REKLAMA

Samorząd

Ekstrapieniądze dla lekarzy

Mateusz Rzemek 19-08-2010, ostatnia aktualizacja 19-08-2010 03:46
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa

To wina szpitali, że medycy pracowali za długo. Teraz zapłacą za to tysiące złotych

Sąd Najwyższy (sygn. II PK 228/09) przyznał wczoraj trójmiejskiej lekarce 8 tys. zł zadośćuczynienia za ponad 1,5 tys. nadgodzin przepracowanych między 2004 a 2007 r. Te sporne godziny przepracowała w czasie, w którym powinna mieć prawo do wolnego jak każdy inny pracownik. Proces rozpoczął się dwa lata temu, kiedy na początku 2008 r. tysiące lekarzy upomniało się przed sądem o swoje prawa.

Od 1 stycznia 2004 r. kodeks pracy gwarantuje, że każdy pracownik ma prawo do 11 godzin wolnego w ciągu doby i 24 godzin odpoczynku w tygodniu. Jeśli spędził noc na dyżurze w pracy (jak lekarze), to wolne powinien dostać bezpośrednio po jego zakończeniu.

W tym samym czasie w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej był art. 32j zobowiązujący lekarza do pozostania w pracy po dyżurze, jeśli ordynator nie wyraził zgody na opuszczenie przez niego oddziału. Przepisy do końca 2007 r. nie stawiały żadnych ograniczeń co do długości pracy medyków, rekordziści nie wychodzili ze szpitala przez kilka dni.

Za narażenie zdrowia

Początkowo lekarka żądała oddania przez szpital 1746 godzin i 6 minut wolnego oraz 2,7 tys. zł wynagrodzenia za nadgodziny. Zmieniła żądania po uchwale siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 13 marca 2008 r. (sygn. I PZP 11/07), w której stwierdzono, że medycy nie mają prawa do płatnego wolnego w zamian za pracę w czasie, w którym powinni odpoczywać. SN wskazał, że mogą się domagać jedynie naprawienia związanych z tym szkód na podstawie kodeksu cywilnego.

Lekarka wystąpiła więc o 16 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych, w szczególności narażenie zdrowia na szwank w wyniku zbyt długiej pracy. Sąd rejonowy, do którego trafił pozew, przyznał jej połowę tej kwoty.

Szpital złożył apelację. Wtedy sąd okręgowy dopatrzył się, że lekarka po zakończeniu pracy w szpitalu często dorabiała sobie, przyjmując pacjentów w przychodni. Prowadziła także wspólnie z rodzicami działalność gospodarczą, na podstawie której świadczyła usługi w zakresie opieki medycznej.

Wobec tego sąd doszedł do wniosku, że powódka sama przyczyniła się do zagrożenia swojego zdrowia przez wykonywanie intensywnej działalności dodatkowej poza godzinami pracy.

Sąd oddalił jej roszczenia także z innego powodu. Przyjął, że po wejściu Polski do UE stan prawny był niepewny. Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy kilka razy zajmowały się tymi przepisami. Wina szpitala była więc znikoma.

Z kodeksu cywilnego

Lekarka złożyła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, w której zakwestionowała to rozstrzygnięcie. SN na wczorajszej rozprawie podważył wyrok sądu okręgowego. Przywołał dotychczasowe orzecznictwo, w którym zwracał uwagę, że medycy nie mają prawa do odbioru skumulowanego przez lata wolnego. Nie mają też prawa do wynagrodzenia za ten czas, bo dostali już dodatki za pracę w nadgodzinach.

Naruszenie prawa do odpoczynku daje pracownikowi podstawę do dochodzenia zadośćuczynienia na zasadach ogólnych wynikających z kodeksu cywilnego (np. art. 448) za naruszenie dóbr osobistych wskazanych w art. 23 k.c. Nie tylko zresztą wówczas, gdy takie dobro ulegnie naruszeniu, ale także gdy zostanie jedynie zagrożone.

Naruszenie musi być bezprawne (tu niezgodne z kodeksem pracy). Powinno być także zawinione, wystarczy jednak, by nastąpiło to nawet w najlżejszym stopniu, aby dać podstawę do tego typu roszczeń. SN uznał więc, że szpital powinien wypłacić lekarce zadośćuczynienie orzeczone przez sąd I instancji.

Komentuje - Czesław Miś, nowosądecki pediatra

Jako Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy śledzimy tę sprawę od samego początku. Zadośćuczynienie, jakie zostało ostatecznie przyznane lekarce, jest jednak stosunkowo niskie. Przeliczając przyznane przez sąd świadczenie na czas, dostajemy 5 zł za każdą godzinę przepracowaną z naruszeniem prawa. To dość mało, biorąc pod uwagę skalę tego zjawiska.

Ten wyrok daje szanse lekarzom, którzy mają takie sprawy w sądach. Pod warunkiem jednak, że zdążyli zmienić swoje pozwy w kierunku zadośćuczynienia zamiast początkowo żądanego przez nich płatnego wolnego i dopłat do wynagrodzenia za dyżury. Większość lekarzy przegrała jednak swoje procesy, zanim zdążyli zmienić pozwy.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Czy starosta może wiedzieć, ile zarabiają lekarze

Podmiot, który utworzył szpital, może kontrolować, czy prawidłowo gospodaruje on mieniem i publicznymi pieniędzmi >>