Tragedia narodowa
Na zawsze opuścili Pałac Prezydencki
- Tłumnie oddawaliśmy hołd prezydentowi
- Dyplomaci zamiast prezydentów i premierów
- Komorowski: runął nam świat
- Wawelska krypta otwarta całą noc
- Wejściówki z nielegalnego źródła
- Smoleńsk 8:56
- Motocykliści-wolontariusze będą pilotować autokary
- Requiem Mozarta na krakowskim rynku
- Rynek Główny otwarty od świtu
- Ostatnia podróż prezydenckiej pary
Trumny z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich w sobotę zostały przewiezione do Archikatedry św. Jana na lawetach armatnich
W archikatedrze trumny ustawione zostały na katafalku bezpośrednio przed głównym ołtarzem archikatedry. Tuż za nimi byli członkowie najbliższej rodziny.
Zobacz więcej zdjęć z uroczystości
Po godzinie 18 odprawiono mszę żałobną. Przewodniczył jej metropolita warszawski arcybiskup Kazimierz Nycz. Homilię wygłosił metropolita gnieźnieński, arcybiskup Henryk Muszyński, prymas Polski.
Abp Muszyński: szacunek wśród tych, którzy nie podzielali poglądów
Po śmierci Lech Kaczyński zdobył szacunek nawet tych, którzy za życia nie zawsze podzielali jego poglądy - powiedział prymas Polski abp Henryk Muszyński.
Wszyscy znaliśmy pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego jako oddanego syna naszej ojczyzny, jako wielkiego Polaka i gorącego patriotę. Jednak dopiero po tragicznej śmierci ukazuje się przed światem cały wymiar jego wielkości, człowieka i męża stanu - mówił w homilii.
Dzięki mediom, tragiczna śmierć ukazała, jak serdeczne były więzy Lecha i Marii Kaczyńskich. Arcybiskup podkreślił, że poznaliśmy ich jako kochających się małżonków, a teraz "tragiczny los połączył ich także na całą wieczność".
Po mszy, przy trumnach rozpoczęło się modlitewne czuwanie, które potrwa do niedzieli najprawdopodobniej do godziny 6:30
Zmarły prezydent był niestrudzonym budowniczym niepodległej i solidarnej Polski. Bronił prawdy i pamięci o zbrodni katyńskiej - mówił prymas. Po tragedii pod Smoleńskiem, o Katyniu po dziesięcioleciach niepamięci i zakłamywania prawdy, mówi cały świat. - Jest to wielkie zwycięstwo obu prezydentów - Lecha Kaczyńskiego i Ryszarda Kaczorowskiego - podkreślił arcybiskup.
Lech Kaczyński całe swoje życie związał z Warszawą. "Warszawa to moje rodzinne miasto; praca dla Warszawy dawała mi bardzo dużo radości, satysfakcji. Tylko dwa razy w życiu bardzo mocno przeżywałem fakt, że odchodzę od jakiegoś stanowiska. Raz, kiedy kończyłem swoją misję w Solidarności, która była najważniejszym osiągnięciem naszego pokolenia, i drugi raz kiedy zrezygnowałem z funkcji prezydenta Warszawy po to, by niecałe 24 godziny później zostać zaprzysiężony na prezydenta Rzeczpospolitej" - cytował tragicznie zmarłego prezydent arcybiskup.
Niech solidarność w cierpieniu za tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem połączy nas wszystkich, niezależnie od różnic, jakie nas łączą - mówił abp Henryk Muszyński. - Modląc się za ofiary tragicznej katastrofy prosimy, aby ta przedziwna solidarność w cierpieniu i narodowej żałobie, której jesteśmy świadkami, a która jest widoczna na każdym kroku, zamieniła się w solidarny wysiłek wszystkich, niezależnie od różnic, jakie nas dzielą.
Pragniemy dziś wam wyrazić naszą najgłębszą wdzięczność. Dziękujemy wam za waszą wierność w prawdzie i miłość do ojczyzny. Służąc Polsce na zawsze połączyliście się z naszymi wielkimi bohaterami narodowymi, którzy przelali swoją krew i spoczywają na obcej ziemi - mówił podczas homilii prymas.
Towarzyszyli w Ostatniej Drodze
Na trasie przejazdu ustawiało się wielu ludzi. Część z nich za pośrednictwem telebimów uczestniczyła wcześniej w mszy żałobnej w intencji ofiar katastrofy w Smoleńsku. Inni dotarli z pobliskiego placu Piłsudskiego, gdzie odbywały się te uroczystości. Kiedy przejeżdżały lawety z ciałami, odprowadzane przez rodzinę, wojsko i dostojników kościelnych, zgromadzeni klaskali. Przeczytaj relację z uroczystości na placu Piłsudskiego
Kondukt z Pałacu wyruszył około godziny 17.40. Przejechał Krakowskim Przedmieściem do ul. Miodowej, później ul. Senatorską na plac Zamkowy i do Archikatedry Św. Jana. Msza w intencji pary prezydenckiej rozpoczęła się po 18.
W niedzielę przed godziną 7 ciała zostaną przewiezione na lotnisko wojskowe Okęcie. Do Krakowa będą przetransportowane na pokładzie samolotu wojskowego.















