Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Opinie » Komentarz

Komentarz

Suwerenność Ukrainy oddana za 90 dolarów

Jerzy Haszczyński 27-04-2010, ostatnia aktualizacja 27-04-2010 20:04
Jerzy Haszczyński
Jerzy Haszczyński
źródło: Fotorzepa
autor: Ryszard Waniek
Redakcja poleca:

W galopującym tempie Ukraina uzależnia się od Rosji. O nowym prezydencie Wiktorze Janukowyczu wprawdzie od dawna mówiono, że jest prorosyjski, ale mimo to trudno pojąć, dlaczego tak się z ograniczaniem suwerenności swego kraju śpieszy

Dlaczego kilka miesięcy po dojściu do władzy godzi się na porozumienie, które za tańszy gaz z Rosji pozwala rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej pozostać na ukraińskim Krymie prawie do połowy tego wieku?Jeżeli to porozumienie uznać za przyklepanie utraty suwerenności Ukrainy, to ta suwerenność była bardzo tania – ledwie około 90 dolarów rocznie na mieszkańca. Ale tak być nie musi; Ukraina uzależniła się od Rosji, ale niekoniecznie na kilka pokoleń, niekoniecznie do 2047 roku, do którego rosyjskie okręty teoretycznie mogą stacjonować w Sewastopolu.

Tak się stanie, jeżeli Zachód uzna, że Ukraina na dobre wróciła pod skrzydła Moskwy. I nie zrobi nic, by dać Ukraińcom realną perspektywę znalezienia się w strukturach zachodnich. Czyli skorzysta z okazji – uzna, że dyskusja o rozszerzeniu Unii Europejskiej na Wschód jest skończona, i na dobre uszczelni granicę między Ukrainą a światem kojarzącym się jej mieszkańcom z dobrobytem i wolnością, gdzie nie ma podziału na grupkę miliarderów i masę biednych.

Niestety, wiele wskazuje na to, że niektórym krajom zachodnim taka perspektywa się spodoba. Polsce to się podobać nie może. Czeka nas jeszcze cięższe zadanie przekonywania Europy, by nie rezygnowała z Ukrainy.

Ukraina nie ma szczęścia ani do elit, ani do geopolityki. Może wczorajsze wydarzenia w Kijowie doprowadzą przynajmniej do przebudzenia elit pomarańczowej rewolucji. One także z powodu personalnych konfliktów i zmarnowania entuzjazmu społeczeństwa przyłożyły się do tryumfu Janukowycza. Do zwycięstwa poglądu, że najważniejsze jest to, by rosyjski gaz był trochę tańszy. Ten pogląd nie musi być wieczny. Jeszcze Ukraina nie zginęła, choć zawiązała sobie pętlę na szyi.

Skomentuj na blog.rp.pl/haszyczynski

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

KOMENTARZ DNIA

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Po PiS-ie pora na całą klasę polityczną

PiS zachował się dobrze wyrzucając z partii trzech posłów: Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego, którzy - jak wszystko na to wskazuje - znaleźli nowatorski sposób na dorobienie do pensji z kieszeni podatnika. >>
common