Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Katastrofa smoleńska

Dlaczego nie reagowali na alarmy

Piloci rozmawiali o tym, że przerwš lšdowanie, gdy nie będzie warunków. Ale tego nie zrobili
Według ekspertów z ujawnionych stenogramów wynika, że załoga prezydenckiego samolotu miała œwiadomoœć, że podjęła ryzykowne lšdowanie we mgle i lekceważyła ostrzeżenia z systemu TAWS, który alarmował, że maszyna leci za nisko.    
Tu-154 wyleciał z Warszawy do Smoleńska o godz. 7.27 rano. Na czarnej skrzynce nagrało się ostatnie 30 minut lotu. Ujawnione wczoraj stenogramy liczš 4o stron. Zapis zaczyna się o godzinie 8.02 czasu polskiego (czyli 10.02 czasu moskiewskiego). Atmosfera jest dobra, choć cztery minuty po ósmej ktoœ w kokpicie rzuca: „To będzie... makabra będzie. Nic nie będzie widać”. Na rejestratorach nagrało się ostatnie 30 minut lotu. Stenogramy zajmujš 40 stron Kto? Nie ustalono. Czy wiedział, że na podsmoleńskim lotnisku mgły sš często? „To co, powoli się szykujemy?” – pyta o 8.11 drugi pilot. Chwilę wczeœniej z jego ust padajš słowa: „Nie, no ziemię widać... Coœ tam widać... Może nie będzie tragedii”. Ktoœ pyta o temperaturę, a drugi pilot odpowiada: „ziiiiimmno”. Kilka minut póŸniej (o 8.17) dowódca załogi mjr Arkadiusz Protasiuk mówi: „Nieciekawie, wyszła mgła, nie wiadomo, czy wylšdujemy”. „A jeœli nie wylšdujemy, to co?” – pyta ktoœ w kokpicie. Protasiuk odpowiada: „Odejdziemy”. O 8.23 załoga łšczy się z kontrolš lotów na lotnisku w Smoleńsku. Pada pytanie o iloœć paliwa. Odpowiadajš, że jest go doœć. Załoga informuje, że w bakach jest jeszcze 11 ton. Rosyjski kontroler pyta o lotniska zapasowe. Mjr Protasiuk odpowiada: „Witebsk, Mińsk”. Kontroler wieży informuje też: „na Korsarzu (kryptonim lotniska – red.) mgła, widzialnoœć 400 metrów”. Stenogramy potwierdzajš wczeœniejsze informacje o tym, że o mgle ostrzegali też załogę tupolewa ich koledzy z samolotu Jak, który godzinę wczeœniej wylšdował na podsmoleńskim lotnisku. Załoga Tu-154 nawišzała kontakt z kolegami o 8.25. „No witamy ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz bioršc, to pi... a tutaj jest. Widać jakieœ 400 metrów około i na nasz gust podstawy sš poniżej 50 metrów grubo” – uprzedza załoga jaka. Ze słów Protasiuka wynika, że spróbujš podejœć, a gdy nie będzie warunków umożliwiajšcych posadzenie maszyny, przerwš manewr. Pilot z jaka mówi: „możecie spróbować”, ale radzi, by – jeœli się to nie uda za drugim razem – polecieć np. do Moskwy.     Zgodnie z wczeœniejszymi informacjami w zapisach nie ma żadnych słów, które mogłyby œwiadczyć o naciskach na pilotów. O 8.26 pojawia się informacja, że do kokpitu wszedł Mariusz Kazana z MSZ. Protasiuk informuje go, że „wyszła mgła” i uprzedza: „w tej chwili, w tych warunkach, które sš obecnie, nie damy rady usišœć. Spróbujemy podejœć, zrobimy jedno zejœcie, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie”. Dowódca dopytuje, co dalej? Nie wiadomo, do kogo kieruje te słowa. „No, to mamy problem” – stwierdza Kazana. Protasiuk sugeruje, że mogš pół godziny „powisieć” i odlecieć na lotniska zapasowe. Kazana prawdopodobnie nie wiedział, o jakie lotniska chodzi. „Jakie zapasowe?” – dopytywał. „Na razie nie ma jeszcze decyzji prezydenta, co dalej robić” – stwierdza o 8.30 Kazana. Dwie minuty póŸniej załoga tupolewa zeszła na wysokoœć tysišca metrów. Mjr Protasiuk wypowiada komendę: „Podchodzimy do lšdowania” i informuje, że w razie nieudanego podejœcia odchodzš „w automacie”. Kontroler z wieży pyta, czy lšdowali już na wojskowym lotnisku. „Tak, oczywiœcie” – odpowiada dowódca Tu-154. Samolot wypuszcza podwozie, o 8.35 z ust stewardesy padajš słowa: „Dowódco, pokład gotowy do lšdowania”. Minutę póŸniej w kabinie odbywa się rozmowa z osobš, której tożsamoœci nie ustalono. Trwa ok. trzech minut. Anonimowa osoba wypowiada słowa: „wkurzy się, jeœli jeszcze”. Co to oznacza, nie wiadomo. Wiadomo też, że w kabinie w końcówce lotu był obecny gen. Andrzej Błasik, szef Sił Powietrznych, jego głos słychać w tle. Czy mógł coœ sugerować lub naciskać na pilotów – zapis z czarnych skrzynek na to nie odpowiada. Na lotnisku nie było systemu naprowadzania samolotów ILS, piloci nie widzieli pasa startowego, ale obniżali lot. Z zapisu wynika, że – tak jak wczeœniej ujawnił Edmund Klich, akredytowany przy rosyjskiej komisji badajšcej katastrofę – padały meldunki: 90 metrów, 80 metrów, 60. Na wysokoœci 80 metrów nad ziemiš, 15 sekund przed katastrofš drugi pilot Robert Grzywna, mówi: „odchodzimy”. Czy usiłował ratować sytuację? – To dowódca podejmuje decyzję i nie musi brać pod uwagę uwag drugiego pilota. Ten widocznie zdawał sobie sprawę, że sš za nisko – uważa kpt. Robert Zawada, były pilot wojskowy i ekspert sejmowej komisji. Gdy samolot osišgnšł 50 m, kontroler z lotniska wydał komendę: „Horyzont”, wzywajšcš załogę do wyrównania lotu. Ta nie zareagowała. Końcowe minuty lotu sš dramatyczne. Systemy alarmowe wręcz bombardujš załogę komunikatem, że samolot jest blisko ziemi. Piloci nie reagujš. O 8.41 tupolew uderza w drzewo. Słychać dwukrotnie przekleństwa: „K... mać”. To koniec zapisu. – W stenogramach nie ma nic uderzajšcego – uważa płk Tomasz Pietrzak, były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. – Poza tym cały czas nie wiemy, dlaczego podjęli decyzję o zejœciu poniżej 100 metrów. Piloci – jak nieoficjalnie mówiš „Rz” – sš zdziwieni, że tak dużo w stenogramach jest wypowiedzi, do których nie przyporzšdkowano konkretnej osoby. Być może częœć nieczytelnych i niezidentyfikowanych zapisów uda się jeszcze rozszyfrować. Polska prokuratura wojskowa wystšpiła do rosyjskiej komisji o nagrania. Chce je przekazać do analizy fonoskopijnej. Tymczasem ppłk Bartosz Stroiński, występujšcy w ujawnionym dokumencie jako osoba, która rozpoznała głosy w kokpicie, powiedział tvn24. pl, że podpisał stenogramy rozmów z kabiny Tu-154. Tymczasem na ujawnionym we wtorek dokumencie jego podpisu nie ma. Z kolei rosyjska telewizja Rossija zwróciła uwagę, że Rosja nie potwierdziła oficjalnie autentycznoœci ujawnionego w Polsce stenogramu.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL