Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

YoTube pod kontrolš KRRiT

Katarzyna Szymielewicz
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Rzšd próbuje uregulować udostępnianie multimediów w sieci – zwraca uwagę prezes Fundacji Panoptykon
Do ustawy [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Ustawy/2004/DU2004Nr253poz2531.asp]o radiofonii i telewizji[/link] rzšd chce wprowadzić ryzykowne zmiany, tj. poddać nadzorowi Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji tzw. nielinearne usługi audiowizualne œwiadczone przez Internet. [b] Zobacz [link=http://www.rzeczpospolita.pl/pliki/prawo/pdf/druk_3812_2011.pdf]rzšdowy projekt ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji oraz niektórych innych ustaw (PDF)[/link].[/b] Chodzi tu o specyficzny rodzaj materiału audiowizualnego, który klient sam wybiera (kupuje) i oglšda w dowolnym czasie (“na żšdanie”). W tej kategorii nie powinien się znaleŸć amatorski materiał wideo umieszczany w sieci przez innych użytkowników, który można za darmo obejrzeć. Celem regulacji jest niewštpliwie poddanie większej kontroli działalnoœci profesjonalnych dostawców filmów i programów telewizyjnych. Jednak wprowadzenie w życie projektowanych przepisów oznaczałoby koniecznoœć skontrolowania całej produkcji audiowizualnej w Internecie, w tym amatorskiej. Nawet jeœli można przypuszczać, że zupełnie nie o ten efekt rzšdowi chodziło, z takš sytuacjš mielibyœmy do czynienia ze względu na nieprecyzyjne przepisy.
Projekt zakłada takie samo traktowanie usług linearnych, czyli klasycznego, cišgłego programu telewizyjnego, i nielinearnych – zindywidualizowanej oferty, w której znajdujš się tylko audycje wybrane przez klienta i z której może on skorzystać w dowolnym czasie. W wypadku usług nielinearnych klient po prostu wybiera z katalogu dostawcy to, co go interesuje, zamawia, płaci i oglšda w wybranym przez siebie czasie. Rzšd uznał, że skoro te dwa rodzaje usług sš dostarczane przez profesjonalistów i w zasadzie mogš nie różnić się co do “zawartoœci” (na żšdanie klient będzie mógł uzyskać większoœć audycji transmitowanych w klasycznej telewizji), powinny podlegać takim samym ograniczeniom i analogicznej kontroli ze strony KRRiT. Taka logika nie uwzględnia jednak fundamentalnej różnicy w relacji między użytkownikiem Internetu i dostawcš zindywidualizowanych usług z jednej strony a telewidzem i masowym nadawcš z drugiej. Co więcej, nie uwzględnia też społecznych, prawnych i ekonomicznych kosztów, jakie trzeba ponieœć, żeby skutecznie poddać kontroli jakikolwiek wycinek ludzkiej aktywnoœci w Internecie. Po pierwsze pojawi się obowišzek wpisu do wykazu usług i uiszczenia opłaty wpisowej. Dostawcy usług medialnych na żšdanie, œwiadczšcemu je bez wpisu do rejestru, będzie grozić kara pieniężna. Po drugie KRRiT otrzyma uprawnienie do odmowy wpisu, gdy dostarczane usługi medialne będš poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa, porzšdku czy zdrowia publicznego. Wreszcie nielinearne usługi medialne będš podlegać zakazowi nawoływania do nienawiœci oraz innym, pozytywnym obowišzkom (np. wprowadzanie ułatwień dla osób niepełnosprawnych czy promowanie produkcji krajowej) na takich zasadach jak tradycyjny program telewizyjny. Zazwyczaj w wypadku nowych koncepcji regulowania Internetu działania polskiego rzšdu pozostajš w œcisłym zwišzku z politykš Unii Europejskiej. Tak jest i tu. Potrzeba nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji wynika z obowišzku wdrożenia tzw. dyrektywy audiowizualnej (2010/13/WE). Jednak tym razem to nie Unia wymaga od Polski twardych decyzji regulacyjnych wobec nowego sektora usług. Wspomniana dyrektywa wyraŸnie pozostawia w gestii państw członkowskich decyzje co do sposobu uregulowania takich usług jak “telewizja internetowa na żšdanie”. Co istotne, w jej preambule czytamy: “żaden przepis dyrektywy nie powinien zobowišzywać do wprowadzania nowych systemów koncesjonowania lub administracyjnego zatwierdzania jakiegokolwiek rodzaju usług medialnych”. A zatem wszelkie decyzje polskiego rzšdu w tym zakresie sš autonomiczne. Z zakresu komentowanej regulacji zostały wyraŸnie wyłšczone m.in. programy radiowe rozpowszechniane wyłšcznie w systemach teleinformatycznych, strony internetowe prywatnych użytkowników, blogi, fora dyskusyjne, korespondencja elektroniczna oraz elektroniczne wersje gazet i czasopism. Jednak gdy chodzi o Internet, samo nazwanie typów treœci nie rozstrzyga kontrowersji co do rzeczywistych granic regulacji. Pojęcia takie jak “blog”, “strona internetowa prywatnego użytkownika” czy “forum dyskusyjne” sš nieprecyzyjne i niezdefiniowane. Od którego momentu transmisja treœci przestaje mieć charakter “prywatny”, a zaczyna być nielinearnš usługš audiowizualnš w rozumieniu projektu ustawy? Czy stały kanał organizacji pozarzšdowej lub osoby prywatnej utworzony w serwisie YouTube to jeszcze rodzaj blogu czy już nielinearna usługa mediana? Na takie pytania projekt nie daje odpowiedzi. Co więcej, zaproponowana lista wyłšczonych treœci nie wyczerpuje form amatorskiego (prywatnego) rozpowszechniania materiałów audiowizualnych w Internecie. Przede wszystkim wyłšczeniu nie podlegajš prywatne nagrania publikowane w komercyjnych serwisach społecznoœciowych, takich jak wspomniany YouTube. A przecież to one stanowiš dziœ najpowszechniejszš formę udostępniania nagrań wideo przez indywidualnych użytkowników Internetu. Jeœli rzeczywiœcie okazałoby się, że udział w tego typu serwisach zostanie potraktowany przez KRRiT jako œwiadczenie nielinearnych usług medialnych, z dnia na dzień powstanie ogromna szara strefa i rażšcy obszar nieskutecznoœci obowišzujšcego prawa. Aby ocenić, czy dany materiał nie podlega obowišzkowi rejestracji albo nie narusza narzuconych przez ustawę wymogów co do “jakoœci”, organ taki jak KRRiT musiałby skontrolować wszystkie serwisy internetowe kierowane do polskich użytkowników, zawierajšce treœci audiowizualne. To jest zadanie oczywiœcie niewykonalne bez pomocy technologii i zautomatyzowanych rozwišzań, takich jak analiza zawartoœci pakietów przesyłanych przez sieć. W przeciwieństwie do sygnału telewizyjnego Internet ma tę specyfikę, że dostęp do możliwoœci przesyłania pakietów jest w zasadzie nieograniczony. Każdy użytkownik, który zapragnie umieœcić własne nagranie w sieci, może to zrobić choćby na komercyjnych portalach społecznoœciowych. Ze względu na tę specyfikę i iloœć materiału audiowizualnego dostępnego w Internecie poddanie nowego rynku usług medialnych œcisłej regulacji nieuchronnie doprowadzi do filtrowania ruchu w sieci. A tym samym naruszenia jednej z podstawowych zasad funkcjonowania Internetu – neutralnoœci sieci. Narzucenie prawnych ograniczeń także na niekomercyjnych twórców i dystrybutorów, którzy wobec niejasnych granic regulacji zostanš poddani kontroli KRRiT, może mieć dalekosiężne skutki dla rozwoju tego specyficznego sektora. Sformalizowanie niekomercyjnej, amatorskiej i społecznej twórczoœci audiowizualnej może wywrzeć mrożšcy efekt na elastycznoœć, otwartoœć i kreatywnoœć właœciwš internetowej produkcji. Obserwujemy tworzenie się społecznoœci twórców niekomercyjnych oraz niespotykany przyrost amatorskich materiałów multimedialnych, z których czerpiš także profesjonalni usługodawcy. Nadregulacja tego nowego segmentu rynku może przynieœć szkodę wszystkim zainteresowanym: użytkownikom, których pozbawi się dostępu do legalnych treœci (filtrowanie zawartoœci pakietów jest mechanizmem z gruntu niedoskonałym, stšd nieuniknione jest pomyłkowe blokowanie treœci legalnych) i twórcom – pozbawionym możliwoœci dystrybucji swoich utworów. Najprostszš drogš ucieczki może się okazać nowa szara strefa, w której już nikt nie będzie przestrzegać obowišzujšcego prawa. [i]Projekt opracowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego 4 stycznia przyjęła Rada Ministrów. Następny etap to przekazanie go do Sejmu. Fundacja Panoptykon zajmuje się zagadnieniami prawa i praktyki nadzoru nad społeczeństwem[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL