiej świadomości wartości i celów, jakie powinny przyświecać osobom gospodarującym środkami publicznymi i zarządzającym służbą cywilną” – czytamy w raporcie.
[srodtytul]Laptopy za 250 tys. zł[/srodtytul]
Kolejne nadużycie to wypożyczenie z Centrum Edukacji Statystycznej w Jachrance kilkudziesięciu laptopów na trzydniowe szkolenie. Wynajęcie jednego kosztowało GUS 2,4 tys. zł, w sumie urząd zapłacił prawie ćwierć miliona złotych! „Co jest porównywalne z ceną zakupu nowego sprzętu” – czytamy w raporcie. GUS próbował tłumaczyć się tym, że maszyny użyte podczas szkolenia musiały mieć wysokie parametry. Kontrolerów to nie przekonało.
Kilka tygodni temu „Rz” zapytała Łagodzińskiego o wypożyczenie komputerów. Odpowiedział: „GUS nie wypożyczał laptopów za cenę ćwierć miliona złotych na organizowanie jakiejkolwiek konferencji”.
Dyrektor generalny GUS w piśmie do szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego żali się na kontrolerów, zarzucając im m.in. nierzetelność i brak obiektywizmu (GUS nie podpisał protokołu kontrolnego).
[srodtytul]Pitera: to rozpasanie[/srodtytul]
– Nie znam wyników kontroli, nie będę się odnosił do czegoś, czego nie czytałem – ucina pytania „Rz” Łagodziński. Nie chce odpowiedzieć nawet, czy prawdą jest, że otrzymał dodatkowe 60 tys. zł za swoją pracę rzecznika.
– Wyniki kontroli w GUS pokazują, jak wiele jest do zrobienia w instytucjach, które są z dala od zainteresowania opinii publicznej – mówi „Rz” Julia Pitera, minister ds. walki z korupcją. – To także dowód, że są instytucje i pracownicy, którzy nie identyfikują się z państwem, ale z własnym interesem i swego rodzaju rozpasaniem. Niestety, problem ten nie dotyczy tylko GUS.
Sprawą nieprawidłowości w GUS, na wniosek Kancelarii Premiera, zajmie się teraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów, [mail=i.kacprzak@rp.pl]i.kacprzak@rp.pl[/mail], [mail=p.nisztor@rp.pl]p.nisztor@rp.pl[/mail],[/i]

POLECAMY

KOMENTARZE