Wybory prezydenckie 2010
Głosowanie w Brukseli będzie unieważnione?
O 98 kart za dużo. Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające, czy doszło do przestępstwa przy wyborach prezydenckich w komisji w Brukseli
Szef Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście Robert Myśliński powiedział, że postępowanie wszczęto na razie na podstawie art. 248 kodeksu karnego.
Przewiduje on karę do trzech lat pozbawienia wolności dla tego, kto w związku z wyborami, m.in: dopuszcza się nadużycia lub dopuszcza do nadużycia przy przyjmowaniu lub obliczaniu głosów; dopuszcza się nadużycia w sporządzaniu list z podpisami obywateli zgłaszających kandydatów.
Prokuratura ma 30 dni na podjęcie decyzji czy wszcząć w tej sprawie śledztwo. Myśliński powiedział, że prokurator wystąpi do Państwowej Komisji Wyborczej o wszelkie materiały tej sprawy. Prokurator nie chciał się wypowiadać, czy doszło do omyłki, czy też do któregoś z przestępstw przeciw wyborom.
Według PKW, w komisji wyborczej, która mieściła się w polskiej ambasadzie w Brukseli, 20 czerwca wydano 3970 kart do głosowania, a z urny wyjęto ich 4068. W tej komisji wygrał kandydat PO Bronisław Komorowski, który otrzymał 2389 głosów; drugi był kandydat PiS Jarosław Kaczyński z 1052 głosami. Doniesienie w całej sprawie złożyła warszawska komisja wyborcza.
Według sekretarza Państwowej Komisji Wyborczej, Kazimierza Czaplickiego, w takiej sytuacji przepisy nie przewidują możliwości unieważnienia wyników głosowania. Dodał, że po II turze wyborów będzie można złożyć do Sądu Najwyższego protest wyborczy w tej sprawie. Nie wykluczył, że zrobi to sama PKW.
- Protest będzie rozpatrywał SN i będzie musiał stwierdzić, czy ten wynik głosowania w Brukseli miał wpływ na wynik wyborów konkretnego kandydata - dodał Czaplicki. Jego zdaniem różnica głosów nie wpłynęła na wynik I tury.
Protest wyborczy może być wniesiony do Sądu Najwyższego nie później niż w ciągu trzech dni od dnia podania wyników wyborów do wiadomości publicznej przez PKW. Gdyby SN unieważnił wybory prezydenckie, cała procedura wyborcza musiałaby być powtórzona od początku, bo nie ma możliwości unieważnienia wyborów częściowo, np. tylko w jednym obwodzie.















