Firmy
Polacy kupują coraz więcej leków
W styczniu Polacy kupili leki za 2,37 mld zł – o 14 proc. więcej niż przed rokiem. Zdaniem ekspertów to wynik nie tylko epidemii grypy, ale również obaw przed możliwością zwolnienia z pracy
Paradoksalnie hossa w branży aptecznej może być pośrednio efektem recesji. Gdy firmy tną koszty, pracownicy wolą udowadniać swoją przydatność w pracy. Jeśli dopadnie ich choroba, kupują coraz więcej środków, które mogą pomóc im szybko wrócić do zdrowia, bez korzystania ze zwolnień lekarskich.
– Zwiększony popyt na leki wiąże się ze wzrostem zachorowań na grypę, ale wpływa też na niego sytuacja na rynku pracy – mówi „Rz” Piotr Kula, prezes monitorującej rynek firmy PharmaExpert.
Według najnowszych danych PharmaExpert Polacy wydali na leki znacznie więcej niż w styczniu 2008 r. A warto przypomnieć, że wtedy właśnie – po słabym 2007 r. – apteki odnotowały rekordową sprzedaż.
Tradycyjnie już najbardziej wzrosła sprzedaż preparatów oferowanych bez recepty – aż o 22 proc. (do 895 mln zł). Wartościowo najwięcej sprzedano leków refundowanych, za ponad
1 mld zł (wzrost o 8 proc.) Sprzedaż leków receptowych pełnopłatnych wzrosła względem stycznia 2008 r. o 13 proc., do 450 mln zł.
Apteki zarabiają więc mimo kryzysu, ale pogarszająca się sytuacja na rynku pracy rodzi też zagrożenie: może zabraknąć środków na refundację leków. Wartość refundacji w styczniu sięgnęła ponad 700 mln zł, co oznacza wzrost o 18,6 proc. wobec stycznia 2008 r. Wiele wskazuje na to, że w lutym może być równie wysoka w związku z dużą liczbą zachorowań. Tymczasem budżet refundacyjny oparty jest na składkach pacjentów: im mniej spośród nich ma pracę, tym niższe są wpływy. Spodziewany poziom bezrobocia w lutym – 10,5 proc. – nie jest dobrym prognostykiem.
Statystyczną polską aptekę, która sprzedała w styczniu leki za 174 tys. zł, odwiedziło 4,34 tys. pacjentów – o 6,1 proc. więcej niż przed rokiem. – Przypływ klientów jest wolniejszy niż wzrost rynku. To oznacza, że przeciętny pacjent podczas jednej wizyty w aptece wydawał na leki więcej niż w styczniu 2008 r., – albo kupując ich więcej, albo wybierając droższe preparaty – tłumaczy Piotr Kula.
Średnia marża apteczna wyniosła 26,4 proc., rosnąc o 7 proc. względem stycznia ubiegłego roku. Tak jak dotąd apteki rekompensowały sobie rosnącą sprzedażą preparatów bez recepty – za to z wyższą marżą (31,4 proc.) – handel lekami refundowanymi, na które marża wynosi 20 proc.
Dobry styczeń budzi optymizm co do wzrostu rynku w całym 2009 r. – Podtrzymujemy prognozę, zgodnie z którą sprzedaż apteczna w tym roku zamknie się kwotą 25,5 mld zł (w cenach detalicznych) i wzrośnie o 6 proc. – mówi Piotr Kula. – Rynek leków refundowanych powinien osiągnąć wartość
11,8 mld zł, a sprzedaż odręczna (leki i inne środki oferowane w aptekach bez recepty) 8,5 mld zł. Wzrost uda się więc utrzymać, ale jego dynamika będzie dwukrotnie niższa niż w 2008 r..
Zdaniem PharmaExpert wartość refundacji w 2009 r. powinna sięgnąć 7,9 mld zł.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki:
[mailto=b.chomatowska@rp.pl">b.chomatowska@rp.pl















