Pfizer kontra nigeryjski prokurator

aktualizacja: 11.12.2010, 02:30

Amerykański koncern farmaceutyczny Pfizer szukał haków na prokuratora generalnego Nigerii – podaje portal WikiLeaks.

Chciał w ten sposób namówić go na zrezygnowanie z postępowania przeciwko firmie, która w 1996 roku w Nigerii nielegalnie testowała lek Trovan na dzieciach. W wyniku testów zmarło 11 dzieci, a kilkadziesiąt zostało kalekami.
Kiedy w 1996 roku na północy Nigerii wybuchła epidemia zapalenia opon mózgowych, działający na skalę globalną koncern Pfizer wysłał tam swoich lekarzy. Według wersji koncernu – była to wielka akcja humanitarna. Krytycy uważają, że farmaceutyczny gigant wykorzystał epidemię, która pochłonęła 12 tys. osób, do nielegalnego testowania leków na dzieciach.
Lekarze z Pfizera mieli leczyć w stanie Kano 200 dzieci w wieku od trzech miesięcy do 18 lat. Połowie podawano produkt Pfizera –Trovan, antybiotyk, który już wówczas budził kontrowersje. Druga część dostała wypróbowany i uznany standardowy lek konkurencji, ale w zaniżonych dawkach. Celem miało być dowiedzenie większej skuteczności Trovanu. Nigdy wcześniej Trovan nie był testowany na dzieciach. Od 1999 roku lek ten jest zabroniony w Europie. W Stanach Zjednoczonych może zostać podany dorosłemu, ale tylko w sytuacji zagrożenia życia.
W czasie leczenia zmarło pięcioro dzieci biorących Trovan i sześcioro dzieci z drugiej grupy. Kilkadziesiąt dzieci stało się upośledzonymi. Pfizer uznał to za dobry wynik. Później jednak pojawiły się zarzuty, że firma nie zapytała wszystkich rodziców o pozwolenie i nie poinformowała ich o możliwych skutkach ubocznych leczenia. Amerykański urząd zatwierdzający leki znalazł liczne nieprawidłowości w dokumentacji firmy. Pfizer stoi na stanowisku, że śmierć i kalectwo dzieci nie jest wynikiem podawania leku, ale zbyt zaangażowanym stanem choroby. Zdaniem firmy dzieci przyjmujące Trovan miały większe szanse na przeżycie.
Stan Kano oskarżył Pfizera w maju 2007 roku. W zeszłym roku koncern farmaceutyczny i władze stanowe zdecydowały się na ugodę pozasądową. Koncern miał zapłacić jedynie 75 mln dolarów odszkodowania. Kulisy tej umowy opublikował portal WikiLeaks. Z tajnego dokumentu opublikowanego przez portal wynika, że Pfizer zaangażował prywatnego detektywa, który miał znaleźć dowody obciążające prokuratora Michaela Aondoakaa. Amerykańscy dyplomaci donieśli o spotkaniu z szefem oddziału Pfizera w Nigerii Enrico Liggerim, który „powiedział, że detektywi zatrudnieni przez koncern przekazali te informacje lokalnej prasie”. W lutym i marcu 2009 roku media rzeczywiście pisały na temat zarzutów korupcyjnych wobec Aondoakaa. Jak wynika z opublikowanych depesz, w ten sposób miał być wywarty nacisk w sprawie „zarzucenia postępowania federalnego”.
Liggeri dał do zrozumienia, że firma ma więcej materiałów na temat Aondoakaa. Kilka tygodni później doszło do zmniejszenia kary. Co prawda z opublikowanych przez WikiLekas dokumentów nie wynika bezpośrednio, że strategia odniosła skutek, ale w lokalnej prasie już od miesięcy wrze na temat tajnych rozmów pomiędzy koncernem a prokuratorem. Obie strony wszystkiemu zaprzeczają.
Tymczasem z opublikowanych przez WikiLeaks dokumentów wynika, że były premier Nigerii Yakubu Gowon miał się spotkać się z prezydentem Umaru Yar'Aduą i przekonać go, żeby wycofał skargę przeciwko Pfizerowi. W komentarzu do depeszy amerykański dyplomata napisał: „Wizerunek Pfizera w Nigerii został naruszony. Dla menedżerów koncernu Nigeria jest ważnym rynkiem. Zakończenie sprawy pomogłoby firmie w poprawieniu jej wizerunku”.

POLECAMY

KOMENTARZE