Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kolekcje

Rok 2010 na rynku sztuki

17 – 35 tys. zł kosztujš w Łodzi gobeliny Andrzeja Rajcha
Archiwum
Domy aukcyjne coraz częœciej handlujš pracami najmłodszych artystów
W 2010 roku na krajowym rynku sztuki nastšpił gigantyczny przyrost liczby aukcji. Odbyły się 184 aukcje, w 2009 roku było ich 122. Większoœć domów aukcyjnych intensywnie zajęła się handlem obrazami najmłodszych artystów. Konkurencjš dla zawodowego rynku, o czym pisaliœmy na bieżšco, stały się aukcje charytatywne, było ich ponad dwa razy więcej niż w roku 2009. Na przykład w jeden weekend zorganizowano siedem aukcji zawodowych i charytatywnych, z tego pięć o tej samej godzinie! Co wynikło z natłoku aukcji? Wyjaœnia Rafał Kamecki z największego portalu rynku sztuki (www.artinfo.pl), który zajmuje się internetowš obsługš licytacji. – Klienci często komentowali, że sš całkowicie zdezorientowani liczbš aukcji, nowych nazwisk, niskich cen. W natłoku informacji nie wiedzieli, które aukcje sš ważne. W komentarzach dało się odczuć zmęczenie tš nowš sytuacjš – mówi Rafał Kamecki. Zyski na rynku uległy wielkiemu rozproszeniu. Aukcja młodych to zwykle ok. 100 obiektów, 100 autorów. Wymaga ekstrapracy, a daje obrót zwykle ok. 100 tys. zł. Zatem tyle, ile można by uzyskać ze sprzedaży jednego obrazu klasyka. Pod warunkiem że byłaby podaż i byliby nabywcy na obiekty w cenie 100 tys. lub wyższej. Marszand Marek Mielniczuk w towarzyskiej rozmowie postawił pytanie: co by było, gdyby dziœ na rynek wypłynęło 15 doskonałych obrazów np. Fangora, Gierowskiego albo Kantora? Zapytałem o to 20 antykwariuszy. Niezależnie od siebie, jednomyœlnie odpowiedzieli, że rynek by się zatkał, nie zdołałby skonsumować takiej podaży nawet muzealnej wartoœci dzieł. Oczywiœcie to żadna statystyka, ale problem wart jest głębszej refleksji. Sšdzę, że rynek obrazów jest w przededniu gruntownej przemiany.
Podobnie jest na rynku białych kruków, wynika to z opinii naszego eksperta Pawła Podniesińskiego. Czy to sukces, jeœli wyniki finansowe utrzymujš się na poziomie tych z 2009 roku? Zwłaszcza gdy weŸmiemy pod uwagę inflację. Faktem jest, że lider rynku, warszawski antykwariat Lamus umocnił swojš pozycję. Domy aukcyjne próbowały wylansować nowy asortyment. Na przykład Rynek Sztuki z Łodzi (www.ryneksztuki.lodz.pl) odkrył dla rynku tkaninę uznanego na œwiecie artysty Andrzeja Rajcha (ceny ok. 17 – 35 tys. zł). W mijajšcym roku œrodowisko marszandów i antykwariuszy zbulwersował wywiad jakiego „Moim Pienišdzom” udzielił kolekcjoner Piotr Dmochowski z Paryża. Rozmówca dowodził, że firma Sotheby’s wejdzie do Polski. Wywołało to lawinę zapytań. Marszandzi i antykwariusze wyrażali niepokój, ponieważ przestraszyli się konkurencji. W 2010 roku firma Sotheby’s w portalu Artinfo.pl zamieœciła płatnš reklamę swojej londyńskiej aukcji z dużš liczbš poloników. To najlepszy dowód, że Sotheby’s nie wybiera się do nas. Dzięki Internetowi może skutecznie sprzedawać ofertę w dowolnym punkcie œwiata, nie musi ryzykować inwestowania na malutkim i chimerycznym polskim rynku. Na naszym rynku większoœć aukcyjnych transakcji w 2010 roku odbyła się przez Internet! Za sukces uznano comiesięczne sesje naukowe o falsyfikatach na krajowym rynku odbywajšce się w Rempeksie. Organizował je Oœrodek Ochrony Zbiorów Publicznych resortu kultury (www.oozp.pl) oraz Stowarzyszenie Antykwariuszy Polskich (www.antykwariusze.pl). Zebrany materiał posłuży przygotowaniu ustawy o rynku. Ma ona zwiększyć bezpieczeństwo zakupów, zwłaszcza inwestycyjnych. Przy okazji czerwcowego walnego zgromadzenia Stowarzyszenie Antykwariuszy wypunktowało problemy rynku. To m.in. brak kapitału obrotowego, falsyfikaty, brak rzetelnych usług eksperckich. Dodam do tego tradycyjny brak przejrzystoœci, nadal nie wiadomo, czy ogłaszane wyniki niektórych aukcji odpowiadajš prawdzie. Nie do końca wiadomo też, z czego czerpiš zyski domy aukcyjne – z handlu sztukš, czy z innej działalnoœci gospodarczej. W mijajšcym roku kolekcjoner Marek Roefler oficjalnie otworzył dom z prywatnš kolekcjš dzieł sztuki, zatrudnił kuratora zbiorów (www.villalafleur.pl). To rodzaj muzeum, które można zwiedzać po umówieniu się. Należy to uznać za wydarzenie o historycznym znaczeniu. Z kolei w Muzeum w Wilanowie wystawiono prywatnš kolekcję fotografii Cezarego Pieczyńskiego, gdzie wyróżniały się prace Karola Hillera. Edukacyjny charakter miała wystawa dorobku siedmiu kolekcjonerów secesji, zorganizowana przez Sopocki Dom Aukcyjny (www.sda.pl) w muzeum regionalnym w Mińsku Mazowieckim. [ramka][srodtytul]Opinie[/srodtytul] [b]Małgorzata Lalowicz, prezes krakowskiej Desy[/b] Jest wyjštkowo niska podaż dobrych obrazów. Sprzedajš obrazy tylko ci, którzy majš pomysł, jak skutecznie zainwestować gotówkę. Z kolei nabywcy szukajš wyłšcznie najlepszych rzeczy, przede wszystkim dzieł, które dotychczas nie pojawiały się w handlu. W 2010 roku pierwszy raz zorganizowaliœmy aukcję najmłodszych artystów, gdzie cena wywoławcza wynosiła 500 zł. Była to pierwsza w Krakowie tak duża rynkowa promocja młodych. Sprzedaliœmy ok. 85 proc. oferty. Wiosnš zorganizujemy kolejnš tego typu aukcję. Aukcje najmłodszych zaczęły dominować na polskim rynku. To trwały trend. To próba pozyskania nowych klientów w wieku ok. 30 lat. Prowadzš oni inny styl życia niż ich rodzice, ich mieszkania majš inny wystrój. Kupienie dobrego obrazu œrednio za ok. 1 tys. zł nie jest finansowym ryzykiem. Organizowanie aukcji najmłodszych to także próba ustabilizowania rynku po kryzysie lat 2008 – 2009. Gwarantuje to stały dopływ nowych obrazów, bo co roku sš zdolni absolwenci akademii. Za pięć – dziesięć lat rynek wyselekcjonuje czołówkę wybitnych młodych artystów. Dziœ można kupić przyszłe gwiazdy rynku. [b]Piotr Lengiewicz, prezes Rempeksu[/b] Mijajšcy rok nazwałbym optymalnym minimum. To sytuacja, kiedy jeszcze nie dokłada się do biznesu, podobnie było w 2009 roku. Zastój na krajowym rynku, moim zdaniem, wynika przede wszystkim z braku nowych klientów, dla których zakupy sztuki sš życiowš pasjš. Sš klienci, którzy kupiš jeden obraz i koniec, to jest tylko kaprys. Nie ma nowych kolekcjonerów, którzy kupujš dlatego, bo chcš na co dzień przeżywać sztukę w domu lub w siedzibie firmy. Przyczyna zastoju jest złożona. Nie widzę jednak bezpoœredniego zwišzku tej sytuacji z kryzysem gospodarczym lub finansowym. Bardziej wynika to z braku odpowiedniej edukacji. Przecież zamożni Polacy nadal wydajš spore pienišdze na nowe domy, auta, luksusowe podróże, jednak nie otaczajš się sztukš! Być może nie doceniajš faktu, że sztuka buduje także pozytywny wizerunek zamożnej osoby. Jak ktoœ często kupuje obrazy, to jego interesy oceniane sš jako stabilne. Ważnym wydarzeniem roku była prezentacja prywatnej kolekcji sztuki Marka Roeflera. To przykład kolekcjonera z pasjš. Zastój w zakupach powoduje, że nie ma wysokiej podaży. A jak się już coœ wybitnego pojawi, to w wysokich cenach z okresu rynkowej hossy, sprzed 2008 roku. [b]Paweł Podniesiński, rzeczoznawca rynku bibliofilskiego[/b] Z wstępnych szacunków wynika, że w 2010 roku na aukcyjnym rynku bibliofilskim obroty wyniosły ok. 9,2 mln zł. (w 2009 r. – 9,3 mln zł). Nie ma wyraŸnego pogorszenia sprzedaży, ale nie ma też wzrostu. Liderem, jeœli chodzi o wysokoœć obrotów, od lat jest stołeczny antykwariat Lamus. W 2010 roku na dwóch (!) aukcjach wyniosły one ok. 4,9 mln zł, rok wczeœniej zaœ – 4,5 mln. Lamus zwiększył procentowy udział w rynku do ok. 53 proc. (48,4 proc.). Na drugim miejscu tradycyjnie jest krakowski antykwariat Rara Avis, który na trzech (!) aukcjach zanotował obroty ok. 1,4 mln zł i zwiększył udział w rynku aukcyjnym do ok. 15,1 proc. (11,9 proc.). Takie sš wstępne, ogólne wyniki. Czy to jest stagnacja? Głębsza analiza możliwa będzie po dokładnym zbilansowaniu roku. Po kryzysie lat 2008 – 2009 na aukcjach pojawiły się biblioteki. Powoli zaczyna wracać na rynek Biblioteka Narodowa. Wysoko licytowała np. Centralna Biblioteka Wojskowa. Roœnie rola aukcji w handlu zabytkowymi ksišżkami. Wyjštkowa oferta budzi sensację, przycišga uwagę potencjalnych klientów. Aukcje majš znaczenie nie tylko jako Ÿródło zakupów, ale także towarzyskie, sš okazjš do wymiany opinii w czasie pokazów przedaukcyjnych.[/ramka]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL