Kalendarium podróżnika
Trzy kultury na trójstyku granic
W Polsce mało jest miejsc, w których równie intensywnie można zetknąć się z wielokulturowością, jak we Włodawie. Nieprzypadkowo tu właśnie odbywa się Festiwal Trzech Kultur
Włodawa od zawsze jest miastem pogranicznym. Dzisiaj na najściślejszych kresach schengeńskiej Europy – styk granic Polski, Ukrainy i Białorusi leży ledwie 6 km na południowy wschód od centrum miasta. Niegdyś w samym sercu Rzeczpospolitej Obojga Narodów, opodal trójstyku granic Wielkiego Księstwa Litewskiego, Małopolski i Ziem Ruskich Korony (zbiegały się one kilkanaście kilometrów na zachód).
Trzy kultury to pewne uproszczenie. Używając modnej obecnie konwencji należałoby raczej napisać „trzy+". Bo przecież prócz katolickiej (łacińskiej), Wschodniej (celowo nie piszę prawosławnej, o czym dalej) oraz żydowskiej, tereny te zamieszkiwali jeszcze Tatarzy i protestanci.
Polonia sacra – Sarmatia profana
Przed laty Tadeusz Chrzanowski opublikował znakomity esej „Saturn polski i sarmacki Bachus". Trudno o bardziej obrazowe nazwanie biegunów staropolskiej kultury. We Włodawie bieguny te wyznaczają piękny barkowy kościół o.o. Paulinów z jednej strony i pozostałości jednej z najbardziej niegdyś znanych magnackich rezydencji, Różanki hetmana Pocieja, z drugiej.
Kościół jest wspaniałym pomnikiem sztuki późnobarokowej w jej najlepszym wydaniu. Zwłaszcza jego wnętrze ze zwiewnymi rzeźbami z lwowskiego warsztatu Macieja Polejowskiego. Bez wstydu mógłby stać we Lwowie czy Warszawie. Inne, bardziej już ze swoistym piętnem sztuki prowincjonalnej, wcielenie baroku możemy zobaczyć w pobliskim Orchówku, czy odrobinę dalej na północ w Kodniu.
Pozostałości rezydencji Pocieja to wspomnienie czasów, i postaw, budzących mieszane uczucia. Nieoceniony „Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego" odnotowuje: „Istnieje jednakże tradycya, jakoby Piotr W. bawiąc w czasie wojny z Karolem XII w sąsiedniej wsi Pocieja (Stawki) i zdziwiony skromnością rezydencyi magnackiej, miał następnie hetmana zabrać ze sobą na cały rok do Petersburga, a tymczasem wystawić mu kazał w Rożanie okazały pałac. Gmach ten w stylu włoskim spoczywał na wielkich dwupiętrowych piwnicach. Dół zawierał 24 pokoi sklepionych. W spaniała sala, przez dwa piętra sięgająca, zajmowała środek gmachu. Od strony rzeki ciągnął się ganek 40 łokci długi a 5 szeroki, na marmurowych arkadach wsparty".
Dzisiaj pałac możemy ujrzeć jedynie oczyma wyobraźni, nadal jednak robi ogromne wrażenie wspaniałe położenie na nadbużańskiej skarpie, i imponujące pozostałości parku i kompleksu folwarcznego.
Dwa spojrzenia na wschodnia chrześcijaństwo
Celowo na wstępie zawahałem się przed użyciem określenia „prawosławie". Bo chociaż rzeczywiście prawosławie jest obecnie dominującym wyznaniem obrządku wschodniego, i chociaż tutaj właśnie znajduje się jeden z najważniejszych ośrodków polskiej ortodoksji – Stauropygialny Monastyr św. Onufrego w Jabłecznej – to przecież nie jedynym. To okolica pełna jest także pomników związanych z historią unityzmu.
Adam Hippacy Pociej, metropolita kijowski, i jeden z architektów Unii Brzeskiej urodził się w 1541 r. we wspomnianej wcześniej Różance. Dalej na północ na Bugiem, w Pratulinie znajduje się sanktuarium 13 męczenników zamordowanych przez wojsko carskie w 1874 r. w obronie swojego wyznania. To tutaj, w Kostomłotach, znajduje się też jedyna już na świecie parafia rytu bizantyjsko-słowiańskiego (określanego też czasem jako neounicki), pozostałość podjętej w okresie międzywojennym próby „odzyskania" rzesz wiernych po 1839 r. siłą wcielonych do cerkwi prawosławnej.
Oczywiście trudno o jednoznaczną ocenę Unii Brzeskiej. Sporo racji ma strona prawosławna określając ją na pomniku przed monasterem w Jabłecznej jako tragiczną. Z drugiej jednak strony, nie można zapomnieć, że z chwilą podjęcia przez władców moskiewskich cezaropapistycznej wizji Trzeciego Rzymu kontekst ortodoksji w Polsce stał się cokolwiek dwuznaczny. Być może mogło być inaczej. Wystarczy popatrzeć choćby na gotyckie, „zachodnie" formy dawnej cerkwi zamkowej w Kodniu.
Skłania to do zadumy nad raną jaką dla chrześcijaństwa pozostaje rozdarcie między ortodoksjami wschodnią i zachodnią (bo cóż innego znaczy katolicki jak nie ortodoksyjny).















