REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Specjalne » List do Redakcji

List do Redakcji

„W domu musiały być świeczki”

Czytelnik Rzeczpospolitej 10-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 00:01

Po lekturze wywiadu z panią Jadwigą Emilewicz („W domu musiały być świeczki”, „Rz” z 10 marca 2010 r.) byłem zdumiony, a potem wkurzony. (...)

Mam 60 lat, dobrze pamiętam początek lat 80., pracowałem wtedy w przedsiębiorstwie przemysłowym i miałem do czynienia także ze stopniami zasilania. Ich ogłaszanie przez radio wprowadzono chyba ok. 1980 r. (na pewno wcześniej niż w stanie wojennym); ogłaszano je dwa lub trzy razy na dobę, w tym na pewno o 12. Obok nich podawano „stopnie zasilania gazem”. Jedno i drugie było informacją dla kierownictw zakładów pracy, które musiały dostosowywać zużycie energii do tych komunikatów. Przez cały czas ogłaszania tych komunikatów stopień 20 (najwyższy) ogłoszono zaledwie kilka czy kilkanaście razy. Jeśli nawet komunikaty te ogłaszano w telewizji (czego nie pamiętam), to w ramach programów informacyjnych, a nie – przerywając seriale (czy ta „informacja” nie pochodzi aby z serialu „Alternatywy 4”?).

Wyłączenia prądu w mieszkaniach, rzeczywiście nierzadkie (a na prowincji częste) od schyłku lat 70. do połowy, jeśli nie schyłku 80., nie miały związku ze stopniami zasilania, brały się zarówno z lokalnych niedostatków mocy, jak i z bardzo częstych awarii sieci przesyłowych. Uznanie ich za sposób zastraszania społeczeństwa jest nieporozumieniem: wyłączenia godziły zarówno w opozycjonistów, jak w zomowców i partyjniaków, przynajmniej w większych miastach przemieszanych na nowych, „gierkowskich” osiedlach.

Wreszcie „ograniczeniu mobilności społecznej” służyły nie wyłączenia prądu (które nie mogły przecież nikogo powstrzymać od wyjścia z domu), ale ograniczenia poruszania się (tzw. godzina milicyjna, przepustki na podróże między miejscowościami) wprowadzone w pierwszych miesiącach stanu wojennego. Z drugiej strony wyłączenie telefonów, a potem – sugerowanie powszechnego ich podsłuchiwania działało w kierunku przeciwnym, skłaniając ludzi do intensyfikacji kontaktów bezpośrednich (odwiedzania się w domach).

Tadeusz A. Olszański, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpiac

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Znikł śnieg, pojawiły się psie kupy

Odchodząca zima obnażyła polską prawdę. Chodzi o miliony kupek i kup psich. Trzeba urządzać slalom, aby dotrzeć do celu - pisze czytelnik rp.pl >>