REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Ekonomia » Notowania » Rynek pieniężny

Gospodarka

Irlandia pożycza drożej niż my

Konrad Krasuski 12-01-2010, ostatnia aktualizacja 13-01-2010 01:50
autor: Dariusz Majgier
źródło: Fotorzepa
źródło: Rzeczpospolita

360 instytucji z różnych krajów chciało nabyć polskie euroobligacje. 15-letnie zostały wycenione lepiej niż dług niektórych członków strefy euro. Część analityków nie zgadza się z tym, że rząd uzyskał dobrą cenę

Wczoraj organizatorzy najnowszej emisji 15-letnich obligacji Skarbu Państwa na rynek europejski podsumowali tę transakcję. Aż 360 instytucji zainteresowało się polskimi papierami i chciało na nie wydać 7,5 mld euro. To sprawiło, że Ministerstwo Finansów zdecydowało się rozszerzyć pierwotną ofertę i zamiast obligacji o wartości 1 mld euro sprzedało papiery za 3 mld euro.

Lepiej niż Irlandia

Wysoki popyt pozwolił obniżyć spread polskich obligacji, czyli różnicę między rentownością wynikającą z cen proponowanych przez kupujących a rentownością najbardziej płynnych i bezpiecznych papierów na europejskim rynku. Ostatecznie wyniósł on 148 pkt bazowych, choć początkowo resort sugerował organizatorom wycenę na poziomie 155 pkt bazowych. Koszt emisji był niższy niż ostatniej emisji obligacji przez Grecję (spread sięgał 250 pkt bazowych), a także bieżącej wyceny papierów Irlandii (170 pkt bazowych). Według dilerów to dowód na to, że sam fakt przynależności do strefy euro nie gwarantuje niższych kosztów pozyskiwania pieniędzy z rynku. Liczą się również fundamenty gospodarki.

Nie wszyscy analitycy zgadzają się jednak z tym, że Polska sprzedała papiery po dobrej cenie. Analitycy Morgan Stanley sugerują, że 15-letnie obligacje są tanie w porównaniu np. z papierami dziesięcioletnimi (rentowność pierwszych sięga 5,34 proc., drugich – zaledwie 4,59 proc.). – Zgadzając się na taką wycenę, polski rząd wysłał rynkom sygnał, że potrzebuje pieniędzy – uważa Regis Chatellier, strateg rynku długu w londyńskim banku. – Zamiast jednej emisji można było podzielić oferowaną pulę na dwie części i uzyskać lepszą rentowność.

Również analitycy Banku Handlowego wątpią, czy wycena była korzystna. "Duży popyt na polskie obligacje nie powinien być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę relatywnie dobre perspektywy polskiej gospodarki na tle niektórych krajów strefy euro oraz relatywnie wysoki spread wobec rynku swapów" – napisali w dziennym komentarzu.

Resort finansów nie zgadza się z tymi argumentami. – Wycena emisji była korzystna, odzwierciedlała premię wynikającą z dłuższej zapadalności – stwierdził wiceminister Dominik Radziwiłł.

Spadek rentowności w kraju

25 proc. obligacji z nowej emisji trafiło do nabywców z Niemiec i Austrii, kolejnych 25 proc. – z Wielkiej Brytanii i Irlandii. 10 proc. obligacji kupili inwestorzy z Polski. Wcześniej przydział dla krajowych instytucji przy podobnych emisjach był mniejszy, co budziło kontrowersje na rynku. W lipcu 2009 r. polskie TFI oburzały się, że nie mogą kupić wysoko oprocentowanych papierów oferowanych na rynek amerykański. Przy obecnej emisji fundusze inwestycyjne (krajowe i zagraniczne) objęły 48 proc. oferty. 22 proc. obligacji trafiło do banków, 16 proc. do towarzystw ubezpieczeniowych. Ekonomiści zgadzają się, że tak duży popyt na polskie papiery za granicą może odciążyć rząd od konieczności plasowania obligacji na rynku polskim po każdej cenie. Dodatkowo zainteresowanie inwestorów z innych krajów może działać jak poduszka bezpieczeństwa na wypadek, gdyby nie udało się uzyskać zakładanych wpływów z prywatyzacji. – W takim wypadku resort może się zdecydować na zwiększenie emisji na rynki zagraniczne – dodają ekonomiści Pekao.

Analitycy są też przekonani, że sukces sprzedaży euroobligacji może oddziaływać w stronę zmniejszenia rentowności na rynku krajowym. Analitycy BRE Banku spodziewają się, że dzięki pozytywnym informacjom rynkowe stopy mogą się obniżyć nawet o 50 pkt bazowych w przypadku papierów pięcioletnich. Na razie, po spadku rentowności w poniedziałek na wieść o uplasowaniu zagranicznych emisji, wczoraj wycena papierów skarbowych na rynku wtórnym praktycznie się nie zmieniła.

Entuzjazm rynku wciąż bowiem ogranicza niepewna sytuacja finansów publicznych. Zdaniem agencji ratingowej Fitch zadłużenie sektora rządowego i samorządowego Polski na koniec tego roku wzrośnie do 56,6 proc. PKB, co oznaczałoby konieczność równoważenia budżetu na 2012 r. Wzrost zobowiązań mogłyby zahamować przyspieszenie prywatyzacji i silniejszy złoty. Mimo to Fitch nadał polskim euroobligacjom rating "A-". twierdząc, że 15-letni termin wykupu wskazuje na wiarygodność Polski jako emitenta.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Polskie obligacje najdroższe od roku

Rentowność papierów dziesięcioletnich spadła poniżej 6 proc. To mniej niż w przypadku należącej do strefy euro Grecji >>