Świat

Niemieccy wysiedleni wracają do źródeł

W tekście przemówienia Eriki Steinbach, którego kopię otrzymała redakcja “Rz”, nie ma słowa o wydarzeniach poprzedzających wysiedlenie Niemców
Fotorzepa, Michał Sadowski MS Michał Sadowski
Władze BdV uroczyście obchodzą dziś 60. rocznicę Karty wypędzonych
– Hitler i wywołana przez niego wojna umożliwili Polakom, a także częściowo Czechom, pozbycie się Niemców. Już od 1848 roku istniał dalekosiężny plan ustanowienia linii Szczecin – Triest. Trzeba dostrzec winę po drugiej stronie, po stronie Polski, a także Czech, których rządy na wygnaniu w Londynie starały się uzyskać niemieckie terytoria na wschodzie – w taki sposób tłumaczył ostatnio w wywiadzie dla “Deutschlandfunk” przyczyny utraty przez Niemcy wschodnich obszarów po II wojnie Arnold Tölg, członek rady fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie z ramienia Związku Wypędzonych (BdV). Co więcej, przypomniał, że to Francja i Anglia wypowiedziały wojnę Niemcom, a nie odwrotnie. Słowa te wywołały konsternację i oburzenie. – Takie wypowiedzi są relatywizacją zbrodni nazistowskich i policzkiem dla naszych sąsiadów – odpowiedziała na prowokacje Tölga Angelica Schwall-Düren, wiceprzewodnicząca frakcji SPD w Bundestagu. Schwall-Düren domaga się odwołania Tölga z władz fundacji zarządzającej powstającym w Berlinie kontrowersyjnym muzeum wypędzonych. Niemieckie media zdumiewa fakt, że znany z rewizjonistycznych poglądów funkcjonariusz BdV wypowiedział te słowa niemal w przeddzień dzisiejszych uroczystości w Stuttgarcie, gdzie niemieccy wysiedleni obchodzą 60. rocznicę Karty wypędzonych.
Uchwalona 5 sierpnia 1950 roku karta jest swego rodzaju konstytucją wypędzonych, ich dumą i podstawowym dokumentem, bez którego nie sposób sobie wyobrazić żadnego zjazdu BdV, spotkań ziomkostw, licznych wystaw i uroczystości. [wyimek]W karcie nie ma ani słowa o Hitlerze, Buchenwaldzie czy Auschwitz – zauważa pisarz Ralph Giordano[/wyimek] W przygotowanym na dzisiejszą okazję przemówieniu szefowa BdV Erika Steinbach zamierza zacytować obszerne fragmenty z karty, zwłaszcza o wyrzeczeniu się przez wypędzonych “zemsty i odwetu” oraz gotowości do pojednania. Wszystko w imię wspólnego dobra, w duchu chrześcijańskiej tradycji i w celu utworzenia “wolnej i zjednoczonej Europy”. – Takie sformułowania znajdują się w karcie, ale nie ma w niej ani słowa o Hitlerze, Buchenwaldzie czy Auschwitz. Nie wspominając już o jakimkolwiek geście ubolewania z powodu cierpień mordowanych narodów – twierdzi Ralph Giordano, pisarz żydowskiego pochodzenia, uchodzący za sumienie niemieckiego narodu. Tak jakby najnowsza historia Niemiec rozpoczynała się od wypędzenia i cierpień Niemców pozbawionych prawa do ojczyzny (Recht auf die Heimat), bezdomnych, źle traktowanych przez swych współobywateli po wojnie i zapomnianych przez Boga i historię. “Zobowiązanie do wyrzeczenia się odwetu i zemsty zakłada, że wypędzeni Niemcy mieli rzeczywiste powody, aby żywić tego typu uczucia, lecz wspaniałomyślnie się od nich odżegnują” – pisze Micha Brumlik w swej książce “Wer Sturm Sät. Die Vertreibung der Deutschen” (Kto sieje burzę. Wypędzenie Niemców). Przypomina też, że jedna trzecia sygnatariuszy karty była zadeklarowanymi nazistami, uczestniczącymi czynnie w realizacji idei tysiącletniej Rzeszy. Nie on jeden zwraca uwagę, że karta jest dokumentem niewiarygodnym, pełnym hipokryzji i obliczonym na wywołanie współczucia u wszystkich Niemców, którzy przeżyli wojnę, ale nie zostali zmuszeni do migracji. “Znam te argumenty. Są nie do przyjęcia, gdyż są one oparte na ocenie przeszłości z dzisiejszego punktu widzenia” – czytamy w tekście przemówienia Eriki Steinbach. Szefowa BdV przyznaje, że najbardziej boli ją krytyka Ralpha Giordano. “Nie wierzyłem tym ludziom z ich “rezygnacją z zemsty i odwetu”. Byłem przekonany, że powstrzymał ich od tego jedynie bieg historii” – pisał historyk kilka lat temu. Ten sam Giordano, który zaangażował się później w projekt Steinbach – Centrum przeciwko Wypędzeniom, a potem się z niego wycofał po bliższym kontakcie z BdV. W tekście przemówienia Eriki Steinbach, którego kopię otrzymała redakcja “Rz”, nie ma słowa o wydarzeniach poprzedzających wysiedlenie Niemców. Nie pada nazwisko Führera. Jest za to mowa o Stalinie, który “miał nadzieję, że miliony wypędzonych zdestabilizują pokonane Niemcy”. Jest też żądanie wprowadzenia w Niemczech dnia pamięci wypędzonych. Miałby upamiętniać cierpienia milionów Niemców wysiedlonych przymusowo z Polski i innych krajów po II wojnie oraz ich wkład w odbudowę kraju. [i]- Piotr Jendroszczyk z Berlina[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL