Internet
Kontrola w sieci to absurd
Po co w ogóle rejestrować cokolwiek, co ukazuje się w Internecie?
Trzeba zdekomunizować prawo prasowe – tak mówi uzasadnienie projektu ustawy. Dlatego też wycina się z niego odniesienia np. do Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Tyle że obowiązek rejestracji dzienników i czasopism, a zwłaszcza grożące za jego niewypełnienie kary, to właśnie relikt rodem z PRL. Nowe przepisy chcą ten relikt rozciągnąć na Internet. – Jak się zarejestrują, to będą bardziej uważać na to, co piszą – taki jest sposób myślenia projektodawców.
W czym ma pomóc rejestracja? W ściganiu tych, którzy naruszają czyjeś prawa. A przecież tak naprawdę problemem nie są same publikacje umieszczane w Internecie. Za nie najczęściej autorzy biorą pełną odpowiedzialność. Kłopotliwe są natomiast komentarze internautów. Za nie jednak, zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną, prowadzący serwis i tak nie odpowiada.
Czemu więc będą służyć nowe przepisy? Ściganiu niepokornych. Prawie każde polskie miasteczko ma dziś swój lokalny serwis internetowy, w którym „dziennikarze społeczni” patrzą na ręce miejscowym władzom. Jak napiszą coś nie tak, a ich serwis nie będzie zarejestrowany, to najłatwiej będzie ich ścigać właśnie za brak rejestracji.















