Grzegorz Napieralski
"Patrzę w przyszłość, bo mam małe córki"
Grzegorz Napieralski. Jeden z dwóch najmłodszych kandydatów w wyborach prezydenckich w Polsce po 1989 roku. Ma 36 lat. Kandydować można od 35. Równie młody był Waldemar Pawlak w 1995 r.
Kandydatem Napieralski został niespodziewanie, po tym, jak wysunięty przez SLD wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński zginął 10 kwietnia w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.
- Powiedziałem "tak". Jestem politykiem młodego pokolenia, który chciałby, aby polityka uprawiana w Polsce była inna - merytoryczna, aby standardy, które funkcjonują w polityce dotyczyły sporu wokół spraw, a nie wokół ludzi, aby nie szukać haków, nie atakować się nawzajem, ale spierać, czasami nawet kłócić, o ważne sprawy dla Polski - tak kilkanaście dni temu Napieralski uzasadniał swą decyzję.
- Przyszłość jest dla mnie najważniejsza między innymi dlatego, że mam bardzo małe córki - dodawał szef SLD.
Urodził się 18 marca 1974 roku w Szczecinie. W 2000 r. ukończył studia politologiczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego; ma dwie specjalizacje: integrację europejską oraz administrację i marketing polityczny. Polityką zainteresował się jednak dużo wcześniej - w 1995 r., jako 21-latek, wstąpił do ówczesnej Socjaldemokracji Rzeczpospolitej Polskiej. Tam aktywnie działał m.in. w młodzieżówce SdRP - Frakcji Młodych.
Szybko piął się po szczeblach partyjnej kariery: w latach 1995-1999 pełnił funkcję sekretarza SdRP w Szczecinie; następnie - po przekształceniu SdRP w SLD - został szefem Sojuszu w Zachodniopomorskiem, a także sekretarzem Rady Krajowej partii.
W tym czasie pracował m.in. w szczecińskiej Stoczni i Zakładach Graficznych "Kema". W latach 1998-1999 był z kolei kierownikiem ds. promocji w firmie "Reemtsma Polska" S.A. Społecznie pełnił też funkcję asystenta szczecińskich posłów - najpierw Bogusława Liberadzkiego, a później Jacka Piechoty.
W latach 2002-2004 był doradcą wojewody w Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim, zasiadał też w szczecińskiej Radzie Miasta. W 2001 r. bezskutecznie ubiegał się o mandat poselski. Trzy lata później dostał się jednak do Sejmu - zajął tam miejsce Liberadzkiego, który został eurodeputowanym. Napieralski posłem jest do dziś - obecnie zasiada w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych.
"By Sojusz był bardziej Sojuszem"
W roku 2004 był już wiceszefem SLD, a na konwencji 29 maja 2005 r. - po ustąpieniu ówczesnego kierownictwa Sojuszu z b. premierem Józefem Oleksym na czele - nieoczekiwanie został wybrany sekretarzem generalnym partii. Nowym przewodniczącym SLD został jego rówieśnik (obaj mieli wtedy po 31 lat) - ówczesny minister rolnictwa Wojciech Olejniczak.
Z czasem drogi obu polityków zaczęły się rozchodzić i na wiosnę 2008 roku Napieralski ogłosił, że na majowym kongresie zamierza ubiegać się o przywództwo w Sojuszu.
- Był taki moment, kiedy doszedłem do wniosku, że nasze wizje są inne. Postanowiłem więc w sposób otwarty zakomunikować, że skoro idą wybory w partii, wystartuję - wspominał szef Sojuszu na łamach "GW". 31 maja 2008 r. Napieralski pokonał dotychczasowego przewodniczącego.
- Chcę, by Sojusz Lewicy Demokratycznej był bardziej lewicowy,bardziej demokratyczny i był bardziej Sojuszem - mówił tuż po wyborze.
Napieralski postanowił też przejąć od Olejniczaka kierowanie klubem. Argumentował, że skoro klub parlamentarny jest "emanacją" partii, to oczywistym jest, że szef partii powinien łączyć obie funkcje. Po dwóch nieudanych próbach odwołania Olejniczaka, w październiku i grudniu 2008 r., Napieralski został w końcu wybrany szefem klubu Lewicy. Stało się to jednak dopiero w czerwcu 2009 r. po tym, jak Olejniczak dostał się do europarlamentu.
Zapatero politycznym autorytetem Napieralskiego
Napieralski dał się do tej pory poznać jako zwolennik tej twardszej, bardziej lewicowej linii SLD. Opowiada się m.in. za liberalizacją prawa aborcyjnego, związkami partnerskimi, wyraźnym rozdziałem Kościoła od państwa. Napieralski często podkreśla, że jego politycznym autorytetem jest lewicowy premier Hiszpanii Jose Luis Rodriguez Zapatero.
Lider Sojuszu znany jest też ze swej sympatii do generała Wojciecha Jaruzelskiego, którego nie waha się nazywać bohaterem i który zadeklarował już dla młodego polityka poparcie w wyborach prezydenckich.













