Recenzje filmowe
Przerażający portret współczesnego amanta
- Seks zagonionych singli
- Miłość to energia
- Legenda wciąż intryguje
- Słaby film o mocnej kobiecie
- Żałosny Faust smutnego świata
- Miłość przychodzi za późno
- Francuzi lepsi niż Rambo
- J-23 znów ograł Brunnera
- Po co komu krytyk filmowy?
- Niepokoje spokojnych ludzi
- „Wstyd", czyli w niewoli performansu
- Gdy traumy dzieciństwa nie pozwalają normalnie żyć
- Nienawidzę happy endów
- Wygraj zaproszenie do kina, teatru, na koncert
- Nocne lęki i krzyki z dziecinnego pokoju
Na pierwszy rzut oka trzydziestokilkuletni Brandon (Michael Fassbender) ze "Wstydu" to człowiek sukcesu – pisze Rafał Świątek
Przestronny apartament w luksusowej kamienicy, dobrze płatna posada w agencji reklamowej i magnetyzm przyciągający kobiety. To, jak działa jego czar, widać już w jednej z pierwszych scen, gdy uwodzi wzrokiem pasażerkę nowojorskiego metra. On wydaje się panem sytuacji, nienasyconym drapieżnikiem. Ona – ofiarą. Seks zagonionych singli - Steve McQueen mówi o swoim filmie "Wstyd" i o wolności doprowadzonej do absurdu
Jednak Brandon tylko pozornie kontroluje swoje życie. W rzeczywistości jest niewolnikiem własnych popędów. Jeśli nie wydaje pieniędzy na prostytutki, to ogląda strony porno w Internecie lub masturbuje się pod prysznicem. Seks traktuje jak fast food, którym można zapchać poczucie pustki, nudę i codzienną rutynę.
Gdyby Steve McQueen poprzestał na zobrazowaniu seksualnego uzależnienia, "Wstyd" byłby jedynie ostrą obyczajowo wiwisekcją choroby. Ale dla reżysera historia Brandona jest również przejawem patologii wywołanej przez współczesny konsumpcjonizm. Zobacz fotosy z filmu
Brandon nie szuka związków. Nie ma przyjaciół. Z odrazą myśli o okazywaniu uczuć. Widać to zwłaszcza w momencie, gdy do jego mieszkania wprowadza się młodsza siostra (Carey Mulligan). Musi się nią zaopiekować, choć nie potrafi znieść jej obecności.
Dla Brandona samotność oraz brak bliższych relacji z drugim człowiekiem jest synonimem pełnej wolności. Tyle że korzystanie z niej sprowadza do fizjologii: szybkiego seksu pod miejskim mostem czy w nocnym klubie. To podporządkowanie życia niemal wyłącznie zaspokajaniu instynktów przeraża we "Wstydzie" najbardziej.
Michael Fassbender jako Brandon stworzył kreację. Początkowo jest typem współczesnego amanta. Pod koniec – wrakiem człowieka. Sposób ukazania tej przemiany jest największym atutem filmu.
Rafał Świątek















