Nie było wybuchu ani ognia

aktualizacja: 13.04.2010, 20:13
Zdjęcie satelitarne lotniska pod Smoleńskiem, zrobione 12 kwietnia. W ...
Zdjęcie satelitarne lotniska pod Smoleńskiem, zrobione 12 kwietnia. W prawej części fotografii, w lesie – białe szczątki samolotu
Foto: rp.pl

Ustalono tożsamość większości ofiar katastrofy. Przynajmniej jedno ciało wciąż jest pod wrakiem

– Rodzinom są przedstawiane zdjęcia ich bliskich, a tym, którzy wyrażają zgodę, okazywane są także ciała. Jednak w każdym przypadku rozpoznanie jest jeszcze potwierdzane wynikiem badań DNA – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego.
Wczoraj po północy czasu moskiewskiego pojawiła się wiadomość, że wśród ofiar katastrofy są dwie osoby niebędące na oficjalnej liście – podała Lenta.ru. Według strony rosyjskiej rozpoznano 62 osoby, w tym właśnie te dwie dodatkowe. Ich nazwisk na razie nie podano.
Pod wrakiem nadal uwięzione było co najmniej jedno ciało pasażera feralnego lotu do Smoleńska. Ekipom pracującym na miejscu katastrofy jeszcze nie udało się do niego dotrzeć. Przygotowywano wczoraj betonowe podjazdy dla ciężkiego sprzętu, by z jego pomocą unieść i przetransportować w inne miejsce część kadłuba rozbitego samolotu.
Jak wczoraj poinformowała na posiedzeniu komisji rządowej w Moskwie rosyjska minister zdrowia Tatiana Golikowa, czynności związane z identyfikacją ciał mogą potrwać do połowy przyszłego tygodnia. A rzecznik rządu Paweł Graś zaznaczył, że wszystko wskazuje na to, że do soboty nie uda się zidentyfikować wszystkich ofiar.
Te, których tożsamość już ustalono, zostaną przewiezione do Polski. Transport trumien z ciałami rozpocznie się w środę. „Rz” ustaliła, że ciała zostaną zabrane z Moskwy przez należący do NATO ciężki wojskowy samolot transportowy Boeing C-17 Globemaster III stacjonujący na lotnisku Papa na Węgrzech. Stamtąd poleci on do Moskwy, a potem z trumnami do Warszawy.
„Rz” ustaliła, że trumny ze zwłokami rozpoznanymi w Moskwie dotrą dziś po południu na lotnisko Okęcie. W pierwszym transporcie znajdzie się ciało prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Joanny Agackiej-Indeckiej. Adwokaci chcą zaciągnąć przy trumnie wartę honorową. Będą też oczekiwać na przylot zwłok ich kolegi Stanisława Mikke, które dotąd nie zostały rozpoznane.
Jak powiedział wczoraj szef Komitetu Śledczego prokuratury rosyjskiej Aleksander Bastrykin, do zakończenia oględzin miejsca katastrofy samolotu potrzeba jeszcze trzech – czterech dni. Jak wyjaśnił, na miejscu katastrofy znaleziono m.in. siedem pistoletów (to prawdopodobnie broń obecnych na pokładzie oficerów BOR).
Co dotąd ustalili śledczy badający przyczyny tragedii?
Ze wstępnych informacji przekazanych premierowi Władimirowi Putinowi wynika, że przed wypadkiem rządowego Tu-154 silniki pracowały prawidłowo, a na pokładzie nie było ognia. – Wstępne analizy zapisów rejestratorów lotu wykazały, że wybuchu i pożaru na pokładzie samolotu nie było – stwierdził wczoraj rosyjski wicepremier Siergiej Iwanow.
Wciąż trwają prace nad odczytem danych z czarnych skrzynek, które w laboratorium w Moskwie prowadzi rosyjsko-polski zespół śledczych.
– Chodzi o zgranie w czasie zapisu głosu i zapisu parametrów lotu. Tak żeby wiedzieć, co robił pilot w danym momencie, jak przebiegała korespondencja z wieżą i jakie podejmował działania – wyjaśnia płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który jest w Moskwie.
Tymczasem rosyjscy eksperci ds. lotnictwa wskazują na tzw. syndrom pasażera-VIP-a dotyczący pilotów samolotów z politykami śpieszącymi się na ważne ceremonie. Tacy piloci czują przymus dotarcia na czas i podejmują ryzykowne decyzje, które zwiększają ryzyko wypadku. Niektórzy specjaliści uważają, że piloci Tu-154 taki nacisk mogli odczuwać.
– To oczywisty przypadek syndromu pasażera-VIP-a – mówił gazecie „Komsomolskaja Prawda” ekspert ds. bezpieczeństwa Wiktor Timoszkin. – Wieża kontrolna powiedziała mu (pilotowi – red.), żeby leciał do Moskwy lub Mińska – podkreślał. Ale prokurator generalny Andrzej Seremet w poniedziałek zaznaczył, że nie ma danych wskazujących na to, by na pilota wywierano presję.
Rosyjscy prokuratorzy przekazali do Polski część dokumentów z własnego śledztwa w sprawie katastrofy. Wczoraj do Warszawy dotarła też część rzeczy osobistych zmarłych, które trafią do Centralnej Szkoły Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim. – Ich oględzin, oczyszczenia i osuszenia dokonają technicy kryminalistyczni – mówi „Rz” płk Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – Po przeprowadzeniu selekcji rzeczy będą mogli rozpoznawać najbliżsi zmarłych.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE