REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Rozmowy kulturalne

Rozmowy kulturalne

Osiecka z nieba dla mnie pisze

Jacek Cieślak 30-12-2011, ostatnia aktualizacja 30-12-2011 18:26

Maryla Rodowicz o przyjaźni z Agnieszką Osiecką, o romansie z Danielem Olbrychskim i nowej płycie "Buty2" opowiada Jackowi Cieślakowi

Od lat sylwestrowym evergreenem w telewizji jest muzyczny film „Kulig", z udziałem pani, Skaldów i Bogumiła Kobieli. Jak pani trafiła do tej tatrzańskiej superprodukcji?

Zobacz na Empik.rp.pl

Maryla Rodowicz: W zastępstwie! Byłam wtedy studentką AWF i podczas zajęć gimnastycznych usłyszałam, że mam iść do dziekanatu, bo jest telefon z filmu. Pobiegłam w kostiumie! Czułam się jak w bajce: jakby do mnie zadzwoniło Hollywood!

Jaki był Kobiela?

Miałam z nim kilka scen, m. in. jechaliśmy saniami — my i statystki. Pan Bogumił opowiedział mi potem, jak ostrzegano go, że na planie znajdzie się blondynka-kretynka. Myślał, że to ja, a to dotyczyło innej statystki. Ale nawet jeśliby powiedział, że wyglądam na kretynkę — w ogóle by mi to nie przeszkadzało. Był genialnym aktorem, a ja studentką. Czapka z głowy! Czytaj recenzję płyty Buty2

W „Kuligu" zaśpiewała pani dwie piosenki — „Zakopane" i „Jeszcze zima" Agnieszki Osieckiej z muzyką Adama Sławińskiego. Tak się zaczęło pani spotkanie z Osiecką.

— Gdy nagrywałam „Kulig", jeszcze się nie znałyśmy. Wkrótce jednak, doszły mnie słuchy, że wie o moim istnieniu. Polubiła mój śpiew do tego stopnia, że gdy wyjechała do Ameryki, pozwoliła mi szukać tekstów w swojej szufladzie w redakcji Trójki, gdzie prowadziła „Radiowe studio piosenki", a zza oceanu przysłała mi tekst „Ballady wagonowej". W końcu nastąpiło spotkanie, podczas którego powiedziałam, że nie podobają mi się jej teksty z Teatru STS, bo są gazetowe, publicystyczne, a ja chcę śpiewać protest songi. W ogóle się nie obraziła. Nigdy jej się to nie zdarzało. Była pogodna, miała poczucie humoru. Napisała wtedy dla mnie „Żyj mój świecie", tytułowy utwór mojej debiutanckiej płyty. Jeśli coś mi się nie podobało — potrafiła zmieniać tekst w nieskończoność. Była poetką, ale i świetnym rzemieślnikiem.

Czytaj rozmowę z Marylą Rodowicz w Sukcesie

 

Mogła się pani poddać utytułowanej już autorce, a postawiła pani na swoim.

Trzeba wiedzieć, czego się chce. Nie można ulegać modom i podszeptom.

Jak się panie przyjaźniły? Wisiały pani cały dzień na telefonie?

Spotykałyśmy się codziennie. Jeździłam na Saską Kępę, tarabaniłam się z gitarą do jej mieszkanka, grałam, a Agnieszka pisała tzw. rybkę, żeby złapać odpowiedni rytm. Oprócz pracy, wiele gadałyśmy. Znała moje perypetie życiowe. Żaliłam się jej, wypłakiwałam — przez wiele lat.

„Buty2", poza wspaniałymi piosenkami, przynoszą reprodukcje rękopisów, zdjęć, w tym słynnego Porsche 914, w którym przeżyły panie wypadek. Jak do tego doszło?

To był czas, kiedy ludzie STS jeździli do miejscowości Krzyże na Mazurach. Spotkałam pewnego dnia Daniela Passenta, męża Agnieszki, który zapytał czy nie zawiozłabym jej kosza z wiktuałami. Pojechałam. Wiedząc, że jeżdżę konno, Agnieszka uparła się, że skombinuje siodło, a jakiś koń na wsi pewnie się znajdzie. Jechałyśmy w jego poszukiwaniu krętymi, mazurskimi drogami, a że byłam początkującym kierowcą — gnałam za szybko i wypadłyśmy z drogi, nie mając zapiętych pasów. Samochód owinął się wokół drzewa i złamał po stronie Agnieszki. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła po odzyskaniu przytomności, było dotknięcie mojej twarzy. Zapytała nerwowo: „Mańka, nic ci się nie stało? Bo twarz jest dla ciebie najważniejsza! Ty pracujesz twarzą!". Miała wstrząs mózgu, a ja zerwane wiązadła lewej nogi. Chłopiec ze wsi, które nas zobaczył, powiedział: „Głupie baby! Miały więcej szczęścia niż rozumu!". Agnieszka zatrzymała nyskę, potem znalazłyśmy się w szpitalu. Dźwig, który wyciągnął samochód z rowu, zorganizował Mietek Rakowski, ówczesny naczelny „Polityki". Mieszkał wtedy z Wandą Wiłkomirską w leśniczówce Pranie. Tam też jeździłyśmy z Osiecką. Rakowski pisał książką, a my z Wandą leżałyśmy na kocyku, grałyśmy — ona na skrzypcach, ja na gitarze — i śpiewaliśmy... kolędy. Latem! Absurdalny obrazek! A po wypadku, Daniel Passent robił mi wymówki, że gdy przyjechała ich przyjaciółka ze Stanów, Agnieszka nie mogła robić kolacji!

Poprzednia
1 2 3 4

Przeczytaj więcej o:  Agnieszka Osiecka, Andrzej Jaroszewicz, Bogumił Kobiela, Daniel Olbrychskie, Euro 2012, Małgośka, Wladimir Wysocki, kulig, maryla rodowicz, sylwester

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Ten film i tak nie trafi do kin

Rozmowa z Mateuszem Głowackim, laureatem głównej nagrody – im. Lucjana Bokińca w Konkursie Młodego Kina – za film „Kiedy ranne wstają zorze" na 37. Gdynia Film Festival >>