Sylwetki
LOT z trudem płaci za faktury
- Po miesiącu rozeznawania się w sytuacji widzę, że najrozsądniejszą strategią jest koncentracja na przychodach, a nie na cięciu kosztów - mówi Sebastian Mikosz, p.o. prezesa PLL LOT
Rz: Ile podróży służbowych ma pan za sobą jako szef LOT?
Sebastian Mikosz: Jedną. Do Dubaju. Za jakiś czas planuję serię podróży do naszych najważniejszych partnerów – portów regionalnych. I tak jestem z nimi w stałym kontakcie. Na razie mam tyle pracy na miejscu, że nie powinienem się ruszać.
W Dubaju był pan z ministrem skarbu, szukaliście potencjalnego inwestora. Jakie inne linie są na tej liście?
Emirates, Lufthansa, British Airways, Air France/KLM.
Także rosyjski Aerofłot?
Nie mam uprzedzeń politycznych, bo przecież nie możemy ignorować rynku wschodniego. Nie widzę powodu, dla którego nie moglibyśmy przejść przez barierę polityczną i latać nad Rosją tak jak inne linie. Jednym z moich obowiązków jest uregulowanie stosunków LOT z Rosjanami.
W Londynie LOT renegocjuje umowy z bankami. Co pan im proponuje?
Jak każda linia, która ma kłopoty z płynnością, dążymy do restrukturyzacji pakietu umów zabezpieczających transakcje na paliwo, renegocjacji posiadanych instrumentów i spłat. Przy tym absolutnie nie kwestionujemy podpisanych umów. Jest w naszym interesie, aby umowy zabezpieczające zakończyły się pomyślnie dla dwóch stron. Przyparcie do muru jednej czy drugiej strony doprowadziłoby do tego, że straciłyby i banki, i LOT.
Jak wygląda dziś sytuacja finansowa LOT?
Jest bardzo zła. Mamy nawet problemy z płatnościami bieżącymi. Na domiar złego właśnie teraz jesteśmy w sezonowym dołku.
Czy w firmie są jeszcze takie koszty, które można ciąć?
Po miesiącu rozeznawania się w sytuacji LOT widzę, że najrozsądniejszą strategią jest skoncentrowanie się na przychodach, a nie na cięciu kosztów. Koszty można ciąć zawsze, ale w sytuacji kryzysu na rynku i fatalnej sytuacji całej firmy właśnie atak jest najlepszą formą obrony przed zagrożeniami. Niezbędne jest przyjrzenie się temu, jaki mamy potencjał i jak jesteśmy w stanie ściągnąć pasażerów.
Tak, żeby firma się rozwijała, zwiększając udział w rynku przy jednoczesnym wzroście przychodów. LOT dokonał już sporego wysiłku w cięciu bazy kosztowej. Nie zmienia to faktu, że pewnie są jeszcze jakieś rezerwy. Kiedy już polecimy bardziej stabilnie, zacznę mówić o rentowności i o tym, co zrobić, żeby marża pozwoliła nam inwestować w rozwój. To bardzo krótka perspektywa czasowa. Dzisiaj kończy się mój miodowy miesiąc. A mój pomysł na LOT chcę najpierw omówić z zarządem i załogą. Dopiero potem powiemy publicznie, jaką chcemy być linią.
Nie jest pan wielkim fanem aliansu Star Alliance (do którego należy PLL LOT). Jak z perspektywy tego miesiąca ocenia pan możliwości współpracy z sojuszem?
Pracuję dla firmy, która jest częścią Stara i która nie ma zamiaru zmienić sojuszu. Ale przynależność do aliansu nie oznacza rezygnacji z konkurencji z innymi liniami członkowskimi. W pierwszym tygodniu zadzwoniłem do kolegów ze Stara. Z prezesem Lufthansy jestem już umówiony na spotkanie robocze, doszło do roboczej wizyty Lufthansy w LOT. Jestem po bardzo dobrej rozmowie z prezesem portugalskiego TAP, umówiłem się na rozmowy z prezesami Turkish Airlines i koreańskiej Asiany. Dla mnie jest to najprostsza droga pozyskiwania przychodów i pasażerów. Po miesiącu pracy w LOT widzę, że Star Alliance nie jest dolegliwością.
Czyli już nie myśli pan o wyjściu ze Stara?
Patrzę na alians w kontekście długofalowej polityki LOT, a zmiana aliansu to decyzja bardzo trudna i kosztowna. Nasz właściciel, którym jest resort skarbu, może LOT sprywatyzować, sprzedając go przewoźnikowi z innego aliansu. Wówczas zmiana sojuszu będzie oczywista. Dzisiaj koncentruję się na zwiększeniu przychodów i uważam, że LOT powinien w tym aliansie więcej zarabiać. To wszystko.
Z tą współpracą nie jest jednak tak wspaniale, skoro LOT otworzył czarterowe połączenie z Lizboną, nie informując o tym TAP, który na trasie Warszawa – Lizbona chce codziennie latać od czerwca. Przy tym LOT ma porozumienie z TAP o wspólnych rezerwacjach na tej trasie.
Z prezesem TAP ustaliliśmy, że szybko dojdziemy do porozumienia o współpracy. Ustaliliśmy też roboczy tryb spotkań dotyczących współpracy z biurami podróży.















