Ostatni rok dotacji dla firm
Po 2010 r. zabraknie pieniędzy na niektóre, najbardziej popularne granty dla biznesu. Dotyczy to głównie wsparcia zarówno z krajowych, jak i regionalnych programów operacyjnych
– Tegoroczny konkurs na dotacje na innowacyjne inwestycje będzie już ostatnim w ramach funduszy na lata 2007 – 2013 – powiedział „Rz” Jarosław Pawłowski, wiceminister rozwoju regionalnego.
To duże zaskoczenie. Dotychczas przedsiębiorcy żyli bowiem nadzieją, że urzędnikom uda się wygospodarować na ten cel dodatkowe pieniądze i o wsparcie będzie można się starać dłużej. – Nawet jeśli uda się zwiększyć budżet na to działanie, będzie to maksymalnie 1,2 mld zł. A takich kwot nie warto rozbijać na więcej niż jeden konkurs – argumentuje minister Pawłowski.
Dotacje na inwestycje (o wartości powyżej 8 mln zł) związane z zakupem nowoczesnych technologii i wytworzeniem nowego produktu (działanie 4.4 programu „Innowacyjna gospodarka”) są jednymi z najpopularniejszych. W dotychczasowych trzech konkursach przedsiębiorcy zawsze ubiegali się o cztery – pięć razy większe sumy niż było do podziału. Na lata 2007 – 2013 budżet tego działania wynosił ok. 6 mld zł, obecnie zostało już tylko co najwyżej 650 mln zł. Ministerstwo Gospodarki rozważa, by dołożyć co nieco z innych typów wsparcia dla firm, które nie cieszą się aż takim powodzeniem. Ale o wielkich kwotach nie ma mowy. – Poza tym ewentualnym przeniesieniem nie widzę innych możliwości przesunięć – dodaje minister Pawłowski.
Pieniądze dla biznesu kończą się także w programie „Infrastruktura i środowisko”. Całość dotacji na ekologiczne inwestycje (np. mające na celu redukcję emisji zanieczyszczeń czy oczyszczanie ścieków przemysłowych), czyli ok. 800 mln zł, już podzielono. Z dotacji na farmy wiatrowe zostało ok. 500 mln zł, firmy powalczą o nie ostatni raz w I kwartale tego roku.
– Gdy na spotkaniach informujemy przedsiębiorców, że w tym roku będą mogli startować po unijne pieniądze po raz ostatni, załamują ręce – mówi Michał Turczyk z firmy doradczej Deloitte. – W świadomości większości osób fundusze unijne, skoro są na lata 2007 – 2013, powinny być dostępne także w 2013 r.
– Jak to kończą się pieniądze na dotacje dla firm? – dziwi się Anna Orłowska, właścicielka studia reklamowego Rubinowa w Warszawie. – Chcę uruchomić innowacyjny projekt reklamy zewnętrznej, planuję pozyskać na to unijne dotacje. Ale dopiero za kilkanaście miesięcy, gdy poprawi się sytuacja w branży – dodaje. Prawdopodobnie jednak unijne wsparcie ucieknie tej firmie sprzed nosa. Problem z wyczerpaniem się puli pomocy na bezpośrednie wsparcie inwestycyjne przedsiębiorstw dotyczy także części województw (z regionalnych programów operacyjnych o wsparcie ubiegają się projekty o wartości poniżej 8 mln zł).
W marcowym konkursie na Mazowszu do podziału będzie ok. 65 mln zł. To mało, bo wcześniej uruchomiono 704 mln zł, czyli prawie wszystko, co było w tym województwie dla firm.
W woj. warmińsko-mazurskim przedsiębiorstwa mają powalczyć w 2010 r. o ok. 310 mln zł. – Ale to będzie ostatni konkurs – przyznaje Bożena Cebulska, prezes Warmińsko-Mazurskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. – W zeszłym roku, w porozumieniu z organizacjami przedsiębiorców, zdecydowaliśmy się uruchomić jak najwięcej pieniędzy – dodaje. – Może dzięki szybkiemu rozdysponowaniu funduszy nasz region wyjdzie z kryzysu obronną ręką – wyjaśnia Elżbieta Polak, wicemarszałek woj. lubuskiego, gdzie już w ogóle wyczerpały się dotacje dla firm. – Te pieniądze już pracują w gospodarce, tworzą nowe miejsca pracy – podkreśla.
Także w Wielkopolsce czy na Pomorzu na ten rok przewidywane są ostatnie już rozdania dotacyjne. Ale władze samorządowe widzą pewne światełko w tunelu. – Liczymy, że uda się nam pozyskać dodatkowe pieniądze z tzw. rezerwy wykonania – mówi Piotr Ciechowicz, wiceprezes Agencji Rozwoju Pomorza. – Jeśli tak się stanie, to będzie jeszcze jeden konkurs w 2011 r. – zauważa. – Jeżeli dostaniemy część rezerwy, większość, czyli ok. 200 mln zł, przeznaczymy dla przedsiębiorców – przekonuje Leszek Wojtasiak, wicemarszałek woj. wielkopolskiego. Rezerwę wykonania dzielić będzie pod koniec tego roku Ministerstwo Rozwoju Regionalnego dla tych samorządów i ministerstw, które uzyskają najlepsze wyniki. Na razie na pierwszym miejscu jest woj. lubuskie. Problem jednak w tym, że wartość rezerwy to ok. 5,5 mld zł. Nawet gdyby cała poszła na dotacje dla firm (co jest jednak niemożliwe), to i tak jest to tylko ok. 8 proc. wsparcia na lata 2007 – 2013.
– Niestety, znaleźliśmy się w sytuacji, gdy pewna grupa przedsiębiorców co najmniej do 2014 r. nie będzie mogła skorzystać z publicznego wsparcia na najbardziej ich interesujące działania czy inwestycje – komentuje Paweł Tynel z firmy doradczej Ernst & Young. – Moim zdaniem w takiej sytuacji resort rozwoju powinien wykazać większą determinację w szukaniu dodatkowych środków.
Nowa transza unijnej pomocy dla Polski przewidywana jest na lata 2014 – 2020 r. Nie wiadomo jednak, jaka będzie jej wartość ani jaką część będzie można przeznaczyć na wsparcie firm.
Opinia
Krzysztof Krystowski prezes firmy Avio Polska
Szkoda, że pieniądze dla firm już się kończą, choć rozumiem, że w czasie kryzysu zasadne było szybsze ich uruchomienie. To raczej dowód na to, że po prostu zaplanowano zbyt mało na dotacje inwestycyjne w ramach całego budżetu na lata 2007 – 2013. Myślę, że warto poszukać funduszy dla przedsiębiorców w innych częściach systemu, tam, gdzie granty wykorzystywane są nieefektywnie. Gdzie dokładnie? Z własnych doświadczeń wydaje mi się, iż sporo do zaoszczędzenie mielibyśmy w sektorze szkoleń. Odnoszę wrażenie, że oferowane nam kursy są wymyślane tylko, żeby dostały dotacje.
Nie wszystkie źródła pomocy dla przedsiębiorstw już wyschły
W programie „Innowacyjna gospodarka” część wsparcia uruchamiana jest w dużo wolniejszym tempie. Bez obaw o szybkie wyczerpanie się środków przedsiębiorcy mogą np. korzystać z kredytu technologicznego. Z tego źródła można także finansować zakup nowoczesnych technologii, choć maksymalna wysokość pomocy to 4 mln zł. Co najmniej na ten i przyszły rok starczy też pieniędzy dla firm inwestujących w działalność badawczo-rozwojową.
Pierwszy typ dotacji z tego zakresu przeznaczony jest na infrastrukturę B+R (np. wyposażenie laboratorium), drugi pozwala na przeprowadzenie prac badawczych i wdrożenie wyników tych prac w przedsiębiorstwie. – To granty dla najbardziej innowacyjnych firm – podkreśla wiceminister finansów Jarosław Pawłowski. Pieniędzy nie brakuje także dla firm, które planują uruchomienie centrów usługowych (np. informatycznych, finansowych, zarządzania kadrami, a nawet logistycznych) lub dużych inwestycji produkcyjnych. Ten ostatni rodzaj grantów nie cieszy się szczególnym powodzeniem. W czasie kryzysu trudno bowiem przekonać firmy, by ponosiły nakłady inwestycyjne o wartości co najmniej 160 mln zł (z czego UE może dołożyć maks. 25 proc.) i do tego stworzyły i utrzymały przez pięć lat co najmniej 200 miejsc pracy.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.cieslak@rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
Dostęp SMS
WYŚLIJ
Licencjonowanie
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook
co to jest?
