Afera hazardowa
Opozycja: raport to żenada
Do przyjętego wczoraj przez komisję dokumentu zdania odrębne zgłosi nawet jego autor Mirosław Sekuła
Stanowisko zamykające prace komisji zostało przyjęte głosami Mirosława Sekuły, Sławomira Neumanna i Jarosława Urbaniaka z PO oraz Franciszka Stefaniuka (PSL). Przeciw opowiedzieli się: Beata Kempa i Andrzej Dera (PiS) oraz Bartosz Arłukowicz (Lewica). Po przyjęciu raportu wszyscy posłowie, łącznie z szefem komisji, który raport przygotował, zapowiadają zdania odrębne.
Wczorajsze rozstrzygnięcie komisji poprzedziła awantura. Po naniesieniu na projekt Sekuły kilkudziesięciu poprawek, jakie posłowie przyjęli w środę, wyszło bowiem na jaw, że ostateczna wersja raportu ma błędy, niejasności i zawiera wykluczające się tezy.
– Czy pan przeczytał w całości ten raport po naniesieniu poprawek? – pytała Sekułę Kempa.
– Niechlujstwo tego raportu jest żenujące i całkowicie kompromituje komisję – dodał Arłukowicz.
Jako jeden z przykładów przytoczył cytat z raportu: „komisja uznała, że minister komisja uznała”.
– Rozumiem, że to efekt zmęczenia, bo sekretariat pracuje po nocach, ale to nie do przyjęcia. Zwykły wstyd! – irytował się poseł Lewicy.
Natomiast Dera po upomnieniu przez Sekułę, że zamiast ataków personalnych powinien „mówić do raportu”, drwił: – Jestem zniesmaczony tym, że muszę cię czytać. Gdybyś potrafił, to chciałbym, byś się spalił ze wstydu. Skoro przewodniczący każe mi mówić „do raportu”, to bardzo się staram.
Arłukowicz zaczął wymieniać poważniejsze sprzeczności, jakie ujawniły się po naniesieniu poprawek. – W jednym miejscu czytamy, że politycy PO i Ryszard Sobiesiak nie rozmawiali o ustawie hazardowej, a w innym, że rozmawiali. W jednym miejscu jest, że Mariusz Kamiński (były szef CBA – red.) dopuścił się wobec premiera manipulacji, a stronę dalej, że miał na celu zabezpieczenie interesu państwa – wymieniał.
Podobnych sprzeczności wskazał jeszcze kilka. Na przykład krytyczny wobec premiera zapis, że po informacji od Kamińskiego nie zastosował się do jego sugestii. W innym miejscu natomiast napisano, że niepotrzebnie przyjął sugestie szefa CBA.
Odpowiedzialnością za niespójność raportu posłowie PO usiłowali obarczyć posłów opozycji. – Zgłaszaliście poprawki, które zmieniały zapisy w jednym miejscu, a pozostawiały w innym. A teraz płaczecie nad mlekiem, które sami rozlaliście – przekonywał Urbaniak. Neumann dodał, że po przyjęciu pewnych poprawek było wiadomo, że raport stanie się niespójny. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest zaś zgłoszenie zdań odrębnych, których przedstawienie zapowiedział nawet Sekuła. To jeszcze bardziej rozzłościło opozycję.
– Rozumiem, że przeszliście szkolenie PR z odwracania kota ogonem. Arłukowicz usiłował reanimować trupa, którego przedstawiliście, a teraz śmiecie czynić mu z tego zarzut. To skandal – irytowała się Kempa.
Jej zdenerwowanie było tym większe, że po przegłosowaniu całości raportu na zgłaszanie zdań odrębnych Sekuła wyznaczył zaledwie dobę. I nie pomogły nalegania Stefaniuka, by dał na to więcej czasu. – Nie spodziewałam się, że będę żyć w dyktaturze. Bo na tej komisji rozpoczęła się dyktatura – oburzała się Kempa. Dera dodał, że w PRL opozycję zwalczało się 48 godzinami, a teraz – 24.
W kuluarowych rozmowach posłowie tak wyjaśniali upór Sekuły: jest przekonany, że posłowie PiS tylko mówili, że mają swój raport, a nie mają nic gotowego. Poza tym zależy mu, by piątkowe zaprzysiężenie prezydenta odwróciło uwagę od tego, co o aferze hazardowej napiszą opozycyjni posłowie.
– Jeśli sądzi, że nic nie przedstawimy, to jest w błędzie. Przygotujemy mu niespodziankę – zapowiedział jednak Dera.
Jak sam Sekuła uzasadnia tempo? – W praktyce parlamentarnej się przyjęło, że czas na zgłaszanie wniosków mniejszości liczy się nie w dniach, lecz w godzinach. Zakładam też, że posłowie mają już przygotowane zdania odrębne – mówił. Pytany, dlaczego mu się tak spieszy, skoro komisja ma czas na przedstawienie raportu do końca września, a przed wakacjami Sejm i tak nie zdąży się z nim zapoznać, odpowiedział: – Mam ochotę jechać na wakacje.















