REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Rodzina zrobi swoje, rodzina może odejść

Karolina i Tomasz Elbanowscy 28-06-2010, ostatnia aktualizacja 28-06-2010 00:17
Karolina i Tomasz Elbanowscy
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Karolina i Tomasz Elbanowscy

Dwie główne partie w Polsce chętnie deklarują przywiązanie do wartości rodzinnych, ale równie chętnie poświęcają je dla poszerzenia elektoratu – piszą publicyści

Wartości rodzinne to ważny oręż Bronisława Komorowskiego w tej kampanii. Nie przeszkodziło mu to jednak w podpisaniu skrajnie antyrodzinnej ustawy, czym pochwalił się na Kongresie Kobiet Polskich przed pierwszą turą wyborów.

Ustawę „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” marszałek podpisał błyskawicznie. Wcześniej przez trzy dni, co kilka minut, na sejmowe, poselskie i prezydenckie skrzynki przychodził e-mail z prośbą o weto i zdjęciem rodzinnym. Półtora tysiąca takich głosów zostało zlekceważonych. Kilka tygodni wcześniej marszałek zignorował prośbę organizacji rodzinnych

o niepoddawanie ustawy pod głosowanie w czasie wyborczym, aby w późniejszym terminie możliwa była spokojna dyskusja. A w domyśle także, by decyzję w tak ważnej sprawie podjęła osoba wybrana demokratycznie na urząd głowy państwa, a nie tylko pełniąca obowiązki głowy.

Autor! Autor!

„Tytuł ustawy nie jest do końca adekwatny do treści” – ocenił Komorowski po podpisaniu. Kłopot w tym, że cała ustawa jest nieadekwatna do rzeczywistości. Jej projekt wzbudził sprzeciw nawet wśród senatorów i posłów koalicji. Nic dziwnego, skoro jej założenia urągają zdrowemu rozsądkowi, interesowi społecznemu, wolnościom obywatelskim i zasadom państwa prawa, choćby takim jak domniemanie niewinności.

Posłom, którzy odważyli się mieć inne zdanie, Klub PO narzucił dyscyplinę w głosowaniu. Wyłamało się trzech.

Z radykalną krytyką projektu wystąpili prawnicy. Prof. Andrzej Zoll podsumował: „to głupie pomysły, naprawdę głupie”. Rzecznik praw obywatelskich, śp. Janusz Kochanowski, planował zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Powiedział też: „cała ustawa jest napisana tak niedbale, że chciałoby się poznać jej autorów”.

Twórców projektu znajdziemy w składzie małej sejmowej podkomisji, która połączyła w jeden tekst dwa projekty: rządowy i Lewicy, wzbogacając go dodatkową treścią. Posłów wspierali przedstawiciele organizacji pozarządowych zajmujących się przemocą domową, dla których notabene państwowy system walki z tym zjawiskiem stanowić będzie źródło utrzymania. Trudno z góry posądzać kogokolwiek o złe intencje. Jednak efekt pracy tego gremium prezentuje tak jednostronne spojrzenie na problem, że przywołuje na myśl znany z psychologii mechanizm gromadomyślenia. Zespół ekspertów tak bardzo alienuje się od rzeczywistości, że ignoruje wszelkie głosy sprzeczne z przyjętą doktryną.

Zaglądanie pod kołdrę

Doktryna ustawy jest prosta: rodzina to miejsce ciemiężenia, z którego należy wyemancypować i kobietę, i dziecko. Cel osiągniemy, poddając rodzinę totalnej kontroli. Danuta Nowakowska z Centrum Praw Kobiet ogłosiła publicznie, że przemoc występuje w 70 procent rodzin. Podobnie porażające w skali dane znajdziemy w oficjalnym tekście ustawy.

Zgodnie z doktryną całkowicie zmieniono sytuację ofiary. Dotąd mogła prosić o interwencję, teraz nie będzie mogła jej odmówić. Urzędnicy wkroczą w życie każdego, kto zostanie zgłoszony jako domniemana ofiara przemocy ze strony bliskich. Interwencja będzie prowadzona „bez zgody i wiedzy” zainteresowanych (art. 9 c).

Władza, która stosuje cichą amnestię z powodu przepełnionych więzień, będzie teraz ścigać rodziców dających niesfornym dzieciom klapsy

Marszałek Komorowski stwierdził, że ustawa rozwiąże poważne problemy kobiet, „na obszarze daleko idącej intymności i prywatności”. Państwo w roli dobrego wujka, z ambicją naprawiania zawiłych relacji rodzinnych, zajrzy nie tylko przez okna, ale i pod kołdry.

Kontrola polskich domów

Dwa i pół tysiąca zespołów interdyscyplinarnych w całym kraju zajmie się kontrolą polskich domów. Senator PO Jan Rulewski nazwał ten pomysł „lustracją rodziny”. Struktura będzie działała w kraju, w którym już teraz 30 tysięcy dzieci odebrano rodzicom z powodów ekonomicznych, a 100 tysięcy dzieci umieszczono w kosztownych formach opieki państwowej.

Sześć milionów domów skontrolować chce państwo, które stworzyło system kilku tysięcy gimnazjów i nie jest w stanie poradzić sobie z panującą w nich agresją. Władza, która stosuje cichą amnestię z powodu przepełnionych więzień, będzie teraz ścigać rodziców dających niesfornym dzieciom klapsy. Podobno to zakaz bez sankcji. Ale przepisy zrównują klaps

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Terlikowski: Nowy symbol walki o prawo do aborcji

Nie trzeba być doświadczonym psychoterapeutą, by zobaczyć w Marii Czubaszek osobę zniszczoną zespołem poaborcyjnym – twierdzi publicysta >>