Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Lębork stolicš telewizji

W muzeum w Lęborku można oglšdać wystawę poœwięconš historii telewizji
Fotorzepa, Piotr Wittman
To nasz Kopernik – mówi burmistrz o „ojcu telewizji” Paulu Nipkowie. I wyprawia mu huczne urodziny
– Prostota i przebłysk geniuszu – Stanisław Jagła, teleradiomechanik z Wielkopolski, podziwia wynalazek przedwojennego niemieckiego uczonego. Urodzony w Lęborku (wówczas Lauenburg) przed 150 laty Paul Nipkow stworzył urzšdzenie do przesyłu obrazu, które wyprzedzało myœl technicznš o pół wieku. – Rzecz wymagała wiedzy nie tylko o fizyce, ale i fizjologii człowieka. Klucz do telewizji tkwi w bezwładnoœci ludzkiego oka. Odbiór obrazu telewizyjnego to przecież w jakimœ sensie złudzenie – następujšce szybko po sobie nieruchome obrazy widzimy jako ruchome, i to te, które już fizycznie zdšżyły zniknšć – tłumaczy Jagła, który stworzył replikę takiego urzšdzenia.
I przywiózł je do Lęborka na Pomorzu, który w tym roku po raz pierwszy tak hucznie obchodzi rocznicę urodzin Nipkowa. – W powojennej Polsce, choć korzenie i osišgnięcia Nipkowa nie były tajemnicš, to jednak nie była to wiedza powszechna i eksponowana – mówi Włodzimierz Klata, burmistrz 35-tys. Lęborka. – Postanowiliœmy to zmienić. Przecież Paul Nipkow to taki nasz Kopernik. Dlatego na 150-lecie miasto przygotowało w ten weekend wiele imprez: od lekkich i przyjemnych, jak festyn uliczny z popularnonaukowymi ciekawostkami (np. pokazy robotów) i koncertem zespołu Łzy, po oficjalne, jak uroczysta sesja samorzšdu, odsłonięcie tablic informacyjnych w kształcie telewizora w miejscach zwišzanych z naukowcem (m.in. szkoła i cmentarz ewangelicki, na którym spoczęli rodzice Nipkowa), seminarium naukowe czy okolicznoœciowa wystawa w muzeum. – Marzy nam się otwarcie muzeum telewizji – zdradza burmistrz. [srodtytul]Mały obrazek, ale ruchomy[/srodtytul] To dzięki opatentowanej w 1884 r. tarczy Nipkowa szkocki inżynier John Baird w 1924 r. mógł stworzyć pierwszy na œwiecie działajšcy system telewizyjny, a cztery lata póŸniej przesłać transmisję telewizyjnš z Europy do obu Ameryk. Jak działało urzšdzenie Nipkowa? Jagła uruchamia swojš replikę. Tarcza jest zrobiona z blachy drukarskiej. Ma 30 cm œrednicy i 32 dziurki. Przez nie puszcza symulowany przez komputer impuls odwzorowujšcy widoczek z drzewkami. Z drugiej strony tarczy ruchomy obrazek. Niewielki, centymetrowy. Ale jednak. 62-letni dziœ Jagła wspomina, że „tarczš Nipkowa” zachwycił się już jako nastolatek, gdy czytał „Horyzonty techniki”. Replikę szykował pół roku specjalnie na pokaz z okazji 150. rocznicy urodzin uczonego. – To mój hołd dla niego – podkreœla. [srodtytul]Miał swojš ulicę[/srodtytul] Nipkow urodził się w 1860 r. w kamienicy przy obecnej ulicy Młynarskiej. Pochodził ze znanej w mieœcie rodziny piekarzy i piwowarów. W Lęborku się wychował i skończył męskš Szkołę Elementarnš. Do gimnazjum poszedł w Wejherowie, gdzie zaczšł pracę nad elektrycznym teleskopem. Potem wyjechał do Berlina studiować fizykę na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma. To tam stworzył słynnš tarczę umożliwiajšcš przetwarzanie obrazu w impulsy elektryczne. Niemcy zawsze doceniali jego dorobek. Obecna ulica Targowa w Lęborku przed wojnš nazywała się Nipkowstrasse. Po wojnie lęborczanie próbowali go odkrywać kilkakrotnie. Po raz pierwszy w 1983 r., przy okazji 100-lecia telewizji, kiedy nieżyjšcy już badacz historii miasta Roman Szmelter doszperał się kaszubskich korzeni Nipkowa. Ale mimo publikacji w jednym z ogólnopolskich tygodników sprawa ucichła. – To był czas, kiedy jeszcze trwała zimnowojenna atmosfera – tłumaczy burmistrz. PóŸniej o Nipkowa upomnieli się tamtejsi inżynierowie. Zapytali specjalistów, czy rzeczywiœcie można go uznać za wynalazcę telewizji. – Jeden z poważnych profesorów umniejszał rangę wynalazku Nipkowa, za to bardzo podkreœlał wkład polskich specjalistów w rozwój telewizji – opowiada Włodzimierz Klata. – Rzeczywiœcie, polskich prac nad przesyłem obrazu nie można nie doceniać, szczególnie tych przedwojennych, ale taka odpowiedŸ to był dowód, że ówczesne polskie œrodowisko naukowe nie paliło się do tego, by chwalić Niemca. W 1989 r. panował już inny klimat i lęborskim inżynierom udało się dopišć swego. W 1990 r. na kamienicy przy Młynarskiej zawisła pamištkowa tablica. Nawišzali też pierwsze kontakty z naukowcami z Niemiec i rodzinš Nipkowa. Na dobre jednak Lębork odkrył go pięć lat temu. [srodtytul]W grze i w powieœci[/srodtytul] Włodzimierz Klata, z wykształcenia fizyk, nie ukrywa, że od razu dostrzegł, iż Nipkow i jego dorobek to nie tylko karta w historii nauki, ale szansa na promocję miasta. – Na Uniwersytecie Gdańskim zamówiliœmy opracowanie planu promocyjnego, który miał przybliżyć – najpierw mieszkańcom Lęborka, potem wszystkim Polakom – postać uczonego – zaznacza. Zaczęło się od konkursów szkolnych, rok temu odbył się pierwszy piknik naukowy. Dziœ Lębork żyje telewizjš. Tš pionierskš i tš współczesnš. Dwudniowe, pištkowo-sobotnie uroczystoœci rocznicowe nazwano „Œwiętem telewizji”. Zaproszenia na nie dostali m.in. krewni Nipkowa, niemieccy historycy, przedstawiciele władz, Zwišzku Mniejszoœci Niemieckiej i Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Po oficjalnych spotkaniach będš mogli zagrać w grę planszowš inspirowanš tarczš Nipkowa. Przypomina popularnego chińczyka, tyle że pionki wędrujš po tarczy wzdłuż ulic Lęborka, mijajšc co godniejsze zapamiętania miejsca. Albo zagłębić się w lekturę „Klštwy Nipkowa”. – Ktoœ kiedyœ głoœno pomyœlał: A może by tak wydać jakšœ ksišżkę o Nipkowie? I się stało – mówi burmistrz Klata. Sensacyjno-przygodowš powieœć napisał Arkadiusz Niemirski, następca Zbigniewa Nienackiego w kreowaniu przygód popularnego „Pana Samochodzika”. Ukazała się w kwietniu w 5-tysięcznym nakładzie, ale podczas „Œwięta telewizji” ma szczególnš promocję. – Zeszliœmy się we właœciwym miejscu i czasie, bo chodził mi ten Nipkow po głowie od czasu, gdy pisałem „Zagadkę kaszubskiego rodu” i o nim coœ wspomniałem – mówi pisarz. – A że fascynujš mnie wszelcy odkrywcy, naukowcy i dziwacy, pomyœlałem, że to jest dobra postać do powieœci. Niemirski mówi, że zakopał się w archiwach i nieco znudził. – Aż przeczytałem tam jedno zdanie, dla którego wysiłek był wart. Ale nie powiem jakie, bo nie wszyscy jeszcze czytali, a zdradziłbym sedno intrygi. „Klštwa Nipkowa” dzieje się współczeœnie, także w Lęborku, ale akcja nawišzuje do tajemnicy z przeszłoœci. Jest zbrodnia, miłoœć, komisarz z sekcji œcigania przestępstw przeciwko dziedzictwu narodowemu, urodziwa archiwistka i zagraniczni przestępcy. – To oczywiœcie fikcja literacka, ale oparta na wydarzeniach historycznych – precyzuje autor. I przyznaje, że postać komisarza wzbogacił o wiedzę i cechy rzeczywistego oficera Komendy Głównej Policji, z którym konsultował kulisy policyjnej pracy. [srodtytul]Lud pracujšcy w Belwederze[/srodtytul] W muzeum w Lęborku można oglšdać wystawę „Historia transmisji obrazu. Pierwsze telewizory”, na którš œcišgnięto dokumenty nawet z niemieckich archiwów. Sš – œcišgnięte z innych muzeów – prototypy odbiornika telewizyjnego, w tym jeden polski z lat 40., wielkoœci pralki automatycznej, za to w drewnie i stylu art deco. Oraz m.in. polsko-radzieckie telewizory Wisła A i Wisła B. I duma wystawy, eksponat własny i wyjštkowy – Belweder z 1957 r., pierwsza w pełni polska konstrukcja. – To rodzynek, bo wcišż działa – mówi Błażej Gibuła z lęborskiego muzeum. A na ekranie Belwederu – nie mogło być inaczej – odcinek Polskiej Kroniki Filmowej z 1957 r. i ówczesne kłopoty z zaopatrzeniem w paliwo ludu pracujšcego miast i wsi. Na „Œwięcie telewizji” nie mogło także zabraknšć naukowców. Do Lęborka zjechali nie tylko biografowie Nipkowa i historycy, fizycy, specjaliœci z dziedziny technologii telewizyjnych, ale też filozofowie i socjologowie. A wœród tematów seminarium jest np. „Rola, miejsce i znaczenie hermeneutyki ruchomego obrazu”. – Pozornie nie ma to zwišzku z Paulem Nipkowem, ale skoro to on wynalazł sposób na transmisję obrazu, a my dziœ jesteœmy w cišgłym kontakcie z obrazem, np. poprzez filmy w telewizji, to rodzi to konsekwencje, nad którymi warto się zastanowić, żeby lepiej poznać siebie – mówi autor prelekcji dr Łukasz Androsiuk z Akademii Pomorskiej. W wielkim uproszczeniu chodzi o to, że liczy się interpretacja, jakš widz temu obrazowi nadaje. Salutujšcy „Szeregowiec Ryan” dla jednych będzie symbolem patrioty, dla kogoœ innego – uosobieniem twardziela. Dr Sebastian Zdończyk, też z Akademii Pomorskiej, miał krótko opowiedzieć „Jak telewizja zmieniała œwiat”. Na seminarium nie dojechał z przyczyn osobistych. – Szkoda – podkreœla. – Bo to temat szalenie interesujšcy i bardzo na czasie. Wystarczy powiedzieć, że np. w USA czas oglšdania telewizji wzrósł do tego stopnia, że przeciętny Amerykanin po przyjœciu z pracy dosłownie wrasta w fotel przed swojš plazmš. A my przecież doganiamy œwiat i coraz częœciej także u nas pilot do telewizora staje się prawdziwym insygnium władzy. Kto ma pilota, ten rzšdzi w domu, czyż nie? [i]masz pytanie, wyœlij e-mail do autora: [mail=p.kobalczyk@rp.pl]p.kobalczyk@rp.pl[/mail][/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL