Jemen
Zmiany w Jemenie? Dyktator wrócił na zaprzysiężenie następcy
Nowy prezydent Jemenu Abd ar-Rab Mansur al-Hadi został zaprzysiężony. Jego poprzednik już wcześniej wynegocjował sobie nietykalność
Na forum parlamentu zobowiązał się do "zachowania jedności kraju, niepodległości i integralności terytorialnej" - poinformowała jemeńska telewizja publiczna.
Al-Hadi, będący jedynym kandydatem we wtorkowych wyborach prezydenckich, otrzymał 99,8 proc. głosów. Zastąpi on prezydenta Alego Abd Allaha Salaha, który po 33 latach rządów oddał władzę pod presją wielomiesięcznych protestów.
Po zaprzysiężeniu nowy szef państwa zwrócił się do Jemeńczyków, obiecując otwarcie dialogu ze wszystkimi siłami politycznymi w kraju oraz przywrócenie bezpieczeństwa, bez którego - jak to ujął - "żaden rozwój gospodarczy nie jest możliwy".
Porozumienie o przekazaniu władzy zostało wypracowane w listopadzie ub. r. przez Radę Współpracy Zatoki Perskiej (GCC). Salah zrzekł się wówczas władzy w zamian za immunitet dla siebie i swoich współpracowników, dzięki czemu nie odpowiedzą oni przed sądem za śmierć setek ludzi podczas zeszłorocznych demonstracji, brutalnie tłumionych przez siły rządowe.
Al-Hadi oficjalnie obowiązki obejmie w poniedziałek podczas ceremonii w pałacu prezydenckim w Sanie. Władzę ma mu osobiście przekazać ustępujący prezydent, który powrócił do kraju z USA nocy. Salah przebywał w Stanach Zjednoczonych na leczeniu od końca stycznia po obrażeniach, jakich doznał w wyniku ataku bombowego na pałac prezydencki z czerwca ub. r.
Przejściowa kadencja al-Hadiego ma potrwać dwa lata, później mają się odbyć wybory parlamentarne i prezydenckie. Niektórzy Jemeńczycy obawiają się jednak, że Hadi, który nieprzerwanie od 1994 r. sprawował urząd wiceprezydenta, będzie jedynie marionetką w rękach dotychczasowego szefa państwa.
Przed wyborami obserwatorzy zwracali uwagę, że ponieważ ich rezultat jest z góry znany, jedyną oznaką realnego poparcia dla następcy Salaha będzie frekwencja. Jak poinformowała w piątek Centralna Komisja Wyborcza, frekwencja wyborcza wynosiła 66 proc.















