Film
„Różyczka” wśród najlepszych filmów w Australii
”Różyczka” Jana Kidawy-Błońskiego, uhonorowana na festiwalu gdyńskim przez australijskich dystrybutorów nagrodą Kangura, od trzech tygodni podbija antypody
— Byliśmy już w Canberze i Sydney, teraz jesteśmy w Melbourne — mówi producent filmu Włodzimierz Niderhaus z Wytwórni Filmów Fabularnych i Dokumentalnych w Warszawie. — „Różyczka” wszędzie jest świetnie przyjmowana. W Sydney na widowni było wielu Polaków, w Melbourne przeważali Australijczycy, którzy doskonale nasz film odbierali.
W „The Age” — najstarszym i najbardziej poczytnym dzienniku w Australii — „Różyczka” znalazła się w tzw. Top Ten — wśród dziesięciu tytułów polecanych w weekendowym wydaniu, przez wpływową i opiniotwórczą recenzentkę Philippę Hawker. Sukces tym większy, że Hawker wybierała w poprzednim tygodniu tytuły nie tylko z repertuaru kinowego, lecz również z programu festiwalu, na którym pokazywano 360 filmów z całego świata.
— To właśnie po ogłoszeniu rankingu, na pokazie „Różyczki” w Melbourne 400-miejscowa sala multipleksu wypełniła się po brzegi, a dla wielu chętnych zabrakło biletów — mówi reżyser Jan Kidawa-Błoński. — Po seansach toczyły się ciekawe dyskusje. Widzowie odbierali nasz film jako opowieść o wielkiej miłości rzuconą na historyczne tło. Pytali o polskie kino, o historię, 68 rok i totalitaryzm, który wdziera się w prywatne życie ludzi.
„Różyczka” przeciera drogę następnym naszym obrazom, inaugurując w Australii ich regularną obecność w renomowanej sieci kin „Reading Cinemas”. Multipleksy w Sydney, Melbourne i Perth — w pierwszy, drugi i trzeci weekend miesiąca mają proponować widzom po dwa seanse polskich filmów. To w dużej mierze efekt pracy działacza polonijnego Teda Matkowskiego. Następnym tytułem, jaki obejrzą Australijczycy, będzie „Enen” Feliksa Falka.
A „Różyczka” ma przed sobą kolejne podróże: została zaproszona na festiwale, m.in. w Montrealu, Hajfie, Pusan, Bostonie, Chicago, Atlancie, San Francisco i La Plata.













