REKLAMA

Powódź w Polsce

Nie poświęcajcie naszych domów

Jarosław Kałucki 20-05-2010, ostatnia aktualizacja 20-05-2010 04:47

Mieszkańcy przeznaczonych do zalania wsi nie chcą ich opuścić

Stawek w Starym Otoku pod Oławą, nad którym mieszka Jadwiga Łakomiak, przypomina wielką rzekę. Już przelewa się przez drogę. A to dopiero początek zrzutu wody na teren, na którym stoi jej i kilkadziesiąt innych domów. Za 48 godzin fala z Odry, która przetacza się przez Opolszczyznę, ma wypełnić ten naturalny rezerwuar o wielkości 18 mln m sześciennych.

To decyzja wojewody dolnośląskiego. Zalanie terenu, na którym w Starym Otoku i Starym Górniku mieszka ok. 250 osób, ma uchronić Oławę i stolicę Dolnego Śląska przed powtórką z 1997 r. Wtedy mieszkańcy podwrocławskich Łanów nie dopuścili do wysadzenia w powietrze wałów. Efekt? Powódź stulecia we Wrocławiu.

Zobacz więcej zdjęć z zalanych terenów

– Mąż pojechał po konserwy i chleb, my z synami wynosimy wszystko na piętro. – Łakomiak wspina się po schodach z kolejnymi sprzętami. Przed wejściem do domu stają worki z piaskiem. – Nie powinno być jak w 1997 r. – pociesza się kobieta. Wtedy ich poniemiecki dom, do którego sprowadzili się dwa lata wcześniej z oławskiego wieżowca, woda zalała na ponad dwa metry. Salon i kuchnię przenieśli na pierwsze piętro.

Ale ani myślą o przeczekaniu wysokiej wody w bezpieczniejszym miejscu. – Żadna ewakuacja. Siedzenie z dala od domu to większy stres – wyjaśnia pani Łakomiak. – Złodziejom to wszystko zostawić?

Zobacz poradnik "Rz": prawo dla powodzian

Nie oni jedyni nie chcą opuszczać domów. Pomysł ewakuowania ok. 250 mieszkańców Starego Otoku i Starego Górnika trafił w próżnię. Wczoraj rano w wioskach pojawiły się amfibie, autobusy, wojsko, straż i wojewoda, który tłumaczył, że choć woda nie powinna być wyższa niż na metr, to mieszkańcy mogą zostać odcięci od świata. Autobusy odjechały puste.

– Ewakuowały się tylko dwie starsze, schorowane panie, jedna i tak musiała iść do szpitala – opowiada sołtys Starego Otoku Waldemar Kaczmarek. Sam będzie bronić również własnego domu, który wybudował tu rok po powodzi stulecia. – Mieszkamy na terenie zalewowym, każdy liczy się z możliwością podtopienia – dodaje.

Dariusz i Irena Pępkowscy, właściciele sklepu Nad Stawem, przygotowali kilkanaście worków przed wejściem. To całe zabezpieczenie towaru na parterze i osobistego dobytku w mieszkaniu na piętrze. W sklepie ruch zwyczajny. Bo nikt w Starym Otoku nawet nie dopuszcza myśli, że teraz będzie powtórka z 1997 r. – Przerwało wały w Kędzierzynie-Koźlu, tam to dopiero tragedia. – We wsi wszyscy pilnie śledzą informacje. Współczują mieszkańcom tamtego regionu, ale dla Starego Otoku oznacza to, że dopłynie tu mniej wody. – Przeżyliśmy 13 lat temu, przeżyjemy i teraz – twierdzi Zbigniew Raduch.

Ludzie obawiają się tylko jednego – powtórki problemu z odszkodowaniami. Raduchom ubezpieczalnia wypłaciła wówczas 600 zł. – Bo dom stary – obrusza się pan Zbigniew. Od tego czasu przestał płacić składkę.

Pępkowscy płacą 300 zł rocznie. – Ale tylko mury ubezpieczone – precyzuje pani Irena. W 1997 r. dostali 1000 zł z ubezpieczalni.

Wojewoda zapewnił ludzi, że ma przygotowane po 6 tys. zł na każde gospodarstwo. –My jesteśmy obywatelami drugiego gatunku? Jeśli to planowe zalanie, państwo powinno pokryć straty w 100 procentach – mówi Władysław Herba. Uważa, że ktoś powinien inaczej rozwiązać problem takich miejscowości. – Albo zbudować wały, albo przesiedlić nas w inne miejsce. I niech teren zalewowy będzie takim terenem – proponuje.

Raduch przytakuje: – Tak byłoby najlepiej, po co raz po raz robić nam tu Wenecję.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Znowu może dojść do wielkiej powodzi

Raport NIK. W dorzeczu Odry może powtórzyć się tragedia z 1997 czy 2010 r. Jedna trzecia wałów wciąż jest w złym stanie >>