REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Muzyka » Płyty

Płyty

Romanse Leonarda Cohena

Jacek Cieślak 27-01-2012, ostatnia aktualizacja 27-01-2012 17:56
Na nowym albumie  Leonarda Cohena   znalazło się  dziesięć nowych piosenek
źródło: sony music
Na nowym albumie Leonarda Cohena znalazło się dziesięć nowych piosenek
Leonard Cohen Old ideas; CD  Sony Music Polska  2012
źródło: materiały prasowe
Leonard Cohen Old ideas; CD Sony Music Polska 2012
Leonard Cohen
źródło: ROL
Leonard Cohen

Znakomitą płytą „Old Ideas" kanadyjski bard wraca do muzycznego minimalizmu z początku swej kariery – pisze Jacek Cieślak

"I got no future" – to nie przebój gwiazdy modnego ostatnio postpunka. O tym, że nie ma przed nim przyszłości, napisał i zaśpiewał kanadyjski bard. Zobacz na Empik.rp.pl

Zawsze elegancki syn żydowskiego krawca o wschodnioeuropejskich korzeniach, w stylowym kapeluszu, który zdejmuje, by staromodnie ukłonić się przed publicznością, dziękując za brawa – wielokrotnie mógł się poczuć jak punkowiec. Posłuchaj piosenek Cohena

Starszy od Elvisa

Guru jego młodości był Jack Kerouac. Kochał się ostro z Janis Joplin w słynnym nowojorskim Chelsea Hotel, gdzie heroinowych orgii nie przeżyło wiele rockowych gwiazd. Równie hardcorowo było, gdy producent Phil Spector przyłożył wokaliście pistolet do głowy – ten sam Spector, który niedawno trafił do więzienia za zastrzelenie żony. Zobacz galerię zdjęć

Leonard Cohen wystylizowany na Che Guevarę pojawił się też na Kubie, by poprzeć Fidela Castro w 1961 r. w czasie największego napięcia w Zatoce Świń. Pił, używał narkotyków. Życie zawdzięcza pewnie temu, że w momentach największego natężenia emocji odczuwał, o czym śpiewa na nowej płycie, zbawienne zmęczenie. Jeszcze przed późnym debiutem w 1967 r. menedżer spytał go znacząco: "Czy nie jesteś odrobinę za stary?".

Urodził się we wrześniu 1934 r. tylko trzy miesiące wcześniej od Elvisa Presleya. A jednak w show-biznesie dzieliła ich cała epoka. Skłonny do refleksji, rozpoetyzowany Cohen nigdy nie szedł na całość. W decydującym momencie zachowywał dystans. Potrafił wyhamować tuż przed przepaścią.

Wygląda na to, że romansując z wieloma kobietami, oczarował również bezwzględną dla innych gwiazdorów Panią Śmierć. Mając 78 lat, dalej ją kokietuje, nucąc w "Darkness", że zostało mu ledwie kilka dni. Okłamuje stwierdzeniami, że życie nie jest już dla niego przyjemnością – bo nie pije i nie pali, a jedynie ogranicza się do podtrzymywania egzystencji. Łka, że nawet miłość do młodych kobiet zawiodła, bo gdy uciekał w uczucie – dopadła go ciemność: "Wpadłem w ciemność/ Pijąc z twojej filiżanki" – śpiewa na nowej płycie.

Na pewno dopadła go też przeszłość, czyli wyrzuty sumienia będące dowodem męskiej niedoskonałości i licznych zdrad. Pewnie dlatego Jarvis Cocker, lider grupy Pulp, po wysłuchaniu nowej płyty wyznał mistrzowi, że nowe songi brzmią jak hymny pokutne.

– Nie wiem, co to znaczy, nigdy nie udało mi się stwierdzić, czy jest ktoś winny całej tej życiowej katastrofie – odpowiedział Cohen. Za swoimi ulubionym bohaterem Grekiem Zorbą powinien dodać że "życie jest piękną katastrofą". A jeszcze na początku kariery wyznał, że za sukces uważa przetrwanie.

Przetrwał, choć nie wszyscy wierzyli w niego. Pod koniec lat 70. szef Columbii Walter Yetnikoff powiedział Leonardowi: "Wiemy, że jesteś wielki, ale udowodnij nam, że potrafisz jeszcze nagrywać dobre płyty". Powstałe w latach 80. albumy, na których śpiewał z użyciem syntezatorów – niemal jak na dancingu, prawie do tańca – dla fanów były wielkim zaskoczeniem. Ale utrzymały go na fali popularności.

W najdłuższym związku Cohen pozostaje z Madame Depresją. – Kiedy mówię o niej, mam na myśli chorobę kliniczną na tle całego życia, bólu i niepokoju, poczucie, że nic nie idzie dobrze, a przyjemności są niedostępne – tłumaczył niedawno w Paryżu podczas konferencji prasowej. – Cieszę się, gdy powoli ustępuje, i mam nadzieję, że nigdy nie powróci z taką samą zaciekłością.

Żywotny mistrz

Na początku lat 90. schronił się do klasztoru Zen na Mount Baldy w Los Angeles, żyjąc od tego czasu pod duchowym przywództwem mistrza Kyozan Joshu Sasaki. Kto wie, czy wyszedłby jeszcze na estradę, gdyby w połowie minionej dekady nie okradła go ze wszystkich oszczędności menedżerka. Wtedy zdecydował się na najdłuższe i najlepsze tournée (2008 – 2010) w karierze. Przyniosło 22,5 mln dolarów emerytury.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Elvis PresleyJack Kerouc, Janis Joplin, Old Ideas, Phil Spector, ballady, leonard cohen, melancholia, poczucie winy, refleksja, śmierć

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zaufał mu Miles Davis

Basista Marcus Miller wystąpi ze swoim zespołem w klubie Palladium na dwóch koncertach w piątek i sobotę - pisze Marek Dusza >>