Ostoje polskości
Zaginiona wołyńska planeta
W swojej trzeciej książce „Wołyń – moja tęsknota i inne miniaturki" (Wydawnictwo Vipart 2011) Felicja Konarska wraca wspomnieniami do szczęśliwego, ale krótkiego dzieciństwa, przerwanego w 1940 r. przez Sowietów, którzy wywieźli ją, z rodzicami i rodzeństwem, w głąb tajgi.
A wywieźli z osady wojskowej Ostrów koło Beresteczka. Jej ojciec – Walenty Tais, legionista, kiedy „prał Moskali" – przyjął bowiem z rąk Komendanta Krzyż Walecznych i działkę na Wołyniu.
Zachowały się z tamtego czasu nieliczne zdjęcia, choćby miejscowej szkoły powszechnej postawionej przez osadników czy fragmentu 50-kilometrowej bitej drogi z Beresteczka do Dubna, którą położyli własnymi rękami.
Po latach wybrał się tam syn autorki „Wołynia – mojej tęsknoty..." – prof. Wawrzyniec Konarski; „bardzo chciał jechać, bo przypuszczał, że znajdzie tam nasze korzenie". Pani Felicja Konarska, z domu Zawadzka, nie zdecydowała się na ten krok, nie tylko ze względu na stan zdrowia. Przestrzegała ją przed taką peregrynacją sąsiadka z osady Ostrowskiej, Bronisława Berchestrówna, która wracając z tajgi z siostrą Janką, zatrzymała się w Dubnie, a że stamtąd miała niedaleko, odwiedziła rodzinne kąty i... „to, co tam zobaczyła, a właściwie czego nie zobaczyła, wstrząsnęło nią do tego stopnia, że bez świadomości przeleżała trzy tygodnie w Dubieńskim szpitalu i chyba cudem wyszła z życiem. Żadna z sióstr ponownie takiej podróży nie przedsiębrała".
Dla Wawrzyńca Konarskiego, który przecież przyszedł na świat wiele lat po wojnie (rodzice pobrali się w 1956 roku), podobna wyprawa nie powinna być aż tak sentymentalna. A jednak... „Zaopatrzony we wszystkie dostępne mapy i foldery znalazł się na Wołyniu – opowiada o tej jego podróży Felicja Konarska. – Rozpoczął poszukiwania zaginionej »planety« – osady wojskowej Ostrów. Jadąc, po zniszczonej i splądrowanej ziemi zorientował się, że tu właśnie była ojczyzna jego mamy, bo znalazł nieckowate wgłębienie po rzece Horyń, która pewno z tęsknoty za osadnikami »wypłakała« swoje wody i wyschła doszczętnie".















