VAT
Nie płać podatku od pieniędzy, których nigdy nie zobaczysz
Łatwiej zaliczyć do kosztów podatkowych odpis aktualizujący należność, niż udokumentować jej ostateczną nieściągalność. Niestety, jest to tylko czasowe rozwiązanie problemu. Jeśli wierzytelność się przedawni, trzeba będzie ją bowiem ująć jako przychód
Zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 21 ustawy o PIT, co do zasady, nie uznaje się za koszty uzyskania przychodów odpisów aktualizujących.
Zalicza się do nich jednak określone w ustawie o rachunkowości odpisy aktualizujące wartość należności od tej części należności, która była uprzednio zaliczona na podstawie art. 14 ustawy o PIT do przychodów należnych, a ich nieściągalność została uprawdopodobniona na podstawie ust. 3 tej ustawy - patrz ramka.
Warunki zaliczenia do kosztów
Nieściągalność wierzytelności uznaje się za uprawdopodobnioną, w szczególności gdy:
• dłużnik został wykreślony z ewidencji działalności gospodarczej, postawiony w stan likwidacji lub została ogłoszona jego upadłość obejmująca likwidację majątku
• zostało wszczęte postępowanie upadłościowe z możliwością zawarcia układu w rozumieniu przepisów prawa upadłościowego i naprawczego lub na wniosek dłużnika zostało wszczęte postępowanie ugodowe w rozumieniu przepisów o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków
• wierzytelność została zasądzona prawomocnym orzeczeniem sądu i skierowana na drogę postępowania egzekucyjnego
• wierzytelność jest kwestionowana przez dłużnika na drodze powództwa sądowego.
Takie same zasady wynikają z art. 16 ust. 1 pkt 26a ustawy o CIT.
Uprawdopodobnienie to nie dowód
Przede wszystkim należy podkreślić, że zaliczenie odpisu do kosztów uzależnione jest od uprawdopodobnienia nieściągalności, a nie od jej udowodnienia. To istotna różnica.
Jak zauważył Naczelny Sąd Administracyjny w orzeczeniu z 13 listopada 1998 r. (I SA/Gd 254/ 97), „Uprawdopodobnienie stanowi swego rodzaju wyjątek od zasady udowodnienia i działa na korzyść strony, której przepis ustawy dozwala na wykonywanie mniejszego stopnia pewności, że dany skutek nastąpi, o ile według zasad logicznego rozumowania można domniemywać, że taki skutek może nastąpić”.
Sąd wyjaśnia, że wystarczą „dostatecznie przekonujące informacje o stanie majątkowym dłużnika i nieściągalności swej wierzytelności”.
Nie ma też wątpliwości, że wskazane w przepisach okoliczności uprawdopodobniające nieściągalność mają charakter przykładowy. Można więc wskazać inne. Potwierdzają to m.in. orzeczenie NSA z 15 kwietnia 1997 r. (SA/Rz 64/96) oraz wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 8 lutego 2005 r. (III SA/Wa 1875/2004).
Nie oznacza to, że podatnik w ogóle nie musi zbierać dowodów. W tym drugim czytamy bowiem: „Nie oznacza to jednak, że do uprawdopodobnienia wystarcza samo tylko zapewnienie podatnika, że próbował ściągnąć wierzytelność od dłużnika”.
W orzecznictwie podkreśla się, że dowody zgromadzone przez wierzyciela muszą mieć równorzędne znaczenie prawne wobec wskazanych w przepisach o podatku dochodowym. Tak orzekł m.in. NSA w wyroku z 12 lutego 1998 r. (SA/Sz 909/07). Z orzeczenia tego sądu z 7 stycznia 1998 r. (SA/Sz 144/97) wynika, że nie wystarczy np. wezwanie do zapłaty lub wniesienie powództwa.
Jakie dokumenty akceptują sądy
Warto podkreślić, że „samo nadanie klauzuli wykonalności nie może być uznane za skierowanie sprawy na drogę postępowania egzekucyjnego. Czynność ta stanowi tylko stwierdzenie przez sąd, że orzeczenie jest wykonalne i może być dopiero skierowane na tę drogę celem wyegzekwowania”.
Zwrócił na to uwagę NSA w wyroku z 14 stycznia 2009 r. (II FSK 1613/08). Z kolei w orzeczeniu z 25 lipca 1997 r. (I SA/Gd 92/96) NSA wyjaśnił, że „skoro przedmiotem opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych są efekty ich działalności gospodarczej (dochód), to na kwestię uprawdopodobnienia nieściągalności wierzytelności patrzeć trzeba według reguł rządzących racjonalną gospodarką.















