Ostoje polskości
Wołyńskie blińczyki
Turystyka sentymentalna w praktyce. Podczas rekonstrukcji zamku Lubarta w Łucku wśród najrozmaitszych zapomnianych szpargałów natrafiono na cenne znalezisko – przepisy kucharskie zebrane przez któregoś z zamkowych kuchmistrzów.
Dziś owe „pańskie" receptury, dokument dawnej kuchni wołyńskiej, służą kucharzom restauracji Korona. Jednak słynie ona także z dań całkiem prostych, jak talerz mięs po starołucku czy blińczyki z wiśniami. Korona to najsławniejsza i najelegantsza restauracja na dzisiejszym Wołyniu. U jej drzwi wita gości odźwierny w liberii, wciąż jeszcze w tej części Europy nazywany szwajcarem. Wewnątrz – ciężkie stylowe meble z litego drewna, kryształowe lustra, krochmalone serwety, dostojni kelnerzy. Jednak niektórzy z gości twierdzą, że kuchni Korony brakuje iskry bożej, a od obsługi wieje chłodem i obojętnością.<br/><br/>Zupełnie inna, nieoficjalna atmosfera panuje w piwnej restauracji Dzielny Szwejk z powodzeniem nawiązującej do czeskich i galicyjskich wzorów – co tym bardziej godne uwagi, że przecież akurat Wołyń do CK Monarchii nigdy nie należał. Zamiast szwajcara przed wejściem spotkamy tu posąg szeregowca Szwejka. Restauracja specjalizuje się w kuchni czeskiej i polskiej, a wśród piw króluje tu Paulaner.















