Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Służby mundurowe

Afera czołgowa w polskiej armii

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Gdzie się podziały częœci z polskich czołgów, kto i dlaczego fałszował dokumentację, by ukryć braki - œledztwo w tej sprawie prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu
Œledczy najprawdopodobniej będš chcieli przesłuchać generała Waldemara Skrzypczaka, byłego Dowódcę Wojsk Lšdowych. W tej sprawie nadal jest więcej znaków zapytania niż pewników. Poczštki afery sięgajš 2007 roku. Wówczas to 34. Brygada Kawalerii Pancernej w Żaganiu przekazuje do 2. Brygady Zmechanizowanej ze Złocieńca na Pomorzu Zachodnim 47 czołgów T-91. Problem w tym, że maszyny sš niesprawne. Obdarowana brygada kręci nosem. Czołgi jednak przyjšć musi. Do jej zwierzchników ze szczecińskiej dywizji przychodzi bowiem faks z krótkim, lecz stanowczym rozkazem. Podpisany jest przez samego Dowódcę Wojsk Lšdowych, generała Waldemara Skrzypczaka. Podobny faks przychodzi do Żagania oraz Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy.
Brygady z Żagania i Złocieńca sporzšdzajš więc niezbędne dokumenty wraz z aneksem, gdzie spisane zostajš wszystkie braki w przekazywanych maszynach. Każda ze stron dostaje swój komplet, a czołgi wędrujš na Pomorze Zachodnie i trafiajš wprost do magazynów. Dwa lata póŸniej zapada decyzja, że czołgi muszš wrócić do Żagania. Dlaczego - nie wiadomo. Tu jednak zaczyna się problem. - Żagań wycišgnšł dokumenty z 2007 roku, ale z zupełnie innym aneksem - mówi nasz informator z armii. Wynikało z niego, że czołgi zdekompletowane wcale nie były. Posiadały pełne wyposażenie, choć niektóre częœci zostały zakwalifikowane jako zużyte. - Wybuchła awantura, bo Żagań zaczšł dopytywać, co się stało z ich częœciami. Problem w tym, że na aneksie, który przedstawili był tylko jeden podpis - ich - twierdzi rozmówca "Rz". Sprawš zainteresowała się Żandarmeria Wojskowa, a następnie Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Œledczy nie mówiš jednak wiele. W odpowiedzi na nasze pytania, otrzymaliœmy lakoniczny komunikat. Potwierdza on, że strona przekazujšca czołgi dopuœciła się poœwiadczenia nieprawdy i sfałszowania dokumentów, co miało pomóc w ukryciu rzeczywistych braków w sprzęcie. - Na obecnym etapie postępowania przygotowawczego wykonywane sš czynnoœci zmierzajšce do przedstawienia zarzutów osobom, które dopuœciły się przerobienia dokumentów - wyjaœnia pułkownik Jakub Mytych, naczelnik wydziału do spraw przestępczoœci zorganizowanej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Pytania o czołgi wysłaliœmy też do 12. Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie i 11. Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu (tym jednostkš podlegajš brygady, pomiędzy którymi wędrował sprzęt). Otrzymaliœmy jednak odpowiedŸ, że dopóki prowadzone jest w tej sprawie œledztwo, komentarza nie będzie. Podobnie zareagowali oficerowie prasowi Sztabu Generalnego i Dowództwa Wojsk Lšdowych. Tymczasem generał Skrzypczak, były już Dowódca Wojsk Lšdowych przekonuje, że w przekazaniu czołgów nie ma niczego dziwnego. - W 2007 roku rozformowana została brygada w Wędrzynie, a jej sprzęt trzeba było rozdysponować. Przejšł go Żagań, ale tam czołgów było zbyt dużo, więc częœć powędrowała do Złocieńca - tłumaczy. Generał przyznaje, że sprzęt był niesprawny, bo na remonty brakuje pieniędzy. Ale zgodnie z obowišzujšcymi w armii zasadami, na renowację powinien czekać właœnie w jednostce, do której został przydzielony. Na tym wiedza Skrzypczaka o tej sprawie się kończy. Generał nie słyszał ani o różnicach w dokumentacji, ani też o tym, że czołgi wracajš do Żagania. - To dla mnie zaskoczenie. Od pół roku jestem poza armiš - mówi. Jak udało nam się ustalić, prokuratura prawdopodobnie wezwie go na przesłuchanie. - Będzie musiał wyjaœnić pewnie sprawę faksu, ale nie sšdzę, by akurat on usłyszał jakieœ zarzuty - mówi nasz informator. Afera jednak jest. - Rozwišzań może być wiele - poczšwszy od tego, że w wojsku panuje totalny bałagan, ktoœ pogubił częœci, a teraz próbuje zrzucić odpowiedzialnoœć na innych, a skończywszy na tym, że częœci były wyprowadzane gdzieœ na lewo - podsumowuje.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL