Tragedia narodowa
Pierwsza Para spoczęła na Wawelu
- Ostatnia podróż prezydenckiej pary
- Dyplomaci zamiast prezydentów i premierów
- Komorowski: runął nam świat
- Styl prezydenta niepowtarzalnego
- Antyterroryści w gotowości
- Dziś trzeba być w Krakowie
- Motocykliści oddali hołd ofiarom
- "Nadzieje na pojednanie naszych słowiańskich narodów"
- Gwardia Narodowa Illinois w Krakowie
- Kraków powitał i czuwał
- Europa łączy się z Polską w żałobie
- Kraków: Tłumy żegnały prezydenta
- Śniadek: Przypomniałeś nam, co to znaczy być Polakiem
- Sodano: Narody nie umierają. Godzina solidarności
- Komorowski: testament prezydenta wypełnić treścią zbliżenia i pojednania
- Razem, choć daleko
- Muszyński: Zastałeś ojczyznę zniewoloną, zostawiasz ją niepodległą
W Katedrze Wawelskiej pożegnano parę prezydencką. Trumny Lecha i Marii Kaczyńskich zostały złożone w krypcie. Dziesiątki tysięcy ludzi towarzyszyły im w ostatniej drodze na Wawel.
Kardynał Stanisław Dziwisz poprowadził w Katedrze Wawelskiej liturgiczne pożegnanie zmarłych. W świątyni byli rodzina i przyjaciele zmarłych, przedstawiciele władz i delegacje z zagranicy w tym prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, który przybył do Krakowa spóźniony i nie uczestniczył w mszy pogrzebowej w Bazylice Mariackiej.
Następnie trumny Lecha i Marii Kaczyńskich zostały przeniesione do Krypty Srebrnych Dzwonów.
W tej części uroczystości pogrzebowej wzięła udział tylko najbliższa rodzina i przyjaciele pary prezydenckiej.
Po złożeniu trumien oddany został salut narodowy. 21 salw armatnich rozbrzmiało w hołdzie parze prezydenckiej.
O 20:30 kryptę otwarto i można ją odwiedzać.
Pochód ulicami Krakowa
Kondukt z trumnami prezydenta i jego małżonki przybył na Wawel spod Bazyliki Mariackiej, gdzie odbyła się msza żałobna.
Wzdłuż drogi zebrało się ponad 150 tys. ludzi. Słychać było oklaski i okrzyki "Dziękujemy" i "Lech Kaczyński". Zgromadzeni śpiewają "Mazurka Dąbrowskiego".
Sam kondukt liczył kilkaset osób. Trumny pary prezydenckiej jechały na lawetach armatnich, tuż za nimi szła rodzina Lecha i Marii Kaczyńskich, przedstawiciele władz i pozostali goście.
Kiedy żałobnicy zbliżyli się do Wzgórza Wawelskiego, zaczął bić Dzwon Zygmunta, który odzywa się tylko w najważniejszych dla narodu chwilach.
Przed samym Wawelem lawety armatnie zatrzymały się, dalej żołnierze ponieśli trumny na ramionach.
Kardynał Dziwisz: Wawel to głęboki symbol
Mszę w Bazylice Mariackiej miał celebrować wysłannik papieski kard. Angelo Sodano, ale - jak wiele innych osób - jego podróż uniemożliwiły wulkaniczne pyły. Homilię kardynała Sodano odczytał nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk.
Homilia kardynała Angelo Sodano, wysłannika Ojca Świętego
- 70 lat temu Katyń oddalił dwa narody, tragedia sprzed ośmiu dni wyzwoliła wiele pokładów dobra, tkwiących w osobach i narodach - powiedział kard. Stanisław Dziwisz, witając przybyłych na pogrzeb pary prezydenckiej.
Przemówienie kardynała Stanisława Dziwisza
- Głębia smoleńskiej tragedii oraz związane z nią doświadczenie Narodu domagają się głębokiego symbolu oraz szczególnej pamięci. Na Wawelu spoczną dwie trumny, ale zapisany w nich jest los wszystkich pozostałych towarzyszy ostatniej, podniebnej podróży - powiedział metropolita krakowski.
- Zapisana jest w nich również pamięć o spoczywających w katyńskich mogiłach synów polskiego narodu. W ten sposób Krypta Katyńska na Wawelu będzie przemawiać do naszych serc oraz do pamięci następnych pokoleń - podkreślił kard. Dziwisz.
- Panie prezydencie, przed panem ostatnia, ale piękna droga, prowadząca z kościoła Mariackiego w kierunku Wzgórza Wawelskiego - powiedział pełniący obowiązki głowy państwa Bronisław Komorowski na zakończenie mszy św. pogrzebowej prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezydentowej Marii Kaczyńskiej.















